"Jeżeli mówimy dziś o Viktorze Orbanie, to jest to jedyny przywódca w UE, który otwarcie wspiera rosyjskie interesy. Po co jechać i wspierać go przed wyborami? To jest całkowicie dla mnie niezrozumiałe z punktu widzenia interesów Polski" - powiedział w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 Ignacy Niemczycki, wiceminister spraw zagranicznych z Polski 2050.
Węgry od miesięcy blokują kluczowe decyzje Unii Europejskiej dotyczące wsparcia finansowego dla Ukrainy oraz rekompensaty dla państw, które udzieliły pomocy ukraińskim uchodźcom. Wśród zablokowanych środków znajduje się 2 mld złotych, które miały trafić do Polski z unijnego funduszu wsparcia Sił Zbrojnych RP.
Budapeszt sprzeciwił się również otwarciu tzw. klastra negocjacyjnego z Ukrainą, co było jednym z priorytetów polskiej prezydencji w UE. Węgry nie poparły także 20. pakietu sankcji nałożonych na Rosję oraz zablokowały pożyczkę w wysokości 90 mld euro, która miała wesprzeć Ukrainę w dalszym oporze wobec rosyjskiej agresji.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Wiceszef MSZ przypomniał, że Węgry blokują rekompensatę dla Polski za sprzęt wojskowy przesłany na Ukrainę. Nie jest w naszym interesie wizyta w Budapeszcie, kompletnie tego nie rozumiem - przyznał Ignacy Niemczycki.
Zastanawiałem się, po co taka wizyta prezydentowi. Jedyne, co widzę, co łączy prezydenta i jego obóz z Orbanem, to duża niechęć wobec UE. Tylko z tej perspektywy jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Karol Nawrocki pojechał na Węgry - powiedział polityk.
Prezydent Karol Nawrocki ponad godzinę rozmawiał wczoraj z Viktorem Orbanem. Spotkanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Wcześniej prezydent Polski spotkał się z prezydentem Węgier Tamaszem Suljokiem. Jakie interesy realizował prezydent podczas tej wizyty? - zapytał wiceszef MSZ. Orban na forum UE prezentuje prorosyjską politykę - dodał.
To nam mówi o tym, jakie są priorytety prezydenta. Jest gotów wesprzeć prorosyjskiego polityka tylko po to, by mieć sojusznika w walce z UE - zaznaczył Niemczycki. Dodał, że to sytuacje wyjątkowe, że prezydent czy premier danego państwa otwarcie opowiada się za jakimś kandydatem podczas wyborów w innym państwie członkowskim.
Dla mnie najważniejsze jest to, po co prezydent spotkał się z Orbanem trzy tygodnie przed wyborami. Z punktu widzenia polskiej polityki zagranicznej nie rozumiem tego - ocenił gość Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24.
Niemczycki odniósł się też do doniesień, jakoby węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto miał regularnie informować swojego rosyjskiego odpowiednika, Siergieja Ławrowa, o przebiegu poufnych rozmów podczas spotkań unijnych. Jeżeli mamy kraj, który otwarcie realizuje prorosyjską politykę, to nic dziwnego, że niezależnie od informacji, które posiadamy, pewnych kwestii przy nich nie poruszamy - wyjaśnił.
Jeżeli faktycznie dochodziło do podsłuchiwania, to świadczy to o słabości służb specjalnych na Węgrzech. Tam działa Urząd Ochrony Suwerenności, który daleko sięga z wykorzystywaniem wszelkich możliwości ucisku opozycji - stwierdził polityk.
Sytuacja z Iranem wyraźnie pokazuje, dlaczego w UE musimy wziąć odpowiedzialność za samych siebie. Amerykanie nam to mówią od dłuższego czasu - podkreślił Niemczycki. Zaznaczył jednocześnie, że kwestia ataku na Iran pokazuje, że nasze interesy nie są zawsze brane pod uwagę przez Amerykanów.
Wojna w Iranie odciąga uwagę Amerykanów, utrudnia możliwości przekazania sprzętu do Ukrainy - powiedział dyplomata i dodał, że wojna za naszą wschodnią granicą to dla nas faktyczne zagrożenie.
W duże mierze zdolności Iranu zostały ograniczone - powiedział wiceszef MSZ. Jednak według niego, należy postawić pytanie o cenę, jaką przyszło zapłacić Izraelowi, USA czy światowej gospodarce. Ta cena wydaje się dziś wysoka - zaznaczył.
Teheran utrzymuje cześć zdolności bojowych. Liczba rakiet, pocisków i dronów została znacząco ograniczona. Iran znajduje się trudniejszej sytuacji, ale cały czas ma pewne karty przetargowe. Blokada cieśniny Ormuz okazuje się bolesna gospodarczo - ocenił Niemczycki.
Według wiceszefa MSZ prezydent USA zmienia strategię. Wygląda na to, że Donald Trump będzie szukał dyplomatycznego rozwiązania - wskazał polityk. To jest w naszym interesie - dodał.
Trzeba umieć jasno powiedzieć, co jest naszą sprawą. Cały świat jest dotknięty konsekwencjami blokady cieśniny Ormuz. Jeżeli miałoby dojść do rozwiązania dyplomatycznego, za tym powinien iść dość szybki spadek cen ropy naftowej - powiedział Niemczycki.