W Muzeum Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pojawił się wyjątkowy eksponat – zestaw do unieszkodliwiania wampirów, pochodzący z pierwszej połowy XX wieku. Ten unikatowy komplet, zamknięty w futerale na skrzypce, stanowi fascynującą podróż do świata dawnych wierzeń i praktyk związanych z walką z siłami ciemności.
- Więcej informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Jak podkreśla dr Jędrzej Siuta z Zakładu Medycyny Sądowej, opiekun muzeum, "szczyt zainteresowania tematyką wampiryczną przypada na lata 1900-1920 oraz lata 50. XX w., choć obecnie motyw wampira przeżywa renesans w sztuce filmowej". W tamtych czasach podręczne zestawy do zwalczania wampirów były bardzo popularne i sprzedawano je w różnych formach - od walizek po skrzynki i futerały na instrumenty muzyczne. Właśnie taki - polskiej produkcji - trafił do wrocławskiego muzeum.
W skład niezwykłego kompletu wchodzą m.in. drewniane kołki z metalowymi końcówkami, służące do przebijania serca lub czaszki, gwoździe prawdopodobnie używane do dodatkowego zabezpieczania wieka trumny, a także posrebrzane noże, lusterko, świecznik, komplet krzyży i modlitewnik. W zestawie znalazły się również buteleczki - jedna przeznaczona zapewne na wodę święconą, druga z pozostałością nieokreślonej cieczy, której skład zamierzają zbadać naukowcy. Nie zabrakło także medalionu oraz poroża jelenia, które według dawnych przekonań miało chronić przed złymi mocami.
Choć zdecydowana większość tego typu zestawów nigdy nie była używana w praktyce, to najważniejszy dla nas obecnie jest fakt, że zawartość futerału odzwierciedla ducha tamtych czasów, jak w pigułce pokazuje najbardziej popularne ludowe wierzenia dotyczące istot rzekomo żywiących się po śmierci ludzką krwią - wyjaśnia dr Siuta.
W dawnych wierzeniach ludowych srebro odgrywało szczególną rolę w ochronie przed siłami nieczystymi. Do walki z wampirami często stosowano srebro, którego według wierzeń siły nieczyste miały się bać. Ma to poniekąd medyczne uzasadnienie ze względu na właściwości antybakteryjne. Wampiry były obwiniane o roznoszenie zarazy, a kiedy podczas epidemii choroba ominęła jakiś dom, szukano tego przyczyn. Prawdopodobnie odkryto, że przed złymi mocami chronią srebrne przedmioty oraz czosnek, który działa jak antybiotyk - tłumaczy naukowiec.
Praktyki związane z neutralizowaniem wampirów były niezwykle brutalne. Serca podejrzanych o wampiryzm przebijano kołkami, czasem żelaznymi prętami, a czaszki dziurawiono między oczami. Do ust wkładano kamienie lub cegły, a niekiedy odcinano głowę i umieszczano ją między nogami zmarłego. Wszystko to miało na celu uniemożliwienie powrotu zmarłego do świata żywych.
Dziś medycyna sądowa potrafi wyjaśnić zjawiska, które dawniej uznawano za dowód na wampiryzm. Zdarzało się, że po otwarciu grobu zyskiwano dodatkowy, "niezbity" dowód na wampiryzm zmarłego: brak rozkładu. Jest to możliwe w określonych warunkach, zupełnie niezwiązanych z działaniem nadprzyrodzonych mocy. Wszystkie mają naukowe wytłumaczenie - podkreśla dr Siuta.
Do takich procesów należą m.in. mumifikacja, która zachodzi w suchym i dobrze wentylowanym środowisku, przemiana torfowa (bagienna), gdzie ciało zostaje zakonserwowane przez skład chemiczny torfu, oraz przeobrażenie tłuszczowo-woskowe, polegające na przekształcaniu tłuszczów w tkankach w tłuszczowosk, który spowalnia rozkład.
W Muzeum Medycyny Sądowej można zobaczyć przykłady wszystkich tych przemian, które jeszcze nie tak dawno budziły grozę i były interpretowane jako dowód na działalność sił nadprzyrodzonych.
Nie będziemy polować na wampiry. Nasz zestaw, który wzbogacił zbiory Muzeum Medycyny Sądowej UMW, posłuży jako punkt wyjścia do opowieści o dawnych wierzeniach ludowych, pochówkach wampirycznych, ale także o innych zagadnieniach związanych z medycyną sądową. Będzie także obiektem badań naukowych, ponieważ kryje w sobie niejedną tajemnicę - dodaje dr Siuta.