Fragmenty "Pana Tadeusza", "Przedwiośnia" i interpretacja wiersza Ewa Lipskiej – z takimi tematami z języka polskiego zmagali się maturzyści podczas egzaminu w krótszej, 170-minutowej formule – potwierdził w RMF FM szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Marcin Smolik. Matura w nowej formule (240 minut) w południe jeszcze trwała, dlatego szef CKE nie mógł ujawnić tematów.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Smolik o egzaminie z polskiego: Nie było potrzeby żadnych gwałtownych ruchów, żadnych unieważnień

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Smolik o egzaminie z polskiego: Nie było potrzeby żadnych gwałtownych ruchów, żadnych unieważnień

Wymienił je nasz dziennikarz: "Człowiek istota pełna sprzeczności" oraz "Co sprawia, że człowiek staje się dla drugiego człowieka bohaterem".

Jeszcze piszą, więc nie potwierdzam, nie zaprzeczam - powiedział Smolik w Rozmowie w południe w RMF FM. Prowadzący rozmowę Krzysztof Berenda zauważył, że tematy te już po 9:00 pojawiły się w internecie w formie zdjęć arkuszy egzaminacyjnych.

Matura 2023. Zobacz arkusze CKE oraz odpowiedzi do egzaminu pisemnego z języka polskiego (poziom podstawowy) >>>>>

Ktokolwiek by to nie był, złamał procedurę przeprowadzania egzaminu, a nawet przepisy. Na salę egzaminacyjną nie wolno wnosić telefonów ani innych urządzeń telekomunikacyjnych - przypomniał Smolik. Zaznaczył jednocześnie, że takie sytuacje zdarzają się każdego roku. To jest ludzka uczciwość i nauczycielska spostrzegawczość. Jeśli zespół nadzorujący udaje, że nie widzi, to niedobrze to świadczy - powiedział.

Przewodniczący CKE oświadczył, że na tę chwilę nie widzi potrzeby unieważnienia matury w jakimś miejscu. Takiej decyzji nie podejmowaliśmy, ani ja, ani dyrektorzy okręgowych komisji egzaminacyjnych. Jeżeli gdziekolwiek znajdziemy, zidentyfikujemy osobę, która wniosła na egzamin telefon, taki egzamin jest unieważniany - powiedział Smolik. Przypomniał, że w ubiegłym roku takie unieważnienie został przeprowadzone z egzaminu z WOS-u.

Maturzystka fotografując arkusz, sfotografowała przy okazji fragment swojego dowodu osobistego z peselem. Idąc tym tropem zidentyfikowaliśmy nie tylko maturzystkę, ale i też szkołę, i salę, w której (maturzyści - red.) pisali egzamin. Egzamin wszystkich tych osób został unieważniony. Przystępowali do egzaminu ponownie w czerwcu, oprócz tej maturzystki, która nie przystąpiła do egzaminu z WOS-u już w ogóle - wspominał. Było to jedno z 44 unieważnień z zeszłego roku.

Marcin Smolik zapewnił też na antenie RMF FM, że dzisiejszy egzamin (z języka polskiego - red.) przebiega spokojnie. Nie było potrzeby żadnych gwałtownych ruchów, żadnych unieważnień. Bardzo nas to cieszy - powiedział.

Szef @CKE_PL Marcin Smolik w #RozmowaRMF potwierdza: na #matura2023 z jzyka polskiego byo i "Przedwionie", i "Pan Tadeusz", ale te wiersz Ewy Lipskiej do interpretacji @RMF24pl pic.twitter.com/jNIpIedDov

Rozmowa_RMFMay 4, 2023

Nadajniki w pudłach z arkuszami maturalnymi

Marcin Smolik poinformował, że w tym roku po raz pierwszy w historii CKE wprowadziła możliwość obserwacji przebiegu egzaminów maturalnych zdalnie.

Pracownicy CKE lub OKE mogą zadzwonić do dyrektora szkoły i poprosić o połączenie się z wykorzystaniem jednego z komunikatorów i podczas tego połączenia dyrektor szkoły jest proszony o okazanie zapakowanych, nierozpieczętowanych paczek z arkuszami, które przyszły do szkoły. To trwa kilka, kilkadziesiąt sekund, kilka minut - mówił szef CKE.

