"Media społecznościowe mam tylko do sportu" - pierwszy Polak w historii, który wystąpił w snookerowych Mistrzostwach Świata sprawia wrażenie skromnego i utalentowanego faceta. Ale też świadomego swoich umiejętności i rosnącego wokół niego zainteresowania. W rozmowie z dziennikarzem sportowym RMF FM Cezarym Dziwiszkiem potwierdza: "czułem na sobie ten szum, rozgłos w mediach". Ma zaledwie 22 lata, więc wydaje się, że pojedynek na MŚ z legendą Markiem Williamsem może być dopiero preludium w jego karierze.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Na początku cofnijmy się jednak o 11 lat. 2015 rok, snookerowy turniej Gdynia Open - 11-letni Antek Kowalski z Zielonej Góry, jak mówi w wywiadzie, co prawda przegrywa swój pierwszy mecz, ale "i tak jest zadowolony, bo dobrze się zaprezentował".
Minęło 11 lat i mały Antek zamienił się w Antoniego, a ów Antoni zamienił turnieje amatorskie na profesjonalne. Ale, jak przyznaje w RMF FM, występu na Mistrzostwach Świata w legendarnym Crucible Theatre się nie spodziewał.
To nie był mój cel. Moim jedynym celem w kwalifikacjach było utrzymanie się w gronie profesjonalistów. Z każdym meczem moja pozycja w rankingu się zmieniała. Przed kwalifikacjami wystarczyło mi wygrać tylko jeden mecz, żeby się utrzymać. Potem wokół mnie w rankingu inni też zaczęli wygrywać. Musiałem wygrać dwa mecze (...) więc musiałem się zakwalifikować do Crucible, żeby się utrzymać - opowiada zawodnik.
Udane kwalifikacje pochłonęły mnóstwo energii i koncentracji, niezbędnej w snookerze do sukcesu. Już w 1. rundzie MŚ Antoni Kowalski zmierzył się z trzykrotnym mistrzem świata z Walii, Markiem Williamsem.
Spełnienie marzeń. Chciałbym zagrać ze wszystkimi zawodnikami z rocznika 92': Markiem Williamsem, Johnem Higginsem, Ronniem O'Sullivanem (...) Była magia. Zabrakło "pary". Doświadczenia pewnie też, w niektórych sytuacjach mogłem inaczej zagrać. Niedostosowanie się do warunków stołu. W niektórych miejscach sukno było troszkę szybsze. Światło było inne niż w kwalifikacjach, a Mark - wiadomo - gra tam już nie wiem który rok, pewnie 30 - dodaje snookerzysta w rozmowie z Cezarym Dziwiszkiem.
Antoni Kowalski przyznaje, że gra w legendarnym Crucible Theatre w Sheffield była dla niego czymś niezwykłym, zupełnie nowym doświadczeniem.
Crucible to magiczne miejsce. Lepszego do grania w snookera nie ma na świecie (...) Atmosfera była niesamowita. Jakbym mógł, to bym grał tam codziennie (...). Wszyscy kibice siedzą dosłownie na wyciągnięcie ręki obok stołu. Może dziwnie to zabrzmi, ale czuć że znają się bardziej na grze niż inni kibice, na innych arenach. Wiedzą, o co chodzi. Wiedzą, kiedy potrzebny jest aplauz, taki większy. Wiedzą, kiedy jest zagranie niesamowite, a kiedy coś słabiej pójdzie. Po prostu czuć napięcie od kibiców przychodzące do nas - podkreśla Antoni Kowalski w RMF FM.
Największym docenieniem dla młodego zawodnika było uznanie ze strony grających legend dyscypliny. Nie tylko Marka Williamsa, z którym zagrał w 1. rundzie MŚ. Także 7-krotnego mistrza świata, przez wielu uznawanego za najlepszego snookerzystę w historii, Ronniego O'Sullivana.
Porównując do futbolu pogadać z nim to nawet lepiej niż z Robertem Lewandowskim. Bardziej jak z jakimś Messim - przyznaje ze śmiechem Kowalski. On nie tylko odezwał się do mojej menadżerki, ale zaglądał na moje mecze kwalifikacyjne (...) Byli także inni: napisał do mnie Sean Murphy, odezwali się Mark Selby, Neil Robertson (...). Był taki media day przed samymi mistrzostwami, to praktycznie każdy z TOP 16 podszedł do mnie i pogratulował. Największe gratulacje złożył mi John Higgins (...) Mój ulubiony zawodnik podchodzi do mnie i mi gratuluje. Jakbym żył w bajce - opowiada nasz snookerzysta.
