Amerykańscy olimpijczycy jeszcze nigdy nie mogli liczyć na taką finansową rewolucję. Przed zimowymi igrzyskami we Włoszech miliarder Ross Stevens przekazał 100 milionów dolarów na rzecz amerykańskich sportowców, gwarantując każdemu uczestnikowi igrzysk ogromną premię. Nowy system wynagrodzeń nie jest zależny od zdobytych medali, wystarczy samo uczestnictwo w igrzyskach. Jaką premię dostaną polscy olimpijczycy za medale na zimowych igrzyskach 2026? Dowiesz się z tego artykułu.
- Amerykańscy olimpijczycy dostaną gigantyczne premie za sam udział w igrzyskach - nawet 200 000 dolarów.
- 2026 roku Polska wystawiła na zimowe igrzyska 60 zawodników w 12 dyscyplinach.
- Jakie nagrody dla olimpijczyków przewidział Polski Komitet Olimpijski?
- Chcesz poznać najgorętsze nazwiska polskich olimpijczyków? Zajrzyj do pełnego artykułu!
Po drugiej stronie Atlantyku to nie amerykańscy biegacze narciarscy przyciągają największe zainteresowanie. Ich status ledwo da się porównać z gwiazdami NHL czy gwiazdami narciarstwa alpejskiego, takimi jak Mikaela Shiffrin i Lindsey Vonn. Teraz wszyscy olimpijczycy dostaną premie za sam udział w igrzyskach. I to ogromne. Jest jednak pewien haczyk.
W świecie olimpijskim nagrody pieniężne zawsze budziły duże emocje. Tym razem jednak skala gestu jest bezprecedensowa. Miliarder Ross Stevens, założyciel Stone Ridge Holdings Group, w ubiegłym roku przekazał Amerykańskiemu Komitetowi Olimpijskiemu i Paraolimpijskiemu (USOPC) 100 milionów dolarów.
Te środki stały się fundamentem zupełnie nowego modelu premiowania sportowców, który po raz pierwszy zostanie zastosowany podczas tegorocznych zimowych igrzysk we Włoszech.
Co wyróżnia ten system? Premia nie jest zależna od wyniku sportowego - liczy się sam udział w igrzyskach.
Nowy model zakłada, że każdy sportowiec zakwalifikowany do igrzysk otrzyma 200 000 dolarów. Wyjątkowość rozwiązania polega na tym, że nagroda nie jest jednorazowa, a wypłacana w dwóch transzach.
Pierwsza rata - 100 000 dolarów - zostanie wypłacona najwcześniej 20 lat po udziale w igrzyskach lub w momencie, gdy sportowiec ukończy 45 lat. Decyduje późniejszy z tych terminów.
Druga połowa premii to swoiste ubezpieczenie na życie - środki te trafią do rodziny lub wskazanych przez sportowca osób po jego śmierci. Wypłaty te mają działać jak finansowa siatka bezpieczeństwa, zapewniająca spokój zarówno zawodnikom, jak i ich bliskim.
Premia została zaplanowana z myślą o tych, których sportowa kariera nie gwarantuje wysokich zarobków. Bonus przysługuje tylko tym, którzy nie przekraczają rocznego dochodu miliona dolarów.
57 procent olimpijczyków zarabia mniej niż 50 000 dolarów rocznie - podkreśla Christine Walshe, prezes Komitetu Olimpijskiego USA.
To właśnie dla nich premia może oznaczać nie tylko wsparcie, ale wręcz zmianę życia.
System przewiduje także nagrody dla najbardziej wytrwałych. Każdy sportowiec, który zakwalifikuje się na więcej niż jedną edycję igrzysk, otrzyma premię wielokrotnie. Trzykrotny olimpijczyk może liczyć na aż 600 000 dolarów!
Takie rozwiązanie doceniają szczególnie przedstawiciele sportów zimowych, którzy rzadko mogą liczyć na ogromne kontrakty reklamowe.
Choć amerykański system robi wrażenie, inni także nie pozostają w tyle.
Włochy, gospodarz zimowych igrzysk, przewidują aż 180 000 euro premii za zwycięstwo olimpijskie - i to bez podatku!
