Policja i prokuratura badają nocny pożar maszyn budowlanych, które stały w pobliżu placu budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Słajszewie na Pomorzu. Na razie nie wykluczono możliwości, że doszło do podpalenia.

REKLAMA

Informację o pożarze funkcjonariusze otrzymali w niedzielę około godz. 23. Na miejsce pojechało kilka zastępów straży pożarnej z okolicznych miejscowości. Doszczętnie spłonęło pięć drogich pojazdów.

Po ugaszeniu ognia do działań przystąpili policjanci. Jak mówiła RMF FM Anetta Potrykus z wejherowskiej policji, nie można wykluczyć, że te maszyny budowlane ktoś podpalił. Będzie to oceniał biegły z zakresu pożarnictwa.

Prokuratura będzie wyjaśniać okoliczności tego zdarzenia.

Oświadczenie ws. nocnego incydentu wydały Polskie Elektrownie Jądrowe. "Zdarzenie miało miejsce na remontowanej, w ramach współpracy z gminą Choczewo, drodze od miejscowości Słajszewo do granicy inwestycji, w odległości około 1 km od terenu zarezerwowanego na realizację naszej inwestycji. Zaraz po dostrzeżeniu pożaru pracownik ochrony wezwał na miejsce jednostki straży pożarnej i policję" - wyjaśniono.

Polskie Elektrownie Jądrowe deklarują pełną współpracę ze wszystkimi służbami wyjaśniającymi nocny incydent.