Na karę 15 lat więzienia skazał katowicki sąd okręgowy 50-latka, który został uznany winnym zabójstwa mężczyzny w Tychach w 2003 r. Po dokonaniu morderstwa sprawca usiłował zatrzeć ślady - podpalił mieszkanie, w którym doszło do zbrodni.

REKLAMA

Śledztwo w tej sprawie zostało początkowo umorzone ze względu na niewykrycie sprawcy. Podjęto je po kilkunastu latach, po tym jak od skazanego teraz mężczyzny pobrano materiał do badań genetycznych w związku z innym przestępstwem. Wykazały one, że to ślady jego krwi znaleziono przed laty w miejscu zabójstwa. 50-latek konsekwentnie nie przyznaje się do winy.

Informację o nieprawomocnym wyroku wobec 50-latka przekazała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek. Poza zabójstwem oskarżony został również uznany za winnego czynów z 2020 r., popełnionych na szkodę swojej partnerki: kradzieży mienia, pobicia i gróźb karalnych - dodała prokurator.

W 2003 r. strażacy, wezwani do pożaru mieszkania w Tychach, znaleźli w środku zwłoki mężczyzny z licznymi ranami. Śledztwo w sprawie zabójstwa zostało wszczęte przez Prokuraturę Rejonową w Tychach we wrześniu 2003 r. Przeprowadzona sekcja zwłok potwierdziła, iż przyczyną zgonu pokrzywdzonego były liczne obrażenia ciała, m.in. głowy.

Na miejscu zabezpieczono wiele śladów krwi. Wszystko wskazywało na to, że sprawca po dokonanym zabójstwie podpalił mieszkanie, próbując zatrzeć ślady przestępstwa. Wykonane wówczas czynności nie pozwoliły jednak na ustalenie tożsamości zabójcy i postępowanie zostało umorzone w 2004 r. z powodu niewykrycia sprawcy.

Sprawa wróciła, gdy skazanemu właśnie mężczyźnie, w związku z innym przestępstwem, pobrano mu materiał genetyczny do badań i informacje na ten temat zostały wprowadzone do policyjnych baz. Okazało się, że profil DNA zgadzał się z tym, który zabezpieczono w podpalonym mieszkaniu.

W maju 2020 r. śledztwo zostało podjęte do dalszego prowadzenia. Prokuratura i policja w sprawie przeprowadziła nowe dowody, które pozwoliły na przedstawienie zarzutu zabójstwa mieszkańcowi Tychów. Przeprowadzone szczegółowe badania genetyczne wykazały, iż ujawniona na miejscu zdarzenia krew należy do mężczyzny, który został w tej sprawie zatrzymany, a następnie zostały mu przedstawione zarzuty - dodała prok. Zawada-Dybek.

Po przedstawieniu zarzutów podejrzany trafił do aresztu. W maju 2021 r. prokurator skierował w tej sprawie do Sądu Okręgowego w Katowicach akt oskarżenia. Przesłuchany w śledztwie podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Nie przyznawał się do tego czynu również przed sądem.