Strajk w Dino coraz bliżej. Związkowcy ogłosili termin protestu, który może sparaliżować funkcjonowanie sklepów w całej Polsce. Pracownicy zapowiadają wstrzymanie pracy i ostrzegają przed eskalacją konfliktu z zarządem. "Apelujemy do zarządu Dino o odwagę i osobiste stawienie się przed pracownikami na mediacjach" - podkreślono w komunikacie.
- Strajk w Dino odbędzie się pod koniec kwietnia.
- Związkowcy zarzucają zarządowi brak dialogu i grożą strajkiem generalnym.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Decyzja, jak wynika z komunikatu OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu, jest efektem trwającego sporu zbiorowego oraz braku realnego dialogu ze strony pracodawcy. OPZZ zarzuca zarządowi spółki, że w mediacjach nie uczestniczą osoby decyzyjne, a firmę reprezentują głównie pełnomocnicy oraz kancelaria prawna. Taka postawa prowadzi do eskalacji konfliktu zamiast jego rozwiązania.
"Apelujemy do zarządu Dino o odwagę i osobiste stawienie się przed pracownikami na mediacjach. Chowanie się za kancelarią prawną jest nieprofesjonalne i odbieramy je jako przejaw braku gotowości do dialogu" - podkreślono w komunikacie.
Strajk ma się odbyć 25 kwietnia i - zgodnie z zapowiedzią - będzie polegał na całkowitym powstrzymaniu się od pracy w godzinach od 12:00 do 14:00.
Związkowcy ostrzegają, że jeśli sytuacja się nie zmieni, możliwe są dalsze działania, w tym strajk generalny, który mógłby doprowadzić do poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu sklepów.
Konflikt dotyczy m.in. postulatów płacowych, utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz zwiększenia zatrudnienia w sklepach. Związkowcy wskazują również na problemy związane z warunkami pracy, w tym przeciążeniem pracowników, i nieprawidłowościami w zakresie przestrzegania przepisów BHP.
W komunikacie pojawiają się także odniesienia do kontroli prowadzonych przez Państwową Inspekcję Pracy. Według OPZZ wykryto już ponad 1000 nieprawidłowości, a sprawa ma mieć charakter rozwojowy.
"W sezonie zimowym pracownicy byli zmuszeni do pracy w skandalicznych warunkach - w niskich temperaturach. Po naszym zawiadomieniu w grudniu do Głównego Inspektora Pracy rozpoczęły się kontrole. Do tej pory wydano już ponad 1000 decyzji, nie tylko w zakresie temperatur w miejscu pracy. Kontrole nadal trwają i mają charakter rozwojowy. Do tego dochodzi sprawa bezprawnego zwolnienia Katarzyny Kiwerskiej, która wielokrotnie informowała przełożonych o naruszeniach przepisów BHP" - czytamy.
7 kwietnia odbyło się pierwsze spotkanie mediacyjne w ramach sporu zbiorowego, które nie przyniosło przełomu. Spotkanie było krótkie i bez żadnych konkretów. Rozmowy nie idą do przodu - oceniał w rozmowie z "Faktem" przewodniczący związku Wojciech Jendrusiak.
Kolejne spotkanie mediacyjne zaplanowano na 27 kwietnia w Centrum Dialogu Społecznego "Dialog" w Warszawie. Strona społeczna oczekuje, że tym razem w rozmowach wezmą udział przedstawiciele zarządu posiadający kompetencje decyzyjne.
Zapowiedziany strajk będzie pierwszym tak wyraźnym sygnałem eskalacji konfliktu w jednej z największych sieci handlowych w Polsce. Dino Polska na koniec marca 2026 roku posiadało 3094 sklepów i zatrudniało blisko 56 tys. pracowników.
O problemach pracowniczych w firmie mówi się od wielu miesięcy. Związkowcy wskazują m.in. na dużą rotację kadr - w 2024 roku zatrudniono ponad 8 tys. osób, ale jednocześnie z pracy odeszło niemal 11 tys. pracowników.
Na razie zarząd Dino Polska nie odniósł się publicznie do zarzutów przedstawionych przez OPZZ.