Pellet drzewny jeszcze niedawno był przedstawiany jako nowoczesna, ekologiczna i – co najważniejsze – stabilna cenowo alternatywa dla węgla i gazu. Dziś, w środku mroźnej zimy, właściciele kotłów na biomasę przeżywają prawdziwy koszmar. Z całego kraju docierają do redakcji RMF FM sygnały o brakach w zaopatrzeniu i cenach, które „bardziej od pogody za oknem mrożą krew w żyłach”. Sklepy i składy opału świecą pustkami, a na pellet powstają już listy oczekujących. Co na to Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta?

REKLAMA

  • Pellet jest obecnie towarem deficytowym.
  • Ceny pelletu wzrosły do nawet 2000 zł za tonę.
  • Sklepy i składy opału tworzą listy oczekujących.
  • Skąd ten problem z dostępnością pelletu?

Pellet - miało być ekologicznie, tanio i wygodnie

Od lat ogrzewanie domów pelletem jest promowane jako remedium na smog i wysokie koszty ogrzewania. Rządowe programy, jak Czyste Powietrze, dofinansowywały wymianę starych "kopciuchów" na nowoczesne kotły na biomasę. Pellet miał być dostępny w każdym markecie budowlanym i lokalnym składzie, a jego cena - przewidywalna.

Tegoroczna zima boleśnie zweryfikowała te założenia. Właściciele kotłów informują nas poprzez Gorącą linię RMF FM o braku opału w składach oraz o cenach, które bardziej od pogody za oknami mrożą krew w żyłach.

Skokowy wzrost popytu na pellet, mrozy i... puste składy

Kryzys pelletowy nie pojawił się z dnia na dzień. Jak mówi Filip Suski z myślenickiego punktu sprzedaży supergroszek.pl, problem z dostępnością pelletu jest odczuwalny od kilku miesięcy.

Problem tkwi w trocinie, której notorycznie nie ma. Nie ma produkcji na stolarniach, tego surowca jest mniej i w związku z tym dostępność pelletu stała się bardzo niska - wyjaśnia w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Pawłem Koniecznym. Jest bardzo duża ilość pieców, które zostały pomontowane z racji programu Czyste Powietrze, a do tego jeszcze sytuacja z tą dostępnością trociny, no i zima, która dała o sobie znać, trociny suchej jest po prostu bardzo mało - dodaje.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Braki pelletu na składach. Ekspert: Nikt nie przewidział tak surowej zimy

Efekt? Zapotrzebowanie na pellet wzrosło. Ludzie chcą jak najszybciej uzyskać jakiś zapas i dlatego pelletu cały czas nie ma - alarmuje nasz rozmówca.

Ceny pelletu szybują jak nigdy dotąd. Jeszcze jesienią za tonę pelletu trzeba było zapłacić około 1400 złotych. Dziś cena sięga już 2000 złotych.

Ceny pelletu kształtuje trocina i jak trocina była w zeszłym roku po 30 zł za metr, teraz cena trociny sięga do 110 zł za metr i to ma odzwierciedlenie w pellecie - wylicza Filip Suski.

"Po co wtedy rząd kazał nam zmienić piece na pellet?"

Właściciele domów ogrzewanych pelletem są zszokowani sytuacją. Martyna Czerwińska, reporterka RMF FM z Dolnego Śląska, relacjonuje, że szukała pelletu w wielu punktach w regionie - był dostępny tylko w jednym i to w bardzo ograniczonej ilości. Wszędzie gdzie dzwoniła, słyszała: nie ma i najprawdopodobniej nie będzie nawet do ośmiu tygodni. W sklepach powstają już listy oczekujących.

Ten problem dotyczy nie tylko Dolnego Śląska, ale całej Polski. Wielu słuchaczy RMF FM czuje się oszukanych polityką państwa. I co teraz mam zrobić? Kopciuch został wywalony i teraz jest ten na pellet. Po co wtedy rząd kazał nam zmienić piece na pellet? Po co? Żeby ludzie nie mieli czym palić? - pytała retorycznie jedna ze słuchaczek.

Ceny pelletu szybują – co na to UOKiK?

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta na razie nie stwierdza zmowy cenowej na rynku pelletu. Jak informuje dziennikarz RMF FM Jakub Rybski, UOKiK dotychczas otrzymał jedynie pojedyncze sygnały dotyczące wysokich cen pelletu i według urzędu były one bardzo ogólne, ograniczały się głównie do stwierdzenia, że pellet jest drogi.

Według UOKiKu wysokie ceny lub podwyżki tego towaru nie oznaczają automatycznie, że doszło do naruszenia prawa, bo mogą one wynikać z czynników rynkowych. Urząd zapewnia, że będzie monitorować rynek i reagować w przypadku podejrzenia działań niezgodnych z prawem.