W sieci pojawiło się sporo doniesień o rzekomym ataku wilka na mieszkańca jednej z podkarpackich wsi. Sprawa budzi ogromne emocje, jednak – jak podaje "Gazeta Wyborcza" – policja nie potwierdza, że był to rzeczywiście wilk. Funkcjonariusze prowadzą czynności wyjaśniające, a kluczowe mogą okazać się wyniki badań DNA.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Do zdarzenia doszło w sobotę, około godziny 15-16, w okolicach miejscowości Niewistka w gminie Dydnia. Ofiarą pogryzienia padł pan Eugeniusz, który podczas spaceru w lesie miał zostać zaatakowany przez dzikie zwierzę. Mówił mi, że do ataku doszło około godziny 15-16. Według niego to był wilk. Wrócił do domu i około godziny 18 żona wezwała karetkę pogotowia - relacjonuje Edward Skop, sołtys Niewistki na łamach Wyborczej.
Na miejscu szybko pojawiły się służby ratunkowe. Mężczyzna miał pogryzione ręce i plecy. Trafił do szpitala w Brzozowie, gdzie udzielono mu pomocy medycznej. Na szczęście obrażenia nie zagrażały jego życiu - w niedzielę opuścił szpital.
Policja została poinformowana o zdarzeniu w sobotę około godziny 19. Otrzymaliśmy zgłoszenie o mężczyźnie, który podczas spaceru w lesie miał zostać najprawdopodobniej zaatakowany przez wilki. Mężczyźnie została udzielona pomoc medyczna. Wstępnie ustalono, że obrażenia, jakich doznał, powstały na skutek działania zwierzęcia - przekazała aspirant sztabowy Magdalena Kaszowska z KPP w Brzozowie.
Czy rzeczywiście był to wilk? Funkcjonariusze są ostrożni w ocenach. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", policja zabezpieczyła ubranie poszkodowanego, a badania DNA mają dać odpowiedź, czy rzeczywiście doszło do ataku wilka, czy może innego zwierzęcia.