"Jeśli wyrok będzie taki, jak ta wstępna opinia – powinno to prowadzić do przyspieszenia postępowań i do lepszych ugód proponowanych przez banki" – mówi w RMF FM adwokat Michał Chmielowski o opinii wydanej przez rzecznika generalnego TSUE ws. kredytów frankowych. Jest on korzystna dla frankowiczów. "Taki wyrok oznaczałby stratę sektora bankowego przekraczającą 100 mld złotych, która byłaby całkowicie destrukcyjna" – ostrzega natomiast wiceprezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek.

REKLAMA

Według opinii rzecznika generalnego TSUE, jeśli umowa frankowa została uznana za nieważną, to zgodnie z prawem europejskim banki nie mogą domagać się dodatkowych roszczeń od konsumentów, wynagrodzenia za udzielenie takiego kredytu, nie będzie więc mowy o waloryzacji, czy spłacie odsetek kapitałowych.

I to jest najważniejsze w tej opinii, że prawo unijne sprzeciwia się temu, by bank otrzymał wynagrodzenie za udzielenie kredytu na podstawie umowy zawierającej klauzule abuzywne - mówi w RMF FM Arkadiusz Szcześniak, wiceprezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

To bardzo istotne - podkreśla Michał Chmielowski, adwokat z Kancelarii Prosperitas. W ostatnim czasie pojawiło się wiele takich roszczeń ze strony banków, które żądały po wygraniu sprawy frankowej, aby konsumenci oddawali bankom jakąś formę wynagrodzenia za korzystanie z tego kapitału przez okres, w którym dysponowali tymi środkami. W dzisiejszej opinii rzecznika generalnego takie roszczenia zostały uznane za niezgodne z prawem UE - zauważa.

Natomiast rzecznik stwierdził, że po drugiej stronie, czyli konsumenckiej, takie roszczenia nie są wykluczone, ich zasadność będzie musiała być oceniona przez prawo krajowe.

Z tą interpretacją nie zgadza się wiceprezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek. Jak mówi - rzecznik nie wskazał wprost, że waloryzacja kapitału kredytu jest wykluczona.

Pieniądz w czasie kosztuje, sąd zdaje sobie z tego doskonale sprawę. A więc kapitał powinien podlegać waloryzacji, a to zupełnie coś innego niż zwrot kosztu korzystania z kapitału - uważa wiceprezes ZBP.

"Opinia bardzo korzystna dla frankowiczów"

W tym tygodniu w Sądzie Okręgowym w Warszawie zapadł właśnie taki precedensowy wyrok - w pierwszej instancji, a więc nieprawomocny. Sąd zgodził się na waloryzację kapitału kredytu, który konsument musi oddać.

Zgodnie z prawem unijnym taki wyrok nie ma prawa miejsca - mówi Szcześniak. To po jego skardze TSUE zajął się kredytami frankowymi. Nawet gdyby taki wyrok byłby prawomocny, podlegałby odszkodowaniu ze strony skarbu państwa. Niestety my wszyscy byśmy za to zapłacili, gdyby był sprzeczny z wyrokiem TSUE. Szkoda, że sędzia sądu okręgowego nie poczekał do tego orzeczenia TSUE - podkreśla.

Jak mówi Szcześniak, ta opinia jest bardzo korzystna dla frankowiczów. Myślę, że prawnicy banków, którzy wymyślili tę koncepcję, będą teraz obchodzić się smakiem, dlatego, że rzecznik stwierdził, że to konsumentowi roszczenia powinny się należeć zgodnie z prawem europejskim, a bankowi na pewno nie - dodaje.

Potwierdza to mecenas Chmielowski. Jest bardzo korzystna (decyzja - przyp. red.) dla frankowiczów, podziela poglądy przedstawione przed TSUE przez większość organów, które się wypowiadały w tej sprawie - mówi.

Zgodnie z opinią rzecznika, konsument będzie mógł zwrócić się do banku po zwrot zapłaconych w ratach odsetek czy prowizji nadpłaconych powyżej kwoty kapitału, ale nie tylko - będzie miał możliwość dalszych roszczeń. Jakich? Pytamy wiceprezesa Stop Bankowemu Bezprawiu.

W takich przypadkach, gdzie była windykacja należności, gdzie na przykład zlicytowano nieruchomość na podstawie nieważnej umowy, bo znamy takie sytuacje, w grę oczywiście wchodzi odszkodowanie za utraconą nieruchomość - mówi Arkadiusz Szcześniak.

"Dyrektywa unijna nie reguluje konsekwencji stwierdzenia nieważności umowy"

Związek Banków Polskich sytuację widzi nieco inaczej. Opinię rzecznika przyjął z niezadowoleniem i inaczej ja interpretuje.

