Posłowie Parlamentu Europejskiego zdecydowali o uchyleniu immunitetu Patrykowi Jakiemu. Polityka pociągnąć do odpowiedzialności chce sędzia Igor Tuleya, który uważa, że Jaki zniesławił go sugerując, że świadomie wydawał zgody na inwigilację systemem Pegasus. Pozbawieni immunitetów zostali też: Daniel Obajtek, Grzegorz Braun i Tomasz Buczek.
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Dziś europosłowie głosowali w sprawie uchylenia immunitetów czterem politykom z Polski - Danielowi Obajtkowi, Grzegorzowi Braunowi, Tomaszowi Buczkowi i Patrykowi Jakiemu. Tydzień wcześniej zgodę na pozbawienie europosłów ochrony immunitetowej zgodziła się Komisja prawna JURI w Parlamencie Europejskim.
Sędzia Igor Tuleya złożył pozew cywilny przeciwko Patrykowi Jakiemu. Sprawa dotyczy wypowiedzi Jakiego z 5 czerwca 2024 roku, w których polityk sugerował, że Tuleya świadomie podpisywał zgody na wykorzystanie przez służby specjalne oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Gdy sędzia nazwał to kłamstwem, Jaki zaczął sugerować, że sędzia nie ma orientacji w podpisywanych dokumentach.
Jeśli chodzi o pana Jakiego, to jest to prywatny akt oskarżenia, który sędzia wniósł przeciwko niemu (...). Jeśli ktoś, polityk szczególnie, używa mocnych słów, oskarża sędziego o działania niezgodne z prawem albo zarzuca mu brak profesjonalizmu, to musi się liczyć z konsekwencjami - mówił o tej sprawie europoseł Lewicy Krzysztof Śmiszek, członek komisji prawnej JURI.
Według Igora Tulei, wypowiedzi Patryka Jakiego naruszyły jego dobra osobiste, w tym cześć, dobre imię oraz godność osobistą, co jest chronione przez artykuły 23 i 24 kodeksu cywilnego.
Tuleya oczekuje, że Jaki opublikuje przeprosiny na swoich profilach w mediach społecznościowych - na LinkedInie, Facebooku, X oraz Instagramie - a także na stronie głównej dziennika "Rzeczpospolita". Dodatkowo sędzia chce, by polityk pokrył koszty procesu.
Tuleya podkreślał, że sędziowie wydając zgodę na zarządzenie kontroli operacyjnej, nie mają wiedzy, jakie dokładnie środki techniczne będą wykorzystywane przez służby.
Sędzia tłumaczył, że bazuje wyłącznie na materiale dowodowym dostarczanym przez służby, a nie na szczegółowej wiedzy technicznej dotyczącej narzędzi takich jak Pegasus. Tuleya zaznaczył również, że czuje się wykorzystany w "nieczystej grze służb", ponieważ Pegasus - ze względu na swój charakter - nie powinien być traktowany jako standardowe narzędzie kontroli operacyjnej.
Patryk Jaki, odnosząc się do tych wypowiedzi, twierdzi, że Tuleya świadomie zgadzał się na użycie Pegasusa. Polityk wykorzystał ten wątek podczas spotkania z wyborcami, gdzie odpierał zarzuty dotyczące inwigilacji obywateli. Jaki podkreślał, że to sądy, w tym sędzia Tuleya, zatwierdzały wnioski o kontrolę operacyjną, sugerując, że sędziowie powinni być świadomi, na co wyrażają zgodę.
Spór pomiędzy sędzią a politykiem wpisuje się w szerszą debatę na temat stosowania Pegasusa w Polsce oraz odpowiedzialności za słowa w przestrzeni publicznej. Rozstrzygnięcie tej sprawy może mieć znaczenie dla granic debaty publicznej i ochrony dóbr osobistych osób pełniących funkcje publiczne.
Patryk Jaki komentując decyzje PE ocenił, że uchylenie immunitetu to "kolejny element prześladowania konkurencji politycznej". "W poprzedniej kadencji ściągnięto mi immunitet za lajkowanie spotu pokazującego prawdziwe sceny przemocy migrantów. Pokazywanie prawdy uznano za 'mowę nienawiści'. Toczy się w tej sprawie proces i grożą mi za tę 'zbrodnię' 3 lata więzienia. A dziś ściągnięto mi immunitet za kolejną czystą 'nienawiść'. Mianowicie stwierdziłem, że sędzia Igor Tuleya zgadzał się na używanie systemu Pegasus. On sam przyznaje, że się zgadzał, ale nie wiedział, że chodziło akurat o ten system. Wolność słowa wyraźnie przeszkadza obecnie rządzącym. 13 grudnia zobowiązuje" - czytamy we wpisie na platfomie X.
Pokazowe ciganie mi immunitetu przez koalicj 13 grudnia w PE to kolejny element przeladowania konkurencji politycznej.W poprzedniej kadencji cignito mi immunitet za lajkowanie spotu pokazujcego prawdziwe sceny przemocy migrantw. Pokazywanie prawdy uznano za "mow...
PatrykJakiApril 28, 2026
Podjęte przez europosłów decyzje w sprawie uchylenia immunitetów parlamentarzystom z Polski, skomentował też Jarosław Kaczyński. "Kolejny raz Parlament Europejski wyraził zgodę na dalsze represje wobec polityków opozycji. Patryk Jaki szkalowany jest za to, że powiedział prawdę, iż za czasów PiS kontrola operacyjna była stosowana tylko po wyrażeniu zgody przez sąd. Z kolei Danielowi Obajtkowi zabrano immunitet, bo odważył się bronić uczuć religijnych i Świętego Jana Pawła II, wycofując ze stacji Orlen wydanie tygodnika "NIE", szkalujące naszego Wielkiego Polaka. W Polsce Tuska odpowiedzialność ponoszą nie wydawcy obrazoburczego tygodnika albo ci, którzy sieją kłamliwą propagandę, ale osoby, które stoją po stronie prawdy i wartości ważnych dla milionów Polaków. Przyjdzie jeszcze czas, że dobro, uczciwość i przyzwoitość zwyciężą" - stwierdził prezes PiS.
Uchylenie immunitetu nie oznacza uznania europosła za winnego, a jedynie umożliwia krajowym organom sądowym prowadzenie dochodzenia lub procesu sądowego.
Posłowie do PE są wybierani zgodnie z krajową ordynacją wyborczą, jeśli więc zostaną uznani za winnych popełnienia przestępstwa, decyzja o unieważnieniu ich mandatu należy do władz państwa członkowskiego.