Co z miejskimi inwestycjami prowadzonymi w Polsce, po tym jak spora część pracowników z Ukrainy wyjechała z naszego kraju? Sprawdzamy to dziś w Faktach RMF FM.

REKLAMA

Według najnowszych danych ZUS, w rejestrze zatrudnionych cudzoziemców nie ubywa mężczyzn z Ukrainy. "Jeśli chodzi o cudzoziemców w rejestrze ZUS, którzy pracują, to jest ich ok. 880 tys.. Z tego 75 proc. stanowią Ukraińcy" - podała niedawno szefowa ZUS. Tyle statystyki. Są jednak takie miasta w Polsce, które zgłaszają pierwsze braki kadrowe. Zwłaszcza związane z kontynuowaniem inwestycji budowlanych czy remontów.

Kraków. Na razie inwestycje są kontynuowane

W Krakowie - jak zapewniają urzędnicy odpowiedzialni za inwestycje - na razie ewentualne braki kadrowe spowodowane wyjazdem pracowników z Ukrainy nie wstrzymały inwestycji.

Podwykonawcy skarżą się jednak na rosnące ceny materiałów budowlanych albo przerwanie łańcucha dostaw. Nałożyła się na to najpierw pandemia, a potem konflikt na Ukrainie.

Jednak - jak usłyszeliśmy - większość inwestycji w mieście jest już zakontraktowana, a wykonawcy nie zgłaszają w tej chwili wniosków o refinansowanie umów.

"Spodziewamy się wzrostu kosztów, ale na razie poważniejszych opóźnień nie mamy" - mówi Jan Machowski z Zarządu Inwestycji Miejskich w Krakowie.

"Nie ma tąpnięcia. Inwestycje się toczą. Natomiast nasi wykonawcy zgłaszają, że część pracowników z Ukrainy - niewielka - wyjechała. Natomiast większy wpływ widać na ceny ropy naftowej czy materiałów budowlanych i to może być potencjalny problem. Spodziewamy się, że takie roszczenia mogą do nas wpłynąć" - zaznacza.

Szczecin. "To nie jest tak, że 100 proc. kadry się zwinęło"

Problemy zaczęli zgłaszać wykonawcy inwestycji w Szczecinie. Z powodu wzrostu cen i wyjazdu pracowników z Ukrainy koniec prac może się opóźnić - zaznaczają.

"Na razie nie wpłynął jednak żaden wniosek o wydłużenie terminów" - mówi naszej reporterce Piotr Zieliński rzecznik miasta do spraw inwestycji.

"Takie sytuacje są sygnalizowane. Chodzi o zakłócenie łańcucha dostaw. Ale docierają do nas takie sygnały, że tych ludzi zaczyna brakować na budowach. Generalnie mówimy o wszystkich inwestycjach w mieście. One w jakiś sposób są zagrożone całą tą sytuacją. Dostęp do materiałów stalowych, dostęp do pracowników, którzy zajmują się układaniem bruku. Pragnę jednak uspokoić, że to nie jest tak, że zwinęło się 100 procent kadry z budowy, że budowy stoją. Takich sytuacji nie ma. Roboty się toczą" - tłumaczy Piotr Zieliński rzecznik miasta do spraw inwestycji.

Dziura w budżecie Łodzi

Informacje z rynku w Łodzi są przerażające. Na pewno nie wykonamy wszystkiego, co zostało zaplanowane w Łodzi - mówi RMF FM dyrektor tamtejszego Zarządu Inwestycji. Agnieszka Kowalewska-Wójcik wymienia, że problemem jest m.in. dostęp do materiałów hutniczych oraz brak pracowników fizycznych.

"Duży przetarg na ekrany akustyczne. Na zadaniu opiewającym na 11 milionów brakuje trzech milionów. Przebudowa ulicy Legionów opiewająca na 50 milionów złotych, teraz wyniki aukcji wynoszą 90 milionów złotych. Zadanie na 14 milionów złotych, zakończyło się wynikiem 50 milionów, a zadanie na 22 miliony zakończyło się wynikiem na ponad 40 milionów" - wymienia Agnieszka Kowalewska-Wójcik.

Oznacza to m.in. że już teraz Łódź musiałby dołożyć do miejskich inwestycji 43 miliony złotych. Nie jest to możliwe.

Dlatego - na początek - miasto będzie musiało m.in. zrezygnować z części przebudowy ul. Legionów w tym roku.

Gdynia. Co z planowanymi inwestycjami?

"Na dzisiaj nie ma sygnałów o potrzebie renegocjacji kontraktów" - mówią RMF FM gdańscy urzędnicy pytani o los inwestycji, które trwają. Z tymi, które są w planach może być jednak problem.

Powodem jest inflacja, ograniczony dostęp do pracowników oraz brak materiałów budowlanych. Kiedy dwa lata temu szacowano koszty remontu Długiego Pobrzeża - reprezentacyjnego deptaku nad Motławą - mowa była o kilkunastu milionach złotych. Teraz wymienia się ponad 30 milionów złotych, a przetarg trwa i koszty na pewno będą większe.

"To będzie test na ile sytuacja, która zaistniała, czyli wybuchu wojny na Ukrainie, będzie rzutowała nie tylko na koszty inwestycji, ale nawet na to, czy zostanie ona wykonana" - mówi Alan Aleksandrowicz wiceprezydent Gdańska.

Gdańsk: Rusza remont Żurawia

Pod koniec marca ruszył remont słynnego Żurawia w Gdańsku - jedynego takiego w Europie zabytkowego dźwigu portowego, jednego z symboli miasta. Inwestycja została rozpisana na dwa lata.

To wyzwanie logistycznie, biorąc pod uwagę tak duży ruch turystyczny - mówił RMF FM Jerzy Skorłutowski, szef firmy z Olsztyna, która jest wykonawcą prac.

Generalny remont, łącznie z wymianą żelbetowych stropów i instalacji kosztować będzie prawie 18 milionów złotych.

Prace budowlano-konserwatorskie - wykonywane z wytycznymi Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - mają zakończyć się około 14 lutego 2024 roku.

Co ciekawe, firma która wykona remont wygrała przetarg w tej sprawie różnicą zaledwie 1007 złotych. Równoległe prowadzić będzie też remonty innych znanych zabytków - choćby zamku w Lidzbarku Warmińskim czy katedry we Fromborku.

Zobacz również:

"W rejestrze zatrudnionych cudzoziemców nie ubywa mężczyzn z Ukrainy"

W rejestrze zatrudnionych cudzoziemców nie ubywa mężczyzn z Ukrainy - informowała kilka dni temu prezes ZUS Gertruda Uścińska. Jej zdaniem może to oznaczać, że korzystają np. z bezpłatnych urlopów bądź z innych rozwiązań.

"Jeśli chodzi o cudzoziemców w rejestrze ZUS, którzy pracują, to jest ich ok. 880 tys., z których 75 proc. stanowią Ukraińcy" - podała szefowa ZUS.

Są to - jak zaznaczyła - głównie mężczyźni. "Cześć z nich na pewno wyjechała na wojnę na Ukrainę, ale w tej chwili w naszych statystykach nie obserwujemy zjawiska masowego wyrejestrowywania" - stwierdziła.

Zapowiedziała, że pełne dane za marzec w tej sprawie zostaną podane w pierwszych dniach kwietnia.