"Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z mocy prawa i jest pod stałą ochroną kontrwywiadowczą polskich służb" - informuje Sejm RP w oficjalnym komunikacie. To odpowiedź na wniosek klubu PiS-u, który domagał się zwołania tajnego posiedzenia Sejmu w sprawie braku Włodzimierza Czarzastego wniosku o dostęp do informacji "ściśle tajnych".

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Na stronie Sejmu RP pojawił się komunikat dotyczący dostępu do informacji ściśle tajnych.

"Oczekiwanie wypełnienia przez Marszałka Sejmu ankiety bezpieczeństwa to niezrozumienie wynikające z niewiedzy albo wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Kontrola, której podlega Marszałek Sejmu, jest stała i ostrzejsza niż kontrola wynikająca z jakichkolwiek procedur ankietowych. Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z mocy prawa i jest pod stałą ochroną kontrwywiadowczą polskich służb" - czytamy.

W komunikacie podkreślono, że marszałek Czarzasty "jako druga osoba w państwie, mająca kontakt z szefami służb specjalnych, sam poprosił o dodatkową weryfikację kontrwywiadowczą swoich kontaktów i uzyskał jasną informację: nie ma absolutnie żadnych zastrzeżeń".

"Fakt ten został potwierdzony publicznie przez koordynatora ds. służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. Marszałek Sejmu nie wypełnia wspominanych w mediach ankiet, gdyż są one przeznaczone dla osób o niższym dostępie. Co więcej, gdyby zwrócił się w tym trybie do ABW o weryfikację, ta musiałaby odmówić (art. 34 ustawy o ochronie informacji niejawnych). Druga osoba w państwie jest kontrolowana w innych trybach, na bieżąco, w czasie rzeczywistym oraz informowana o wszelkich zagrożeniach kontrwywiadowczych. Gdyby istniał jakikolwiek problem, nie byłoby pozytywnego oświadczenia koordynatora służb, a dostęp do tajnych informacji byłby ograniczany".

Komunikat dotyczcy dostpu do informacji cile tajnychOczekiwanie wypenienia przez Marszaka Sejmu ankiety bezpieczestwa to niezrozumienie wynikajce z niewiedzy albo wprowadzanie opinii publicznej w bd. Kontrola, ktrej podlega Marszaek Sejmu jest staa i ostrzejsza ni... pic.twitter.com/0eQTzHIuQQ

KancelariaSejmuFebruary 12, 2026

Wniosek PiS ws. Czarzastego

Klub Prawa i Sprawiedliwości złożył wniosek o zwołanie tajnego posiedzenia Sejmu, na którym marszałek Włodzimierz Czarzasty miałby wyjaśnić, dlaczego w przeszłości nie ubiegał się o dostęp do informacji objętych klauzulą "ściśle tajne". Zdaniem polityków PiS powodem braku wniosku o dostęp do tajnych informacji miały być kontakty biznesowe Czarzastego z rosyjską przedsiębiorczynią Swietłaną Czestnych.

Według nich marszałek Sejmu nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa z uwagi na konieczność ujawnienia relacji z obcokrajowcami. Temat ten pojawił się również w agendzie najbliższego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie miała być omawiana kwestia "wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych" marszałka Sejmu.

Sam marszałek podkreślił, że wszystkie jego kontakty zostały dokładnie sprawdzone i nie ma żadnych podstaw do zarzutów.

"Czarzasty nie odpowiedział na żadne pytanie"

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz w Porannej rozmowie w RMF FM, odnosząc się do środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, powiedział, że "marszałek Czarzasty nie odpowiedział na żadne pytanie, odmówił odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie dotyczące jego przeszłości, był dosyć nerwowy, przysłuchując się dyskusji na temat jego relacji towarzysko-biznesowych".

