Doskonała współpraca policji i wojska sprawiły, że do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu na czas dotarło serce do przeszczepu. Dla 52-letniego pacjenta to szansa na nowe życie.

REKLAMA

Transport organu drogą lądową zająłby prawie 5 godzin, dzięki lotnikom skrócił się o połowę.

Policyjny śmigłowiec Bella-407 GXi w niedzielę przed południem wyruszył do szpitala w województwie podlaskim, w którym znajdował się dawca. Tam, wraz z kardiochirurgiem i dwiema pielęgniarkami-instrumentariuszkami, na pokład zabrali lodówkę z nowym sercem.

Trasę z Podlasia do podwarszawskiego Modlina lotnicy pokonali w niecałą godzinę. Na lotnisku czekała już gotowa do startu wojskowa Bryza.

Transport organów do przeszczepu wspólnie z wojskiem realizowaliśmy już po raz szósty - mówi insp. pil. Robert Sitek, naczelnik Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji KGP. Doświadczenie, które zyskujemy za każdym razem, pomaga nam na coraz lepsze zgranie się w czasie. Tak było również i tym razem - wojskowa maszyna w momencie lądowania naszego śmigłowca, była gotowa do natychmiastowego startu chwilę po tym, jak na jej pokładzie znaleźli się medycy wraz z sercem do przeszczepu.

Transport zajął w sumie około 2,5 godziny.

Pacjent, dla którego tym razem organizowaliśmy transport serca, ze względu na stan, w jakim się znajdował, wymagał natychmiastowej transplantacji - mówi Mateusz Rakowski, koordynator do spraw transplantacji serca wrocławskiego szpitala. Na szczęście wszystko udało się tak przygotować i zorganizować, że zmieściliśmy się w czasie, jaki mamy do dyspozycji pomiędzy pobraniem a wszczepieniem takiego organu jakim jest serce. W poniedziałek z samego rana mogliśmy powiadomić zarówno przedstawicieli policji jak i wojska, że nasz pacjent jest przytomny i jego rokowania co do powrotu do zdrowia są dobre.