Europejski Bank Centralny sugeruje, by gospodarstwa domowe w Unii Europejskiej przechowywały gotówkę na wypadek nagłych sytuacji. Ile pieniędzy warto mieć przy sobie i dlaczego banknoty wciąż są kluczowe w czasach cyfrowych płatności? Sprawdzamy najnowsze rekomendacje.
- Europejski Bank Centralny zaleca przechowywanie gotówki w domu na wypadek kryzysu.
- Gotówka jest niezbędna w przypadku awarii systemów cyfrowych, blackoutów czy innych kryzysów.
- EBC porównuje gotówkę do "koła zapasowego" - niezastąpionego w nagłych przypadkach.
- Ile pieniędzy powinniśmy mieć na czarną godzinę? Poznaj sugestie ekspertów!
W erze cyfrowych płatności, kart zbliżeniowych i aplikacji mobilnych, gotówka wydaje się reliktem przeszłości. Jednak Europejski Bank Centralny przypomina, że fizyczna waluta pozostaje niezastąpionym zabezpieczeniem w sytuacjach kryzysowych, gdy cyfrowe systemy zawodzą. Sugeruje, że gospodarstwa domowe w Unii Europejskiej powinny przechowywać gotówkę na wypadek nagłych sytuacji.
"Gotówka jest kluczowym elementem krajowego przygotowania na kryzys" - czytamy w dokumencie EBC. To swoiste "koło zapasowe" - niepotrzebne na co dzień, ale niezbędne, gdy dochodzi do poważnych zakłóceń.
Europejski Bank Centralny nie podaje jednoznacznej kwoty, jaką powinniśmy przechowywać w domowych sejfach czy portfelach.
Jednak popiera polityki niektórych krajów, takich jak Holandia, Austria czy Finlandia, które zalecają posiadanie od 70 do 100 euro na osobę. W praktyce oznacza to, że czteroosobowa rodzina powinna mieć pod ręką nawet 400 euro (ok. 1700 zł - red.), by móc przetrwać kilkudniowy kryzys bez dostępu do usług finansowych.
Wspomniane wytyczne wpisują się w strategię Komisji Europejskiej, która apelowała do obywateli o gromadzenie zapasów gotówki, jedzenia, wody i leków na 72 godziny przerwy w dostawach usług. Wojna na Ukrainie, pandemia Covid-19 czy klęski żywiołowe, takie jak pożary i powodzie, pokazały, jak łatwo można zostać odciętym od podstawowych środków do życia.
Eksperci argumentują także, że takie rezerwy finansowe mogą okazać się nieocenione w przypadku awarii systemów cyfrowych, blackoutów czy innych nagłych zdarzeń.
Na co dzień coraz rzadziej płacimy gotówką. Dominują płatności kartą, smartfonem, a banki zamykają kolejne oddziały i bankomaty, tnąc koszty. Jednak, jak pokazuje historia ostatnich lat, w sytuacjach kryzysowych to właśnie gotówka staje się najpewniejszym środkiem płatniczym.
Podczas pandemii Covid-19 zasoby gotówki w obiegu wzrosły o 140 miliardów euro w dwa lata - to niemal trzykrotnie więcej niż przed kryzysem.
Podobny scenariusz rozegrał się rok temu podczas blackoutu na Półwyspie Iberyjskim. Awaria prądu i telekomunikacji sparaliżowała Hiszpanię i Portugalię - terminale kartowe, bankowość internetowa i bankomaty przestały działać. Dla tych, którzy mieli gotówkę, była ona jedynym środkiem płatniczym. Po przywróceniu usług, wypłaty z bankomatów gwałtownie wzrosły - ludzie uzupełniali zapasy na kolejną "czarną godzinę".
EBC porównuje gotówkę do "koła zapasowego" dla systemu płatności: niepotrzebnego na co dzień, ale niezastąpionego, gdy zawodzi inna infrastruktura.
W Finlandii trwają prace nad "odpornymi na zakłócenia" bankomatami, które będą działać nawet podczas awarii systemów bankowych. W Austrii, gdzie sieć bankomatów na obszarach wiejskich została ograniczona, bank centralny planuje instalować własne maszyny tam, gdzie brakuje niezawodnego dostępu do gotówki.