Na Podhalu i w Pieninach rozpoczął się wyjątkowy okres – wykoty. Choć nazwa może być myląca, nie chodzi o koty, lecz o narodziny jagniąt. W owczarniach rozbrzmiewa teraz charakterystyczne beczenie, a hodowcy mają pełne ręce roboty.

REKLAMA

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W jednej z owczarni w Szlachtowej koło Szczawnicy, prowadzonej przez Dariusza Rekowskiego, właśnie teraz rodzą się młode owieczki.

Odwiedził ją reporter RMF FM Maciej Pałahicki.

To czas wzmożonej pracy, bo każde jagnię wymaga troskliwej opieki.

Piją mleko od mamy, a jak już są troszkę większe, no to już próbują siana, skubią siano. Jak mama ma na przykład dwa jagnięta, trzy jagnięta, no wiadomo, owca ma mniej mleka. Wtedy dajemy mleko w proszku. Specjalnie małżonka przygotowuje, rozpuszcza to mleko z wodą, no i dokarmia. Jest taką drugą mamą – opowiada nam Dariusz Rekowski.

Jagnięta, podobnie jak dzieci, są bardzo ruchliwe i ciekawskie.

To tak jak dzieci, nie? Człowiek starszy siedzi spokojnie, a dzieci gonią, bo tyle mają energii. To tak samo i z jagniętami. Starsze idą, są w spokoju, pasą się, skubią trawę, a te małe gonią tam i z powrotem, i figlują – dodaje hodowca.

Sezon wykotów to nie tylko radość z nowych narodzin, ale także spore wyzwanie dla hodowców. Opieka nad młodymi owieczkami wymaga zaangażowania całej rodziny.