"Jeśli rajd będzie bardziej techniczny to będzie dużo więcej nawigacji. To oznacza, że kierunek jazdy będzie się zmieniał co 400-500 metrów. Będzie też pewnie dużo pułapek nawigacyjnych" - mówi w rozmowie z RMF FM pilot rajdowy Szymon Gospodarczyk, który ma przed sobą kolejny występ w Rajdzie Dakar. W zbliżającej się edycji pojedzie w kategorii UTV wspólnie z Michałem Goczałem w barwach Energylandia Rally Team.

REKLAMA

Patryk Serwański RMF FM:- Wróciłeś kilka dni temu z Arabii Saudyjskiej. Miałeś okazję wystartować tam w rajdzie i przypomnieć sobie, jak wygląda rywalizacja w pustynnych warunkach.

Szymon Gospodarczyk: To było coś wspaniałego pojechać tam i zrobić taki trening przed Rajdem Dakar. Mieszkamy w Polsce i nie mamy możliwości, by na co dzień jeździć po pustyni. Cieszę się, że miałem taką okazję. Trasa rajdu Baja Hail, który się tam odbywał, jest podobna do tej, która czeka nas na dwóch etapach Dakaru. W tamtej okolicy będzie też dzień przerwy w rajdzie. Zatem w stu procentach poznałem warunki, które spotkamy na Dakarze. Jechałem z lokalnym kierowcą, który jest Saudyjczykiem. Mogłem poznać bliżej ich kulturę, ale też zobaczyć, jak człowiek, który się tam urodził jeździ po wydmach. Stosował zupełnie inne rozumowanie. Nie mogłem pojąć skąd wiedział, że za szczytem jest gładki teren albo gładka hopa. Takie miejsca przejeżdżał pełnym gazem. Wytłumaczył mi, że wie, jak układają się wydmy i w jakich sytuacjach nie spotka go nic złego. Byłem pod wrażeniem. Na Baja Hail przyjechała praktycznie cała światowa czołówka: Carlos Sainz, Stephane Peterhansel, Nasser Al-Attiyah, Kuba Przygoński, Bernhard ten Brinke. Mogłem zobaczyć, jak nawigują piloci, jak jeżdżą ci kierowcy i jakie jest moje miejsce w szeregu.

Czy w takim razie Dakar 2021 będzie premiował kierowców z krajów, które pozwalają ćwiczyć na pustyniach. Zatem kierowcy z Chile, Argentyny, krajów Arabskich powinni zostać postawieni w roli faworytów?

Na pewno tak będzie. W tym roku odwołano Rajd Maroka, Rajd Abu-Zabi, Rajd Baja Dubaj. To imprezy, gdzie jest najwięcej okazji, by jeździć na wydmach. Została tylko ta Baja Hail, a nie wszyscy wzięli w niej udział. Kierowcy, którzy wysłali samochody na Dakar promem, nie mieli innych, by wystartować. Inni nie sprostali logistyce. Żeby wystartować w Baja Hail trzeba było wysłać samochody samolotem, a to bardzo kosztowne. Niektórzy nie zdążyli przetransportować rajdówek z Rijadu do Hail. Także zdecydowanie na Dakarze będą premiowani kierowcy, którzy urodzili się na pustyni. To da im przewagę. Ten Dakar w Arabii Saudyjskiej jest inny od Ameryki Południowej. Jest mniej zróżnicowany. To cały czas pustynia, skały, kamieniste drogi. Umiejętność jeżdżenia w takich warunkach jest kluczowe. Tutaj nie jest aż tak istotny samochód, jego jakość. Kluczowa jest jazda po wydmach. Kierowcy pochodzący z krajów, w których są pustynie, wydmy będą mieli sporą przewagę.

Zeszłoroczny Dakar był zdaniem wielu zbyt szybki, a przez to niebezpieczny. Edycja 2021 ma być bardziej techniczna. A co to będzie oznaczało dla pilota?


Więcej trudności. Jeśli rajd będzie bardziej techniczny to będzie dużo więcej nawigacji. To oznacza, że kierunek jazdy będzie się zmieniał co 400-500 metrów. Będzie też pewnie dużo pułapek, jeśli organizatorzy chcą zwolnić rajd. Będzie łatwo się pogubić, czy jechać wolniej, by odnaleźć właściwą drogę. Ale uważam, że to krok w dobrym kierunku. W ostatniej edycji rajd był za szybki. Jechałem ciężarówką z ograniczeniem prędkości do 140 km/h, ale przez 70 procent etapu jechaliśmy właśnie taką prędkością. To na pewno było niebezpieczne. Nawigacja przy takiej prędkości też jest trudna, ale uważam, że wolniejszy bardziej techniczny rajd będzie bardziej wymagający. To będzie rajd bardziej dla pilotów. W Arabii Saudyjskiej jest dużo kanionów, suchych koryt rzek, są różne "zatoczki" gdzie można skręcić i się zgubić.

Będziecie mieli elektroniczne roadbooki. Co o tym sądzisz?

To innowacja, coś nowego. Nie neguję tego, bo uważam, że to krok w przyszłość. Rozmawiałem wielokrotnie z kolegami z Ameryki Południowej. Tam w rajdach drogowych nawiguje się z tabletu a nie z zeszytu i nie ma problemów, że laptopy się psują albo padają baterie. Nie ma takiego ryzyka. Są specjalne, pancerne tablety z mocnymi bateriami. To krok w przyszłość i dobre rozwiązanie. Ubolewam, bo już na Baja Hail miały być takie roadbooki, ale organizator coś nadal testuje i zaledwie kilka załóg z nich korzystało. Widziałem, jak to wygląda, ale nie nawigowałem za jego pomocą.

W tym roku usiądziesz na prawym fotelu samochodu klasy UTV jako pilot Michała Goczała.

Z Michałem znamy się dwa lata. Razem zaczynaliśmy jego starty w rajdach terenowych. W pierwszym roku startów zdobyliśmy Puchar Polski, więc to naprawdę rokujący kierowca. Jeśli chodzi o jego tempo i podejście do rajdów to ma predyspozycje, by zająć dobry wynik na Dakarze. Oczywiście nie w pierwszym roku, bo wiemy jak trudna to impreza, ale to ambitny kierowca. Potrafi wyważyć prędkość z tym, że samochód musi w całości dojechać do mety. Mam nadzieję, że znajdziemy takie wyważone tempo, które doprowadzi nas do mety każdego z etapów. W Rajdzie Dakar to zdecydowanie najważniejsze.

Jak wygląda teraz twoja dakarowa logistyka? Kiedy wyjeżdżacie do Arabii Saudyjskiej?

26 grudnia wylatujemy z Krakowa do Frankfurtu i stamtąd lecimy bezpośrednio do Dżeddy, tam gdzie zaczyna się rajd. Lecimy tak wcześniej, bo wszystko jest utrudnione przez pandemię. Na miejscu czeka nas 48-godzinna kwarantanna. Tam zostaną nam zrobione testy na koronawirusa i jeśli wynik będzie negatywny, dopiero będziemy zwolnieni z kwarantanny. Jeżeli jedna osoba z teamu będzie chora to cały zespół wypada z rajdu. Musimy się pilnować. Michał od kilku dni jest całkowicie odizolowany. Ja od piątku też. Robimy wszystko, żeby dotrwać do startu. Na miejscu jeszcze pojeździmy po wydmach i pustyni. Czeka nas cały odbiór administracyjny, odbiory samochodów z portu. To długi proces zanim w końcu ruszy się na trasę pierwszego etapu. 31 grudnia wieczorem będzie taki główny briefing dla wszystkich uczestników.