Wrocław rozstaje się z trenerami pracującymi w młodzieżowych klubach sportowych. Wypowiedzenia dostało 54 szkoleniowców. Powodem decyzji jest trudna sytuacja finansowa, w której miasto znalazło się przez koronawirusa. Jednak zdaniem jednego z trenerów, to po prostu wykorzystanie sytuacji w związku z pandemią.

REKLAMA

Czuję się bardzo dotknięty i niesprawiedliwie potraktowany. Zostanę bez świadczeń - mówi RMF FM Kamil Kobiałka z WLKS Wrocław. Program "Trener Miejski" został zakończony ze względu na pandemię - tłumaczy z kolei Marcin Janiszewski, rzecznik Młodzieżowego Centrum Sportu. Jak podkreśla, zwolnienia to forma szukania oszczędności przez miasto.

Pamiętajmy, że obowiązuje ich jeszcze trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Potem każdy z tych trenerów jeszcze dostanie kilkumiesięczną odprawę w zależności od ich stażu wypracowanego. To nie jest tak, że dostali wypowiedzenie z dnia na dzień i zostawiamy ich na lodzie - podkreśla. Według rzecznika, dla szkoleniowców praca w młodzieżowych klubach sportowych była zajęciem dodatkowym. Kluby mają też inne formy dofinansowania - zaznacza Marcin Janiszewski.

Wrocław na zwolnieniach zaoszczędzi rocznie około 1,5 mln zł. Urzędnicy obiecują, że nie będą obcinać pozostałych dotacji dla klubów sportowych.

Władze MKS MOS - mogącego stracić prawie 30 trenerów - przekonują jednak, że pieniędzy nie wystarczy. Aby zajęcia mogły się odbywać, trzeba będzie sięgnąć do kieszeni rodziców.

Oczywiście, że startujemy w różnych konkursach, ale te pieniądze są dla nas na tak zwaną działalność bieżącą. Czyli na zawody i wyjazdy. Natomiast w MCS mieliśmy zatrudnionych trenerów i teraz braknie na płace - tłumaczy Romuald Krauze, prezes MKS MOS.