Jak dodał, do części pudełek z arkuszami egzaminacyjnymi dołączono także nadajniki. Taki nadajnik po otworzeniu kartonu z arkuszami, wysyła sygnał, że takie pudełko zostało otworzone i wówczas, ponieważ wiemy, który nadajnik został włożony do której paczki i do której szkoły ta paczka została wysłana, kontaktujemy się z dyrektorem tej szkoły i prosimy o połączenie z wykorzystaniem jednego z komunikatorów i tym razem prosimy już o okazanie nie paczki, bo wiemy, że ta została otwarta, ale prosimy o okazanie poszczególnych pakietów, kopert przezroczystych, w które arkusze zostały zapakowane - tłumaczył szef CKE.

Smolik: rzeczywiście brakuje egzaminatorów, ale dotyczy to tylko języka polskiego

Dyrektor CKE przyznał, że jeszcze w kwietniu brakowało 200 egzaminatorów, z tym, że - jak zastrzegł - dotyczyło to wyłącznie języka polskiego. We wszystkich pozostałych przedmiotach do sprawdzania egzaminu maturalnego zgłosiło się tylu egzaminatorów, ile okręgowe komisje potrzebują, a nawet więcej - dodał Smolik.

Według niego, nawet jeśli w całym kraju brakuje 200 egzaminatorów, nie jest to problemem, a CKE ma odpowiednie procedury, by sprawdzanie matur przebiegało sprawnie. Jak tłumaczył, jest kilka możliwości: albo egzaminatorzy ocenią więcej prac, otrzymując odpowiednio wyższe wynagrodzenie, albo proces sprawdzania po prostu się wydłuży, np. o kolejny weekend. Jego zdaniem jednak prawdopodobnie wszystkie prace zostaną sprawdzone na czas.

Trzeba się zmieścić w kluczu czy nie?

Szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej zapewnił ponadto, że tzw. klucz odpowiedzi maturalnych nie jest decydujący przy ocenie prac. To jakaś wierutna bzdura - stwierdził Smolik.

Zapewnił, że egzamin dojrzałości ma sprawdzić wiedzę i umiejętności uczniów. Maturzysta ma za zadanie pokazać co sądzi, co myśli, zaprezentować swoje stanowisko, pokazać oczytanie na języku polskim, erudycję, pokazać, że kojarzy fakty, że łączy sprawy podobne i widzi różnice. I ma to zrobić w sposób, który jest językowo poprawny - powiedział szef CKE.

Jak dodał, każda merytorycznie poprawna odpowiedź może otrzymać maksimum punktów, nawet jeśli nie została ujęta w wykazie przykładowych odpowiedzi.

Sztuczna inteligencja też zdaje maturę?

W dalszej części rozmowy Krzysztof Berenda pytał, czy egzaminatorzy są w stanie rozpoznać prace napisane przez sztuczną inteligencję. Marcin Smolik zwrócił uwagę, że by skorzystać z tej technologii, trzeba mieć dostęp np. do smartfona. Przyznał zarazem, że jeśli ktoś jest zdeterminowany, a komisja egzaminacyjna tego nie wyłapie, wówczas nie ma żadnej możliwości zabezpieczenia się przed taką sytuacją. Nie ma leku na ludzką nieuczciwość - podkreślił.

Przestrzegał jednak, by do treści generowanych przez chat GPT podchodzić z dystansem, ponieważ sztuczna inteligencja potrafi czasem wypisywać głupoty. Z tezą tą zgodził się gospodarz czwartkowej Rozmowy w południe w RMF FM. W trakcie naszej rozmowy zadałem pytanie: jaką książkę napisał Marcin Smolik, szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej i chat mi odpisuje: Marcin Smolik jest polskim artystą, producentem muzycznym i DJ-em, a nie pisarzem. Pomylił pana z Andrzejem Smolikiem - powiedział Krzysztof Berenda.