Czy już za rok Wrocław stanie się największym miastem w Polsce? Taki scenariusz przewiduje projekt, który właśnie trafił na biurko premiera Donalda Tuska. Jeśli rząd przychyli się do wniosku, od 1 stycznia 2027 roku stolica Dolnego Śląska wchłonie aż dziewięć okolicznych miast i gmin, zwiększając swoją powierzchnię ponad pięciokrotnie. "W ten sposób stalibyśmy się terytorialnie największym miastem Polski – ponad dwa razy większym od Gdańska i trzy razy większym od Warszawy" – czytamy w uzasadnieniu projektu.

REKLAMA

  • Do Wrocławia miałoby zostać przyłączonych dziewięć gmin, w tym Miękinia, Oborniki Śląskie, Długołęka czy Kąty Wrocławskie.
  • Pomysłodawcą projektu jest Grzegorz Prigan, prawnik i były kandydat na prezydenta Wrocławia.
  • Prigan podkreśla, że Wrocław ponosi koszty infrastruktury używanej również przez mieszkańców okolicznych gmin.
  • Nie wszyscy popierają ten pomysł - wójt Żórawiny podkreśla, że choć gminy współpracują z miastem, to mają własne plany i budżety.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Wrocław nie powiększał swoich granic od 1973 roku. Wtedy do miasta przyłączono m.in. Rędzin, Świniary czy Marszowice. Tym razem mowa o prawdziwej administracyjnej rewolucji. Jak podaje portal tuwroclaw.com, zgodnie z projektem, miasto miałoby wchłonąć niemal cały powiat wrocławski oraz część powiatów trzebnickiego i średzkiego. Powierzchnia stolicy Dolnego Śląska wzrosłaby więc z obecnych 292,8 km kw. do aż 1570 km kw. - to niemal tyle, ile zajmuje Londyn.

Do Wrocławia miałyby zostać przyłączone gminy: Miękinia, Oborniki Śląskie, Wisznia Mała, Długołęka, Czernica, Siechnice, Żórawina, Kobierzyce i Kąty Wrocławskie. W konsekwencji powiat wrocławski przestałby istnieć, a liczba mieszkańców miasta wzrosłaby do 900 tysięcy.

Skąd taki pomysł?

Autorem projektu jest prawnik i były kandydat na prezydenta Wrocławia, Grzegorz Prigan. Już w październiku oficjalną petycję w tej sprawie wysłał do premiera. Jak tłumaczy, obecne granice miasta są anachroniczne i nie przystają do rzeczywistości XXI wieku. "Miasto Wrocław od wielu lat pełni funkcję jednego z najważniejszych ośrodków gospodarczych, naukowych i logistycznych Rzeczypospolitej Polskiej. Jednocześnie jego obecne granice administracyjne przestały odpowiadać faktycznej rzeczywistości społecznej, gospodarczej i przestrzennej regionu" - argumentuje Prigan w projekcie.

Według niego Wrocław ponosi koszty utrzymania infrastruktury, z której korzystają także mieszkańcy gmin ościennych, ale podatki trafiają do innych samorządów. "Taka sytuacja jest nie tylko niesprawiedliwa fiskalnie, lecz również nieefektywna z punktu widzenia organizacji państwa" - przekonuje.

Gminy: współpraca tak, ale nie kosztem niezależności

Nie wszyscy jednak podzielają entuzjazm autora projektu. Na dziś to absolutnie nie jest dobry pomysł - mów Maciej Koba, wójt Żórawiny. Podkreśla, że gminy otaczające Wrocław już teraz ściśle współpracują z miastem, m.in. w ramach aglomeracji czy wspólnego biletu komunikacyjnego. Czujemy się związani z Wrocławiem. Ale jednocześnie mamy własny budżet, własne zadania, własne programy rozwojowe, plany zagospodarowania terenów, wiele projektów skierowanych do naszych mieszkańców - zaznacza.

Wójt Żórawiny nie wyklucza jednak, że w przyszłości jego gmina stanie się częścią Wrocławia. Bardzo lubię wybiegać w przyszłość. Programy rozwoju tworzę na najbliższe 20-30 lat. I w tym czasie takiej możliwości nie widzę. A co potem? To powinna być szersza dyskusja. Temat jest jej wart. Ale to nie może być rozmowa i decyzja samorządowców. Najważniejszy musi być głos samych mieszkańców - podkreśla.

Na razie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji odpowiedziało, że nie prowadzi prac nad takim projektem. Grzegorz Prigan nie zamierza się jednak poddawać i zapowiada, że ponownie prześle dokumenty, tym razem bezpośrednio do Rady Ministrów. Zrobię to w takim trybie, żebym w razie czego mógł odwołać się do sądu - deklaruje.