"Nie widziałem naprawdę bardzo dawno tak dobrze grającej reprezentacji Polski w ofensywie. Oczywiście słuchacze słuchający tego, mówią ‘dobra i co z tego skoro i tak przegraliśmy?’ (...). Przegraliśmy, bo popełnialiśmy błędy w defensywie" – mówił w Rozmowie o 7:00 w internetowym Radiu RMF24 były bramkarz Radosław Majdan, komentując wtorkowe spotkanie eliminacji do mistrzostw świata Szwecja-Polska. "Może to, że tak szeroko, tak ofensywnie podeszliśmy do tego meczu, spowodowało, że gdzieś w takich momentach brakowało nas z tyłu" – zastanawiał się gość Piotra Salaka.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Radosław Majdan wskazał m.in. na błędy indywidualne oraz brak asekuracji przy trzeciej bramce dla Szwedów. Zauważył, że w końcowej fazie spotkania, przy stanie 2:2, zabrakło chłodnej kalkulacji i decyzji o spokojniejszym rozegraniu piłki, co mogło doprowadzić do dogrywki.
Mimo braku awansu, Cezary Kulesza zapowiedział kontynuację pracy przez Jana Urbana. Największą niewiadomą pozostaje jednak status kapitana drużyny, którego ewentualne odejście stworzyłoby znaczną wyrwę w ataku.
Jeżeli okaże się, że Robert Lewandowski zagrał ostatni mecz w reprezentacji, to na pozycji numer dziewięć nie mamy jakiegoś urodzaju, jeżeli chodzi o młodych piłkarzy szczególnie. Wiadomo, że jest Karol Świderski, jest Krzysiek Piątek i jest Buksa. I tak naprawdę za nimi długo, długo nic. I tu jestem bardzo ciekawy, jak Jan Urban rozwiązałby tę sytuację - mówił Majdan.
Emerytowany bramkarz zauważył też, że rywale grali w sposób ekonomiczny, skupiając się głównie na stałych fragmentach gry i kontratakach.
Jestem zaskoczony, bo myślałem, że to jest lepsza drużyna. I to też jest paradoks tego spotkania, że my przegraliśmy wygrany mecz. My przegraliśmy z drużyną słabszą, zdecydowanie słabszą. Nie zgodzę się tutaj z jakimś zawodnikiem ze Szwecji, który mówił, że on wiedział, że wygrają, bo ja myślę, że Szwedzi w tym spotkaniu to po prostu drżeli o to, żeby nie stracić kolejnej bramki - ocenił Radosław Majdan.
Zdaniem byłego bramkarza reprezentacji, Szwedzi wykazali się boiskowym pragmatyzmem i wykorzystali sprzyjające im okoliczności, w tym zmęczenie polskich zawodników w końcowej fazie meczu.
Gość Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24 stwierdził, że w szatni po meczu na pewno panował przygnębiający nastrój.
Jestem przekonany, że była przeraźliwa cisza, grobowa cisza, tam już nawet nie ma dyskusji. Nie ma tłumaczenia, dlaczego tak było, co mogliśmy zrobić lepiej. Tylko ten pierwszy moment, czyli nie wiem, trzydzieści minut to jest cisza w szatni. Każdy siedzi załamany i po prostu w swojej głowie rozpatruje, dlaczego tak się stało, nie dowierzając po tak dobrym meczu - tłumaczył rozmówca Piotra Salaka.