Do końca weekendu ma zakończyć się naprawa torów w miejscu wykolejenia pociągu towarowego, do którego doszło na początku tygodnia w miejscowości Jaroszowa Wola na Mazowszu - dowiedział się dziennikarz RMF FM Michał Dobrołowicz. Chodzi o skład relacji Szczecin-Chełm, którym przewożono olej napędowy. Nikomu nic się nie stało.

REKLAMA

  • Bądź na bieżąco. Informacje lokalne i ogólnopolskie znajdziesz na RMF24.pl.

W Jaroszowej Woli rozpoczął się etap akcji, który służby nazywają wkolejaniem za pomocą dźwigu. Chodzi o przesunięcie na tory sześciu wykolejonych wagonów. Trzy z nich spadły z nasypu.

Ta akcja potrwa co najmniej do niedzieli. W nocy zakończyło się odpompowywanie oleju z wykolejonych cystern.

Widać, jak rozjechał się nasyp, policja i straż ochrony kolei pilnują cały czas tego terenu. Podejrzewamy, że to mróz i warunki klimatyczne zrobiły swoje i stąd te problemy. Najważniejsze dla nas, żeby nie doszło do wycieku oleju - mówili reporterowi RMF FM mieszkańcy okolicy.

Według informacji, jakie nasz reporter uzyskał od służb, nie znaleziono żadnego miejsca wycieku oleju napędowego z wykolejonych wagonów. Wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański mówił w dniu wykolejenia w Radiu RMF24, że sytuacja najprawdopodobniej była związana z awarią sieci trakcyjnej spowodowaną niskimi temperaturami. Zapewnił, że zdarzenie "zbada Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych".

Akcja, która w Jaroszowej Woli trwa od ponad stu godzin, nie ma wpływu na ruch pasażerski. Ruch towarowy ma być przywrócony po weekendzie.