To dramat małych piekarni. Od marca tego roku rachunki ich właścicieli wzrosły o blisko 1000 procent. Piekarze-rzemieślnicy chcą uznania ich zawodu za chroniony. Twierdzą, że w przeciwnym razie czeka nas fala bankructw albo drastyczne podwyżki cen chleba czy bułek.

REKLAMA

Piekarze - jak mówią - są zdesperowani.

Chleb po 12 zł?

Na naszych oczach mogą umrzeć największe rzemieślnicze piekarnie i cukiernie. Jeżeli nie nadejdzie opamiętanie i apele tego sektora gospodarki nie zostaną wysłuchane albo przed nami spektakularne i bolesne dla społeczeństwa bankructwa albo chleb po 12 złotych - mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Wielu skupionych w Izbie piekarzy mówi o astronomicznych rachunkach za gaz i prąd, galopujących cenach surowców czy powolnym odpływie klientów, którzy przysłowiową "kawę i ciastko" zaczynają traktować jako towar premium. Piekarze mają apel, by uczynić ich zawód pracą chronioną. Pozwoliłoby to na zatrzymanie galopady cen mediów w ich firmach, a co za tym idzie na przetrwanie - mówi Hanna Mojsiuk.

"To są niewyobrażalne koszty"

Wiesław Żelek prowadzi piekarnie między innymi w Kamieniu Pomorskim. To jeden z największych zakładów piekarniczych w regionie. W opinii przedsiębiorcy sytuacja całego sektora jest dramatyczna.

Piekarnictwo znalazło się na wirażu i część zakładów nie jest w stanie dać sobie rady. Jeżeli jest to sprzedaż, gdzie piekarz ma swoje sklepy, to jest w stanie jeszcze sobie poradzić, choć wymaga to przerzucenia cen na klienta. Jeżeli jednak piekarz dostarcza pieczywo do sklepów detalicznych, hoteli czy do sieciówek, to tutaj sprzedaż wymaga negocjacji, a te niestety się nie udają, bo np. przedszkola czy hotele po prostu nie są w stanie z tygodnia na tydzień zgadzać się na wyższe ceny, a niestety nam piekarzom tak się ceny podnosi - mówi Wiesław Żelek. Wymuszanie na dostawcach pieczywa jak najniższych cen oznacza gigantyczne straty.

Od maja wzrosła cena gazu o 760 procent. W sierpniu kolejne ciosy. Wzrost w porównaniu z marcem do 947 procent. To są niewyobrażalne koszty. Ile musiałaby kosztować bułka, drożdżówka czy chleb? 10 złotych? 12 złotych? Przerzucenie się z gazu na olej opałowy to inwestycja w miliony złotych, bo nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Znaleźliśmy się w katastroficznej sytuacji, a na horyzoncie nie ma panaceum na naszą sytuację. Jesteśmy chyba poza przemysłem najbardziej energochłonną branżą
- mówi Wiesław Żelek.

Andrzej Wojciechowski, szczeciński piekarz, wiosną otrzymał rachunki o 1000 proc. wyższe w porównaniu z rokiem 2021. Jak mówi, zmienił dostawcę energii, ale i tak musi spłacać w ratach gigantyczne zobowiązania. Sytuację nazywa przytłaczającą.

Domagamy się uznania naszego zawodu za taki, który podlega ochronie. To pomogłoby nam zatrzymać galopujące koszty energii i moglibyśmy starać się o rekompensaty. Inaczej czarno widzę naszą przyszłość. W Szczecinie zostało już tylko dziewięć piekarni rzemieślniczych - mówi Andrzej Wojciechowski, właściciel piekarni.