Damian Kądzior to kolejny wcześniej powołany piłkarz, który nie weźmie udziału w zgrupowaniu reprezentacji Polski przed trzema listopadowymi meczami. W jego miejsce na towarzyskie spotkanie z Ukrainką z kadry młodzieżowej został przesunięty Przemysław Płacheta.

REKLAMA

O nowych zmianach w drużynie narodowej, która w poniedziałek rozpoczyna przygotowania do najbliższych meczów, poinformował PZPN.

Jak przekazano w komunikacie związku, Kądzior po ustaleniach z selekcjonerem reprezentacji Jerzym Brzęczkiem pozostał w swoim klubie - SD Eibar.

"Reprezentant Polski ze względu na zmianę barw klubowych w ostatnim okienku transferowym nie wziął udziału w okresie przygotowawczym. Z tego powodu zarówno zawodnik, jak i selekcjoner uznali, że dla Kądziora znacznie lepszym rozwiązaniem będzie pozostanie w klubie i trening z drużyną, który pozwoli mu skutecznie powalczyć o miejsce w składzie SD Eibar" - napisano w komunikacie.

Nieobecnych jest więcej

Już w niedzielę rzecznik PZPN i reprezentacji Jakub Kwiatkowski poinformował, że w zgrupowaniu nie wezmą udział bramkarz Fiorentiny Bartłomiej Drągowski oraz Michał Karbownik z Legii Warszawa.

Drągowski - zgodnie z decyzją władz sanitarnych Włoch wraz z całą drużyną ACF Fiorentina - został wysłany na 10-dniową kwarantannę. Jest ona wynikiem wykrycia zakażenia koronawirusem u jednego z zawodników tego klubu.

Z kolei Karbownik w ubiegłym tygodniu uzyskał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa, który automatycznie wykluczył go ze zgrupowania biało-czerwonych.

Wobec absencji tych piłkarzy do reprezentacji dołączył Przemysław Płacheta, który pierwotnie był powołany przez trenera Macieja Stolarczyka do kadry do lat 21. Zawodnik angielskiego Norwich City będzie brany pod uwagę do gry w środowym meczu towarzyskim z Ukrainą. Po nim dołączy do "młodzieżówki", która w Opalenicy przygotowuje się do ostatniego meczu eliminacji mistrzostw Europy U-21 z Łotwą.

Towarzysko z Ukrainą, o punkty z Włochami

Poza środową potyczką z Ukrainą na Stadionie Śląskim, biało-czerwonych cztery dni później czeka wyjazdowy mecz w Reggio Emilia z Włochami w Lidze Narodów, a na zakończenie zmagań w tych rozgrywkach 18 listopada spotkanie, znów w Chorzowie, z Holandią. Początek wszystkich o godz. 20.45.

Kadrowicze Jerzego Brzęczka od niedzieli zbierają się w hotelu w Katowicach, a następnego dnia oficjalnie rozpoczną zgrupowanie. Większość czasu spędzą na Górnym Śląsku, z wyjątkiem dwóch dni we Włoszech, dokąd polecą z Katowic 14 listopada, a wrócą od razu po meczu.

Z uwagi na pandemię koronawirusa zgrupowanie kadry narodowej, podobnie jak we wrześniu i październiku, będzie miało szczególny charakter. Zawodników i sztab wciąż obowiązuje specjalny protokół medyczny UEFA. Wszyscy będą m.in. trzykrotnie badani pod kątem COVID-19.

Pierwsze testy kadrowicze przejdą w poniedziałek wieczorem. Kilka godzin wcześniej odbędzie się wideokonferencja prasowa trenera Brzęczka.

Polska liderem grupy

Listopadowe mecze w Polsce zostaną rozegrane bez kibiców, natomiast dla piłkarzy obostrzenia są podobne jak w ostatnich dwóch miesiącach.

Jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, to od września "jedziemy" tak samo. Wszędzie obowiązują nas maseczki, nie tylko w hotelu. Jeżeli chodzi o posiłki, będziemy jeść przy stołach kilkuosobowych. Obsługa kelnerska tradycyjnie poda posiłki w rękawiczkach. Na treningi pojedziemy dwoma autokarami, jednym piłkarze, a drugim sztab. Nic się w tej kwestii nie zmienia - zapowiedział Kwiatkowski.

Październik był udany dla biało-czerwonych, którzy rozegrali trzy mecze u siebie. Najpierw pokonali w towarzyskim spotkaniu Finlandię 5:1, następnie - w Lidze Narodów UEFA - zremisowali z Włochami 0:0 oraz wygrali z Bośnią i Hercegowiną 3:0.

W efekcie Polska po czterech kolejkach grupy A1 Ligi Narodów ma siedem punktów i o jeden wyprzedza Włochy, a o dwa Holandię. Tabelę zamykają pozostający bez zwycięstwa Bośniacy - 2 pkt.