W istocie bardziej chodzi tu o ewentualną nadwyżkę nad spłatę kapitału, jeśli kredytobiorca spłacił w ratach więcej, niż wyniósł kapitał, który zaciągnął - mówi Tadeusz Białek. Będzie więc można uzyskać zwrot tej nadpłaty, o ile orzeczenie TSUE potwierdzi opinie rzecznika generalnego.

Rzecznik generalny wyraźnie wskazuje, że w jednym i w drugim przypadku, czyli roszczeń konsumenta i roszczeń banku, że odpowiedzi na to, czy ono przysługuje, należy szukać w prawie krajowym. Dyrektywa unijna nie reguluje konsekwencji stwierdzenia nieważności umowy - mówi wiceprezes Białek.

Rzeczywiście, konsekwencje stwierdzenia nieważności umowy nadal będzie musiał określać sąd krajowy, ale jako pomoc, będzie miał orzeczenie TSUE, które określi co można, a czego nie według unijnego prawa.

Opinia Rzecznika jest tylko pewnego rodzaju wskazówką, nie ma charakteru wiążącego - słusznie zauważa Tadeusz Białek. A do tego, nawet w przypadku polskich, znanych spraw, jak choćby tzw. małe TSUE, przypomnę, że opinia była całkowicie rozbieżna od finalnej treści rozstrzygnięcia - dodaje wiceprezes ZBP.

Jednak takie sytuacje są raczej wyjątkowe, co potwierdza mecenas Chmielowski. W większości przypadków orzeczenia końcowe TSUE są zgodne z poglądem wyrażonym przez rzecznika generalnego - podkreśla.

Konsekwencje dla banków

Według opinii Komisji Nadzoru Finansowego przedstawionej do TSUE, przyjęcie takiego scenariusza pozbawiającego banki zwrotu kosztów korzystania z kapitału, oznaczałoby stratę przekraczającą 100 mld złotych dla sektora bankowego.

Taka strata byłaby całkowicie destrukcyjna. Oznaczałaby w istocie eliminację znacznej części możliwości funkcjonowania sektora finansowego i jego możliwości finansowania gospodarki - twierdzi wiceprezes Białek.

Tu odpowiedzi już wczoraj udzielił wiceminister finansów Piotr Patkowski, mówiąc, że nawet przy niekorzystnym orzeczeniu TSUE ws. kredytów frankowych banki będą miały czas na budowę kapitałów.

Po drugie KNF wskazywała na poważną kwestię niesprawiedliwości społecznej. To znaczy sytuacji , w której jedna grupa kredytobiorców, w tym przypadku frankowych, byłaby postawiona w znacznie bardziej uprzywilejowanej sytuacji, niż grupa kredytobiorców złotowych, bo otrzymywałaby za darmo kapitał. To byłoby sytuacją naruszającą zasady sprawiedliwości społecznej, w której akceptowalibyśmy bezpodstawne wzbogacenie takich osób, które przecież z kapitału, który udzielił bank, kupiły mieszkanie, dom, często uzyskiwały z tego tytułu dodatkowe dochody, w postaci wynajmu. Dlaczego te osoby mają być uprzywilejowane w stosunku do innych kredytobiorców? - mówi wiceprezes ZBP.

Konsekwencje dla kredytobiorców

Jeśli wyrok będzie taki, jak opinia to myślę, że ujednolici to wykładnię sądową. Myślę, że też zmobilizuje banki do naprawdę sensownych ugód, takich jakie klienci będą mogli realnie negocjować, żeby obie strony były zadowolone. Bo na razie te ugody są ciągle na zasadzie - to co bank przedstawił, jest jedyną formą oferty - mówi Białek.

I tę kwestię przedstawiciele banków widzą zupełnie inaczej. Banki proponują naprawdę dobre rozwiązania na ten moment - mówi wiceprezes ZBP Tadeusz Białek.

Zarówno dla konsumentów, jak i banków naturalnym interesem jest osiągnięcie porozumienia i ugody, w sposób niepowodujący konieczności wieloletniego sądzenia się i ponoszenia ogromnych kosztów obsługi prawnej tego procesu. Dlatego zachęcamy do siadania do rozmów ugodowych z bankami - podkreśla.

Natomiast mecenas Chmielewski przyznaje rację frankowiczom. Wydaje się, że obecnie sądy wstrzymują się z orzekaniem ws. frankowych. To orzeczenie byłoby jasną wskazówką do tego, że banki nie będą mogły żądać od kredytobiorców żadnych dalszych świadczeń, poza oczywiście zwrotem kwoty kapitału. Powinno to prowadzić do przyspieszania postępowań. Takie rozstrzygnięcie powinno też skłonić banki do bardziej ugodowego nastawienia, do proponowania lepszych warunków ugodowych, niż dzieje się to obecnie - podkreśla.

Czuję ulgę i radość. Liczę, że wyrok zapadnie do czerwca, przed wakacjami - kończy Arkadiusz Szcześniak.