Intensywne opady śniegu w Tatrach przykryły kwitnące krokusy na Polanie Chochołowskiej. Jak informuje Tomasz Zając, przyrodnik Tatrzańskiego Parku Narodowego, w tym roku może zabraknąć spektakularnego efektu masowego kwitnienia tych charakterystycznych dla regionu kwiatów.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Wiele krokusów podczas minionych słonecznych dni już w pełni zakwitło, ale teraz przykryła je gruba warstwa śniegu. Krokusy zostaną przygniecione i część z nich się nie podniesie, zwłaszcza że opady śniegu są także zapowiadane na kolejne dni - mówi przyrodnik i edukator TPN Tomasz Zając.
Jak zaznaczył przyrodnik, podczas cieplejszych dni w kwietniu może się pojawić kolejna generacja krokusów, ale efekt masowego kwitnienia nie zostanie już powtórzony.
Śnieg nie oznacza jeszcze końca krokusów tej wiosny. Na kolejną falę kwitnienia będziemy musieli zaczekać, aż zrobi się cieplej. Najbliższy tydzień zapowiada się jednak śnieżnie - dodał.
W piątek rano w Zakopanem leżało już około 15 cm śniegu, a pokrywa ma się powiększać. W związku z trudnymi warunkami turystycznymi TOPR ogłosiło drugi, umiarkowany stopień zagrożenia lawinowego.
Krokus, a właściwie szafran spiski, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Tatr i pierwszy zwiastun wiosny. Pojawia się na przełomie marca i kwietnia, pokrywając fioletowym kwieciem tatrzańskie łąki, śródleśne polany i pastwiska. Z powodu swego kształtu krokus jest przez górali nazywany "tulipankiem".
Największe skupiska tych kwiatów można obserwować m.in. na Polanie Chochołowskiej, Polanie Huciska, Wyżniej Kirze Miętusiej, Polanie Pisanej, Polanie Smytniej oraz na Kalatówkach.