Zgłoszony przez klub Prawa i Sprawiedliwości projekt uchwały o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Krzysztofa Matyjaszczyka z funkcji prezydenta Częstochowy nie uzyskał wymaganego poparcia na czwartkowej sesji rady miasta. Włodarz ma zarzuty korupcyjne i prokuratorski zakaz pełnienia funkcji.

REKLAMA

Uchwała rady miasta o referendum nie wymaga zbierania podpisów mieszkańców, jak w przypadku inicjatywy obywatelskiej.

Referendum za odwołanie prezydenta Częstochowy nie będzie

W głosowaniu potrzebna była natomiast większość kwalifikowana 3/5 głosów. PiS w 25-osobowej radzie ma zaledwie 9 głosów, ale apelował do radnych Koalicji Obywatelskiej, która tworzy koalicję z Nową Lewicą, by poparła uchwałę.

Referendum jest jedyną drogą do uzdrowienia sytuacji. Powodów do odwołania prezydenta jest zresztą więcej niż tylko zarzuty korupcyjne: zapaść finansowa i demograficzna Częstochowy, mało inwestycji - mówił podczas czwartkowej sesji Paweł Ruksza, przewodniczący klubu radnych PiS

Na nadzwyczajnej sesji, zwołanej w czwartek z inicjatywy klubu PiS, obecne były 24 osoby z 25-osobowej rady miasta. Wymaga większość do podjęcia uchwały w sprawie organizacji takiego referendum wynosiła 15 głosów. Za uchwałą padło ich 11, 7 było przeciw, 6 się wstrzymało.

"Chcecie rozmydlić sprawę"

Prezydenta Matyjaszczyka bronił natomiast wiceprezydent Łukasz Kot z Lewicy. Podawał dane, że zadłużenie Częstochowy jest dziesięciokrotnie mniejsze w przeliczeniu na mieszkańca, niż Polski per capita i porównywalne albo mniejsze niż w innych dużych miastach. Dług na mieszkańca wynosi u nas 5090 zł, w Katowicach 5230 zł, we Wrocławiu 6720 zł, a w Krakowie 9700 zł - powiedział.

Z kolei Radna Koalicji Obywatelskiej Zofia Wojtysiak-Kowalik złożyła wniosek o przerwę w obradach do 30 kwietnia - czyli po tym, gdy sąd w Katowicach rozpatrzy zażalenie obrońcy prezydenta na m.in. zakaz pełnienia obowiązków służbowych przez Matyjaszczyka i wchodzenia do Urzędu Miasta Częstochowy. Szef klubu radnych Pis stwierdził, że "przez te 10 dni prezydent nie zostanie przecież oczyszczony z zarzutów, ani mieszkańcy nie odzyskają do niego zaufania".

Chcecie po prostu rozmydlić sprawę - zwrócił się Ruksza do radnych KO.

Wniosek o tygodniową przerwę w sesji został odrzucony głosami PiS oraz Lewicy, która chciała, by głosowanie nad uchwałą ws. referendum odbyło się już teraz.
Po tym gdy uchwała nie uzyskała wymaganej większości, radni PiS zapowiedzieli, że podejmą kolejną próbę: przy okazji głosowania nad absolutorium dla prezydenta Matyjaszczyka.

Na sesji zabrał też głos poseł Piotr Strach z Polski 2050. Niezależnie jak zagłosujecie teraz, referendum i tak będzie jesienią - powiedział radnym. Pytany przez PAP co miał na myśli odpowiedział, że rozmawiał z różnymi środowiskami w Częstochowie, które planują zbieranie podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum. Wymienił stowarzyszenie Grupa Elanex, które zapowiadało taką inicjatywę już rok temu. I ja ją poprę - powiedział Strach.

Kim jest Krzysztof Matyjaszczak?

Prezydent Częstochowy został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne 25 lutego w ramach śledztwa śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, w którym wcześniej zarzuty usłyszało kilkanaście osób, w tym inni samorządowcy z Częstochowy.

PK przedstawiła Matyjaszczykowi dwa zarzuty: przyjęcia co najmniej 40 tysięcy złotych w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta pozwalających na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla jednego z przedsiębiorców oraz przyjęcie od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł.

Sąd nie zgodził się z wnioskiem prokuratury o aresztowanie prezydenta Częstochowy. Prokuratura zastosowała wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze: m.in. 200 tys. zł poręczenia, zakaz przebywania na terenie Urzędu Miasta Częstochowy i wykonywania czynności służbowych. Obowiązki prezydenta przejął jego pierwszy zastępca Zdzisław Wolski.

Argumenty obrony

Obrońca Matyjaszczyka zażalił się na środki zapobiegawcze, sąd w Katowicach rozpatrzy tę sprawę w poniedziałek 27 kwietnia. Krzysztof Matyjaszczyk w oświadczeniu na Facebooku uznał zarzuty jako "wynik pomówienia" i zapewnił, że jest niewinny. Zgodził się na podawanie nazwiska. Po zatrzymaniu, do czasu wyjaśnienia sprawy przez śledczych, został zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy.