Mieszkańcy wrocławskich Popowic obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Od dłuższego czasu na osiedlu grasuje hejter, który upatruje sobie ofiary, a później uprzykrza im życie. Nasi słuchacze poprosili o interwencję.

REKLAMA

  • Informacje z Twojego regionu znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Miarka się przebrała - mówią mieszkańcy Popowic i zapowiadają złożenie pozwu zbiorowego. Od kilku lat osiedle terroryzuje jeden z sąsiadów. Powody są kuriozalne - mówi Pan Łukasz, który mieszkał nad nim.

Wszystko zaczęło się od prania, suszyliśmy je na balkonie i dosłownie kilka kropel wody, spadło piętro niżej, na sąsiada balkon. Zrobił straszną aferę, poleciałem tam ze szmatą, żeby posprzątać. Nie chciałem się kłócić z sąsiadami. Ale to nie wystarczyło - opowiada w rozmowie z RMF FM. Mężczyzna zaczął później umieszczać obraźliwe i wulgarne napisy na tablicy informacyjnej. Rysował nam na drzwiach genitalia, groził, napuszczał psa, niszczył całą klatkę schodową, wyzywał, rzucał jajkami w okna.

Tego nie dało się wytrzymać. Zawiadamialiśmy policję wielokrotnie, ale ten człowiek wie, jak działać, aby nie ponieść poważnych konsekwencji. Baliśmy się, więc uznaliśmy, że jedynym rozwiązaniem jest przeprowadzka - opowiadają RMF FM pani Justyna i pan Łukasz. Zmiana adresu nie pomogła, bo według pary, mężczyzna ustalił już ich miejsce pracy i nadal ich szkaluje. Jak się okazuje, takich historii jest więcej.

Kolejni sąsiedzi na celowniku

Agresywny mężczyzna szuka swoich ofiar nie tylko w najbliższym otoczeniu. Ostatnim jego celem stali się administratorzy osiedlowej grupy na Facebooku. Na drzwiach bloku przy ul. Wejherowskiej pojawiły się namalowane sprayem genitalia opatrzone nazwiskiem.

Najpierw mi groził w sieci, wielokrotnie. Chce, abym wyprowadził się z osiedla. Później zniszczył wejście do budynku. Syn musiał wyjechać do rodziny, baliśmy się o jego bezpieczeństwo. Żona też prawdopodobnie opuści mieszkanie - opowiada Pan Maciej, który prowadzi jeden z osiedlowych kanałów informacyjnych.

Kolejny mężczyzna zastał na ogródkach działkowych zdewastowaną altanę. Schemat się powtarza za każdym razem. Najpierw szkalowanie i groźby w sieci. Później wychodzi z sieci i atakuje. Dostałem już wiadomość, w której napisał: "Będziesz następny" - przyznaje jeden z administratorów grupy, który chce pozostać anonimowy. Rozmówca twierdzi, że na osiedlu zawsze czuł się bezpiecznie, ale problem mieszkańców narasta, nikt nie chce im pomóc.

Hejter z sieci, przestaje być tylko hejterem, kiedy przenosi się do tak zwanego "realu". Co ciekawe, nie wiem w jaki sposób, ale bardzo szybko namierza nasze adresy. W jednym z bloków ten facet namalował na dostępnych z klatki schodowej oknach na wszystkich 10 piętrach swastyki - opowiada.

Mieszkańcy mają dość. Jak mówią, sprawa została wielokrotnie zgłoszona na policję, ale jest "zamiatana pod dywan", bo nikomu nic się nie stało. Teraz poszkodowani chcą złączyć siły i wystąpić z pozwem zbiorowym.

"Poprosiłem komendanta, aby nadał sprawie tryb pilny"

Pan Maciej, który znalazł na wejściu do bloku swoje nazwisko obok wulgarnych obrazów - podobnie jak inni poszkodowani - złożył w tej sprawie zawiadomienie na policję.

Wojciech Jabłoński, rzecznik Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu zapewnia, że policja nie zignoruje problemu.

Wystąpiliśmy do prokuratury o nadzór nad śledztwem, tak abyśmy mogli być jeszcze skuteczniejsi. Zawnioskowałem też do komendanta o nadanie sprawie trybu pilnego. Jesteśmy zdeterminowani, aby rozwiązać problem na tym osiedlu. Ale musimy mieć czas, bo pokrzywdzonych jest prawdopodobnie wielu - zaznacza i dodaje: Nie sztuką jest zatrzymać osobę podejrzewaną, ale zebrać na tyle mocny materiał dowodowy, aby podczas ewentualnej sprawy obronić nasze podejrzenia. Tylko wtedy będzie można go skutecznie ukarać.

Sprawą ma się zająć także jednostka odpowiedzialna za cyberbezpieczeństwo. Na pytanie, dlaczego policja nie rozwiązała problemu po poprzednich zawiadomieniach, Wojciech Jabłoński przyznał, że nie zna historii sprawy i nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć.

Mieszkańcy deklarują pełną współpracę, ale chcą też szukać rozwiązań na własną rękę. "Nie będę więcej milczeć i załatwiać spraw wyłącznie drogą formalną. Mam prawo sądzić, iż istnieje realne zagrożenie dobrostanu mojego i moich bliskich" - napisał w mediach społecznościowych pan Maciej. Nie wiemy, do czego zdolny jest ten człowiek, nie wiemy, czy nie skończy się to tragedią, wiemy natomiast, że jest agresywny, a my nie chcemy czekać na tragedię - mówią RMF FM mieszkańcy Popowic.