Antoni Kowalski trenuje od 15 lat. W rozmowie z Cezarym Dziwiszkiem przytacza nawet dokładną datę rozpoczęcia treningów: 1 stycznia 2011 roku. Miał wtedy zaledwie 7 lat. Pochodzi z Zielonej Góry, a więc - jak mówi - "stolicy snookera". Tym sportem zaraził go tata, a rozwinął się w akademii Marcina Nitschke. Trenował też w siedzibie swojego sponsora, niedaleko domu, na własnym stole do snookera ufundowanym przez Fundację Paula Huntera.
A propos sponsorów i pieniędzy. Tak, snooker to dość kosztowna dyscyplina. Przynajmniej na poziomie profesjonalnym. Jak mówi w RMF FM Antoni Kowalski w sezonie na: wyjazdy, sprzęt, czy hotele wydaje około 150 tys. złotych. Ale na szczęście zarabia na tym nienajgorzej.
To jest nasza praca. I oczywiście zarabiamy z tego dobre pieniądze (...) z zarobkami się nie kryję, bo to każdy może sprawdzić w internecie. Punkty rankingowe to pieniądze. Przez ostatnie dwa sezony miałem 80-90 tysięcy punktów, więc łatwo przeliczyć. Po odjęciu podatków zarobiłem około 350 tys. złotych (...) czyli jak najbardziej na plus - podkreśla zawodnik.
Do tego dochodzą pieniądze od sponsorów, a po występie na Mistrzostwach Świata Antoni Kowalski przyznaje, że chwilowo może przebierać w ofertach.
W napływie sponsorów z pewnością mogą też pomóc rozbudowane media społecznościowe. Wiadomo, zasięgi robią swoje, czego snookerzysta ma świadomość, ale w rozmowie z Cezarym Dziwiszkiem swoim podejściem do social mediów zaskakuje.
Gdyby nie sport wystarczyłby mi tylko whatsapp, żeby kontaktować się z bliskimi (...) Na Instagramie od 2018 roku miałem 3 tysiące obserwujących. Po MŚ mam 6 tysięcy (...) Na pewno robię te social media tylko pod sport. Ale jeśli nie byłoby sportu, to pewnie nie miałbym ich w ogóle. Instagram poleciał mocno w górę, na Facebooku też mam około 15 tysięcy obserwujących, więc idzie to w dobrą stronę. A im większy rozgłos, tym więcej ludzi zainteresuje się tym sportem, ale i tym więcej sponsorów się odezwie. Więc wiem, o co w tym chodzi - podkreśla Antoni Kowalski w RMF FM.
W sezonie Antoni Kowalski spędza 200-250 dni za granicą. Większość zawodów snookerowych odbywa się w Wielkiej Brytanii, ale wiele także w Niemczech, czy dalekiej Azji. Po debiucie na Mistrzostwach Świata 22-latek będzie musiał się skupić na zbudowaniu rankingu, ale zapowiada rychły powrót do Crucible Theatre. Cieszy się też, że jego osobisty sukces dał rozgłos całej dyscyplinie w Polsce. Kowalski i zaledwie 15-letni Michał Szubarczyk, który także wystąpił w kwalifikacjach MŚ, pracują na to w ostatnim czasie najmocniej. Panowie się zresztą dobrze znają.
My się z Michałem znamy jeszcze z rozgrywek amatorskich i juniorskich, więc długo. Teraz poznaliśmy się jeszcze bardziej, bo praktycznie na każdych zawodach jesteśmy razem. Fajny chłopak, rozwija się, przebija bariery, których ja nie potrafiłem przebić w jego wieku (...) Miejmy nadzieję, że coraz więcej ludzi zacznie się interesować snookerem. To jest naprawdę super gra. Każdemu polecam. Spróbujcie, nie pożałujecie, naprawdę. Nie musicie oczywiście od razu przechodzić na zawodowstwo - zachęca Antoni Kowalski.
W jego świecie, w którym pasja jest jednocześnie zawodem, 22-latek nie ma wiele wolnego czasu. Antek przyznaje jednak w rozmowie z Cezarym Dziwiszkiem, że uwielbia grać w darta i nawet zna się z najlepszym polskim zawodnikiem Krzysztofem Ratajskim, który oglądał jego mecz w MŚ w Sheffield.
Jeśli już przyjeżdżam do domu, to staram się jak najwięcej odpocząć, czasami "nic nierobienie" daje najwięcej. Po prostu: lubię posiedzieć w domu na kanapie, pograć sobie na konsoli, czy na komputerze, pooglądać jakieś filmy z dziewczyną. Trening oczywiście też w tym jest, praktycznie codziennie, ale nigdy mnie to nie męczy - mówi.
Do rozpoczęcia sezonu na Wyspach Brytyjskich Antoni Kowalski ma około półtora miesiąca. Czas więc na urlop. Jeszcze nie wiem, gdzie pojadę. Gdzieś, gdzie jest ciepło. Nieważne gdzie. Potrzebuję morza - kończy zawodnik.