Naukowcy Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku dokonali niezwykłego odkrycia. Z wraku żaglowca spoczywającego u ujścia Martwej Wisły wydobyto drewnianą skrzynię, która przez blisko dwieście lat skrywała kompletny warsztat okrętowego rzemieślnika. Dzięki zastosowaniu nowoczesnej radiografii przemysłowej badaczom udało się bezpiecznie zajrzeć do wnętrza zabytku jeszcze przed jego otwarciem.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Proces wydobycia i otwarcia skrzyni, odnalezionej latem 2025 roku, był operacją niezwykle precyzyjną. Zanim konserwatorzy podnieśli wieko, zabytek poddano badaniom rentgenowskim. Wykorzystanie lampy RTG pozwoliło na stworzenie cyfrowej mapy wnętrza skrzyni.
Jak wyjaśnia Irena Rodzik, kierowniczka Działu Konserwacji Muzealiów NMM, dzięki zaawansowanemu skanowaniu laserowemu archeolodzy mogli dokładnie ocenić stan zachowania obiektów i opracować plan ich stopniowego wydobycia z nagromadzonego przez dekady osadu.
Po żmudnym procesie płukania osadów i usuwania twardych konkrecji oczom badaczy ukazał się unikatowy zestaw narzędzi. W skrzyni znajdowały się m.in. dłuta, konopatki (materiały uszczelniające), przecinaki, a także sznur traserski i składana miara calowa. Szczególną uwagę przykuwają dwa marszpikle (szpic służący do rozchylania pokrętek liny w czasie wykonywania splotów) oraz inicjały "I lub J.R." odkryte na jednym z elementów. Wszystko wskazuje na to, że należały one do konkretnego rzemieślnika pracującego na pokładzie żaglowca.
To jednak nie jedyne pamiątki po dawnej załodze. W pobliżu miejsca odnalezienia skrzyni archeolodzy natrafili na przedmioty codziennego użytku: żeliwny piecyk, zapasy węgla, drewnianą fajkę oraz znoszone, skórzane buty marynarskie, które dają cenny wgląd w surowe warunki życia na XIX-wiecznym statku.
Wrak żaglowca, oznaczony sygnaturą F53.14 i nazywany roboczo "Portowcem", spoczywa w rejonie wejścia do Portu Gdańsk. Mierząca 30 metrów jednostka jest w dużej mierze zagrzebana w dnie morskim, co paradoksalnie przyczyniło się do jej dobrego stanu zachowania.
Mimo że badania prowadzone przez zespół pod kierownictwem dr. Krzysztofa Kurzyka dostarczyły wielu cennych zabytków, tożsamość jednostki pozostaje zagadką. Archeolodzy wciąż pracują nad ustaleniem prawdziwej nazwy i pochodzenia żaglowca, który zatonął prawdopodobnie w pierwszej połowie XIX wieku. Po zakończeniu prac konserwatorskich najciekawsze znaleziska z "Portowca" zostaną zaprezentowane szerokiej publiczności na wystawach Narodowego Muzeum Morskiego.