Jeżeli niczego by się nie obawiał, nie miałby nic do ukrycia, to mógłby w trybie niejawnym odpowiedzieć na pytania, które zostały mu zadane" - dodał rozmówca Tomasza Terlikowskiego. Ocenił, że "z panem marszałkiem Czarzastym jest jak z rosyjską matrioszką - po zdjęciu jednej warstwy pojawia się kolejna, także ze wschodu".

Czarzasty o RBN: Nie uczestniczę w ustawkach. Nie zrezygnuję

Włodzimierz Czarzasty w czwartek podczas konferencji prasowej w Sejmie komentował środową Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Jak powiedział, prezydent Karol Nawrocki wygłosił na samym początku jednostronne oświadczenie i nie udzielił głosu premierowi Donaldowi Tuskowi.

Wiem dlaczego. Na Radzie Gabinetowej udzielił mu głosu i skończyło się dla niego tak, jak się skończyło. Podejrzewam, że gdyby udzielił głosu, zabrałoby go więcej osób, również moja skromna osoba. Fajnie jest powiedzieć swoje, wygnać dziennikarzy i przyjąć zasadę, że ja swoje powiem i nikt poza mną nic nie może powiedzieć, bo jeżeli powie, to ja wyjdę słabo - stwierdził Czarzasty.

Podkreślił jasno, że rząd jest przeciwny przystąpieniu Polski do Rady Pokoju Donalda Trumpa, o czym prezydent został poinformowany podczas RBN.

Skomentował również sprawę swoich wschodnich kontaktów w kontekście Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Miał to być jeden z tematów podczas środowego spotkania.

Ustawka się nie udała. Pan premier miał podobne stanowisko i nie chcąc uczestniczyć w tej części, wyszedł. Bo nie uczestniczy się w ustawkach - podkreślił Czarzasty. Ja musiałem zostać, bo punkt dotyczył mnie, ale nie powiedziałem słowa w tej sprawie, bo nie uczestniczę w ustawkach, nawet jeśli przebywam na terenie kogoś, kto chce ją zrobić - mówił.

W jego imieniu pełnej informacji udzielił koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak i szef MSWiA Marcin Kierwiński.

Sprawa wokół mnie ma jeden wymiar. O tym wymiarze powiedział pan premier Morawiecki jasno i precyzyjnie: robimy to po to, żeby pan marszałek Czarzasty zrezygnował. Mam złe informacje panie premierze. Możecie na mnie pluć, opowiadać bzdury, powtarzać to, co napisała wasza gazeta, nie zrezygnuję i nie będę uległy tego typu sugestiom. Mówię do PiS-u i pana prezydenta: źle trafiliście - tłumaczył Czarzasty na konferencji prasowej.

"Żenująca odpowiedź"

Marszałek Sejmu odniósł się również bezpośrednio do kwestii swoich kontaktów towarzyskich, która rzekomo "ma go zniszczyć".

W tej sprawie wypowiada się pan Nawrocki. Panie prezydencie, wolę swoje towarzystwo niż pana. Pamięta pan tych chłopaków na ustawkach? Mamy problem - mówił. Pytany, czy na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego zadano również pytania prezydentowi o jego przeszłość, marszałek Czarzasty potwierdził. Dodał jednak, że nie może powiedzieć, jaka była reakcja prezydenta.

Była odpowiedź, ale gdyby miała paść głośno, to by tego nie powiedzieli. Nie mogę tego powiedzieć, bo odpowiedź była absolutnie żenująca. Szkoda się ośmieszać przed dziennikarzami. Dlatego was wyproszono. Gdyby te pytania padły, chętnie bym widział minę pana prezydenta oraz tego człowieka, który dał mu dostęp do informacji tajnych. Słuchajcie, ta mina (prezydenta) - ja ją kiedyś opiszę w książce. Nie wiem, czy są takie słowa na świecie. Nie da się jej opisać - dodał.

Pytania o przeszłość prezydenta Nawrockiego zadawała również posłanka Anna Maria Żukowska. Była skuteczna - skomentował krótko Włodzimierz Czarzasty.