Radomska prokuratura bada sprawę śmierci dwumiesięcznego dziecka w jednym z mieszkań w centrum miasta. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów. Śledczy zbadają m.in., czy powodem tragedii mogła być niska temperatura w mieszkaniu.

REKLAMA

"Woda w butelkach była zamarznięta"

W niedzielę służby dostały informację, że po godzinie szóstej w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Sienkiewicza w Radomiu matka znalazła niemowlę, które nie oddychało i było sine. Na miejsce przyjechało pogotowie i policja. Mimo reanimacji dziecka nie udało się uratować.

Jak przekazał szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski, w mieszkaniu panował nieporządek i było bardzo zimno.

Okna były przymarznięte, na ścianach był szron. Woda w butelkach, które stały na jednym z regałów, również była zamarznięta - wyliczał.

W środku przebywały trzy kobiety: 37-letnia matka z niemowlęciem, jej siostra i babcia dziecka. Kobiety były trzeźwe. Powiedziały policjantom, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym wieczorem poprzedniego dnia.

Jak informuje prokuratura, dziecko było w gondoli od wózka. Było przykryte pokrowcem, kocykiem, włożone w ocieplacz i kombinezon. Miało na sobie spodenki, skarpetki, koszulki, dwie pary śpioszków, czapkę i rękawiczki.

Tragiczny finał odwiedzin

37-latka mieszkająca w Krakowie przyjechała z niemowlęciem w odwiedziny do matki. Tłumaczyła policji, że nie zdawała sobie sprawy z warunków, jakie były w mieszkaniu. Według niej dziecko było zdrowe. Matka karmiła je naprzemiennie piersią i butelką z mlekiem modyfikowanym.

Ostatni raz dziecko dostało jeść o godz. 3.00. Trzy godziny później kobieta chciała je ponownie nakarmić. Wtedy odkryła, że jest sine i nie oddycha.

Szef radomskiej prokuratury o śledztwie

Śledztwo zostało wszczęte w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia. Nikt nie usłyszał zarzutów - poinformował szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski. Przeprowadzono już sekcję zwłok niemowlęcia.

Nie można jednoznacznie wskazać, co przyczyniło się do śmierci dziecka. Można rozważać, czy to była niska temperatura panująca w mieszkaniu, czy może u dziecka wystąpiły jakieś zmiany chorobowe, o których matka nie wiedziała - tłumaczył prokurator.

Śledczy mają dostać opinię biegłego w ciągu kilku tygodni. Policjanci zabezpieczyli butelkę z mlekiem, które matka podawała dziecku, a także dokumentację medyczną niemowlęcia.