​Nowoczesne metody badawcze pomagają archeologom z Uniwersytetu Szczecińskiego. Zespół z Katedry Archeologii bada właśnie odnalezione na Pomorzu urny z ludzkimi szczątkami. Pochodzą sprzed 2,5 tysiąca lat, natrafiono na nie podczas budowy. Ponieważ zabytek pod dotknięciem pędzla obraca się w pył, by lepiej sprawdzić co zawierają znaleziska, użyto tomografii komputerowej.

REKLAMA

Urny pochodzą z grobu ciałopalnego z V wieku przed naszą erą, są pozostałością tzw. kultury pomorskiej. W glinianych naczyniach składano kości zmarłych - Obrządek pogrzebowy w tamtym czasie obejmował zasadę, że każdy, kto ma prawo do grobu, odchodzi w zaświaty przez płomienie - tłumaczy dr Katarzyna Ślusarska, bioarcheolog z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Na podstawie zachowanych szczątków naukowcy są w stanie określić nie tylko jakie naczynie było użyte w charakterze urny. Czy był to gliniany dzban ściągnięty z półki, czy przedmiot wytworzony specjalnie po to, by służyć celom pogrzebowym. Zachowane fragmenty kości są w stanie dać odpowiedź kim był zmarły. Przy odrobinie szczęścia można ustalić płeć, a nawet przybliżony wiek.

Tym razem szczęścia trochę zabrakło. Urny zachowały się tylko na poziomie den, bo były dość płytko pochowane, a działalność rolnicza je niszczy. Zachowały się natomiast kości, ich biały kolor świadczy o tym, że zostały poddane działaniu ognia i została tylko tkanka mineralna. Na ich podstawie możemy określić czy w urnie spoczęli dorośli, czy dzieci - dodaje dr Ślusarska.

Praca jest żmudna, wymaga też dużo delikatności. Tak stare znalezisko kruszy się pod naciskiem pędzla. Dlatego naukowcy sięgnęli po bardziej zaawansowane metody badawcze. Dwie najlepiej zachowane urny przebadali tomografem komputerowym.

Tomografia daje nam wgląd wewnątrz. Dzięki temu możemy zobaczyć jak te kości się zachowały, ponieważ potem one się rozpadają, są bardzo kruche. Wtedy kiedy patrzymy na obraz z tomografu, widzimy je w całości, więc znacznie więcej możemy powiedzieć o kościach, niż jak już je wydobędziemy - mówi dr Katarzyna Ślusarska.

Po zakończeniu badań urny i szczątki sprzed ponad 2 tysiącleci trafią najprawdopodobniej do muzeum w Gdańsku.