Tyscy policjanci zatrzymali mieszkańca Chorzowa, który sprowadzał z Ukrainy nielegalne środki farmaceutyczne i sprzedawał je weterynarzom w Polsce. Zabezpieczono kilkaset opakowań leków, które nie były dopuszczone do obrotu i nie nadawały się do leczenia zwierząt.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Funkcjonariusze zwalczający przestępczość gospodarczą od dłuższego czasu monitorowali działalność 30-latka z Chorzowa (Śląskie).

Mężczyzna został zatrzymany w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, gdy przenosił paczki z nielegalnymi lekami do samochodu.

Wychodził on z budynku, niosąc paczki, które następnie umieścił w swoim samochodzie. Jak się okazało, w środku znajdowały się środki farmaceutyczne – poinformował mł. asp. Marcin Gącik z tyskiej policji.

Kolejne opakowania leków, opisane cyrylicą, policjanci znaleźli w mieszkaniu zatrzymanego.

Nielegalny handel i zagrożenie dla zwierząt

Z ustaleń śledztwa wynika, że 30-latek importował i sprzedawał produkty lecznicze bez wymaganych zezwoleń. Leki nie były zarejestrowane w Polsce, nie miały polskich oznaczeń i nie były przeznaczone do leczenia zwierząt.

Ustalono ponadto, że oferowane preparaty były sprzedawane w lecznicach weterynaryjnych oraz wykorzystywane do leczenia zwierząt. Należy jednak podkreślić, że zabezpieczone leki nie są przystosowane ani dopuszczone do stosowania w terapii zwierząt – są to produkty przeznaczone do leczenia ludzi, które nie posiadają rejestracji ani dopuszczenia do obrotu weterynaryjnego – zaznaczył mł. asp. Marcin Gącik.

Postępowanie prowadzi policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Tychach.

30-latkowi grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Zastosowano wobec niego dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju.