Strażacy dogasili pożar na na warszawskiej Białołęce, ale policja zadecydowała o ewakuacji 40 osób z czterech budynków, które znajdują się tuż obok placu budowy. Wcześniej ewakuowany został operator dźwigu, który trafił do szpitala.

REKLAMA

Pożar wybuchł przy ul. Laurowej w Warszawie. Pali się elewacja w powstającym budynku na Białołęce - przekazała mł. kpt. Karolina Jaworska - rzeczniczka mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

Nad okolicą unosił się gęsty, czarny dym. Strażacy wyjaśniali, że powstał w wyniku palenia się styropianu.

20 pracowników budowy ewakuowało się z budynku. Ewakuowano również dwie osoby z budynku naprzeciwko - informował po godz. 15 asp. Łukasz Wujek z warszawskiej straży pożarnej. Uratowano operatora dźwigu uwięzionego w kabinie. Został przewieziony do szpitala - dodał.

Ewakuacja mieszkańców

Biegli, a także inspektorzy nadzoru budowlanego stwierdzili, że w wyniku pożaru uszkodzona została konstrukcja dźwigu. Eksperci uznali, że żuraw może się przewrócić, dlatego stanowi bezpośrednie zagrożenie dla okolicznych mieszkańców.

Policja w sumie ewakuowała 40 osób z bloku przy ulicy Portowej, a także z trzech domów jednorodzinnych. Jak ustalił reporter RMF FM Jakub Rybski, aktualnie stołeczne centrum bezpieczeństwa organizuje miejsca noclegowe dla tych lokatorów, którzy tego potrzebują. Dziś na pewno mieszkańcy nie będą mogli wrócić na noc do swoich domów.

Przyczyny pożaru będzie wyjaśniała policja, ale najprawdopodobniej doszło do przypadkowego podpalenia styropianu obecnego.