Samochód pozostaje najszybszym środkiem dojazdu z przedmieść do centrów europejskich miast - wynika z najnowszego raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO). Tak jest m.in. w Katowicach.
- Samochód pozostaje najszybszym środkiem dojazdu do pracy z przedmieść do centrów europejskich miast, także w Katowicach - wynika z raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego.
- W latach 2014-2027 rozwój alternatywnych form transportu w UE wesprze kwota 60 mld euro.
- Katowice jako jedyne przebadane miasto nie wprowadziły ograniczeń wjazdu samochodów do wybranych stref miejskich.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Kontrolerzy UE sprawdzili efekty wydatkowania unijnych środków na rozwój alternatywnych form transportu w latach 2014-2027, na co przeznaczono łącznie 60 mld euro. Środki zostały lub zostaną wydane m.in. na pociągi regionalne, rozbudowę sieci tramwajowych, wytyczenie dróg dla rowerów łączących przedmieścia z centrami miast oraz na budowę węzłów przesiadkowych umożliwiających płynne połączenia między różnymi rodzajami transportu.
Wśród sześciu analizowanych miast znalazły się Katowice, a także Budapeszt, Lizbona, Praga, Sewilla i Lille. Kontrolerzy sprawdzili możliwości dotarcia do pracy w ciągu 45 minut z obszarów podmiejskich.
W przypadku Katowic porównano czas dojazdu z Pyskowic do Uniwersytetu Śląskiego, uwzględniając zarówno samochód, transport publiczny, jak i połączenie obu, z uwzględnieniem węzła przesiadkowego w Gliwicach (współfinansowanego przez UE). Wyniki pokazały, że nawet w godzinach szczytu transport publiczny nie był w stanie konkurować z samochodem pod względem szybkości.
Porównanie:
- podróż samochodem: 37 minut
- podróż transportem publicznym: 1 h 18 min
- podróż autem do węzła w Gliwicach, a później transportem publicznym: 1 h 2 min
Wyjątkiem wśród badanych miast były Budapeszt i Praga, gdzie korzystanie z transportu publicznego okazało się bardziej opłacalne niż jazda samochodem.
W Sewilli najlepiej wypadł rower, choć ETO zwrócił uwagę, że infrastruktura rowerowa kończy się na granicy miasta, co zmusza cyklistów do jazdy po ulicach - wolniej i mniej bezpiecznie.
Trybunał wskazał, że rozwój zrównoważonej mobilności utrudnia fakt, iż plany transportowe miast ograniczają się do granic administracyjnych, nie uwzględniając rzeczywistych przepływów osób dojeżdżających do pracy.
Katowice były jedynym z badanych miast, które nie wprowadziło przepisów ograniczających wjazd samochodów do wybranych stref.
Pełny raport ETO znajdziecie: TUTAJ.