Strażacy przez siedem godzin walczyli z pożarem lasu i łąk pod Wyszkowem (Mazowieckie). Ogień objął około 25 hektarów - poinformował st. kpt. Daniel Wachowski ze straży pożarnej w Wyszkowie. Nikt nie ucierpiał, nie były też zagrożone żadne budynki. Pożar jest już opanowany, przez wiele godzin rozprzestrzeniał się ze względu na silny wiatr.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Informację o pożarze strażacy otrzymali po godzinie 10. Ogień objął około 25 hektarów lasu i łąk. Na miejscu w szczytowym momencie było około 100 strażaków i około 25 pojazdów.
Strażacy gasili ogień na polach między miejscowościami Lucynów i Podgać. Najpierw zaczęły się palić łąki. Dość szybko jednak ogień przeniósł się na pobliski las.
Sytuacja wciąż nie została opanowana, pożar cały czas się rozprzestrzenia ze względu na silny i porywisty wiatr - mówił wczesnym popołudniem st. kpt. Daniel Wachowski ze straży pożarnej w Wyszkowie.
Dodał, że w pożarze nikt nie ucierpiał, nie były też zagrożone żadne budynki.
Przed godz. 18 sytuację udało się opanować.
W tej chwili pożar mamy już opanowany, zlokalizowany. Ogień się już nie rozprzestrzenia. Strażacy przelewają pogorzelisko wodą, gaszą jeszcze pojedyncze zarzewia ognia - powiedział RMF FM st. kpt. Daniel Wachowski.
Strażacy nieoficjalnie przyznają, że przyczyną pożaru mogło być wcześniejsze wypalanie trawy.
W piątek na skutek obrażeń ciała odniesionych w pożarze zmarł 50-letni mieszkaniec Pionek (Mazowieckie). Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna rozpalił ogień, bo chciał spalić śmieci lub trawę. Niestety w pewnym momencie stracił kontrolę nad rozprzestrzeniającym się żywiołem.