Niemieccy medaliści również mogą liczyć na podwyższone premie, a rząd federalny zdecydował, że nie będą musieli już oddawać części premii fiskusowi.
Szczegóły systemu nagród, które czekają na medalistów najbliższych igrzysk olimpijskich, ogłosił Polski Komitet Olimpijski.
Zawodnik, który zdobędzie złoty medal i stanie na najwyższym stopniu podium, otrzyma od PKOl aż 500 tysięcy złotych w gotówce! To jednak nie wszystko - na konto mistrza trafi także 250 tysięcy złotych w formie tokenów, czyli cyfrowych aktywów, które mogą być wymieniane na określone usługi lub produkty.
Srebrny medalista wzbogaci się o 400 tysięcy złotych oraz 200 tysięcy złotych w tokenach, a zdobywca brązowego medalu otrzyma odpowiednio 300 tysięcy złotych i 150 tysięcy złotych w tokenach. W przypadku konkurencji drużynowych premie są dzielone między członków zespołu, ale ich łączna wysokość pozostaje na podobnym poziomie, co w konkurencjach indywidualnych.
Oprócz nagród pieniężnych i tokenów, każdy medalista otrzyma także nagrody rzeczowe. Wśród nich znalazły się vouchery na wakacje marzeń oraz ekskluzywna biżuteria.
Prawdziwą sensacją wśród nagród jest jednak prezent, który można śmiało nazwać spełnieniem marzeń każdego Polaka. Złoci medaliści otrzymają od PKOl i sponsora - dewelopera Profbud - dwupokojowe mieszkanie.
Na tym jednak nie koniec - złoty medalista wróci do domu nową Toyotą Corollą!
W 2026 roku nasza reprezentacja na igrzyska olimpijskie we Włoszech liczy aż 60 zawodników, którzy rywalizują w 12 różnych dyscyplinach. Na jej czele stoją prawdziwi weterani olimpijskich aren. Chorążymi naszej drużyny zostali: Natalia Czerwonka - łyżwiarka szybka, dla której są to już piąte igrzyska, oraz Kamil Stoch - legenda skoków narciarskich, który do olimpijskiej rywalizacji staje po raz szósty.
Gdzie szukamy medali? Największe nadzieje olimpijskie:
- Łyżwiarstwo szybkie: To właśnie tutaj Polacy mają szansę na spektakularne sukcesy. Vladimir Semirunnij, specjalista na dystansie 10 000 metrów, to jeden z naszych żelaznych kandydatów do medalu. Jego forma w ostatnich sezonach budzi podziw, a doświadczenie zdobyte na arenach międzynarodowych pozwala z optymizmem patrzeć na olimpijską rywalizację. Nie mniej emocji dostarczą starty Andżeliki Wójcik i Kai Ziomek-Nogal. Obie zawodniczki już wielokrotnie udowadniały, że potrafią walczyć jak równy z równym z najlepszymi na świecie. Ich szybkość, technika i determinacja sprawiają, że możemy śmiało marzyć o kolejnych medalach w tej dyscyplinie.
- Snowboard alpejski: Aleksandra Król-Walas to nazwisko, które coraz częściej pojawia się w kontekście olimpijskich nadziei. Jej finałowy start już 8 lutego - cała Polska będzie trzymała kciuki! Król-Walas to zawodniczka, która nie boi się wyzwań i zawsze daje z siebie wszystko. Do walki o medal stanie także Oskar Kwiatkowski - aktualny mistrz świata, który w tym sezonie imponuje formą i konsekwencją.
- Short track: Nie można zapominać o short tracku, gdzie polska sztafeta mieszana z Natalią Maliszewską na czele uznawana jest za jedną z najlepszych na świecie. Dynamiczne wyścigi, nieprzewidywalność i ogromne tempo - to wszystko sprawia, że short track przyciąga uwagę kibiców. Polacy mają tu realne szanse na podium, a sukces sztafety może być jednym z najważniejszych wydarzeń tych igrzysk.
Trzymamy kciuki za Biało-Czerwonych i czekamy na pierwsze olimpijskie sukcesy!