Nawet do 5 lat więzienia grozi 30-latkowi z Węgorzewa, który podpalił rzeczy pozostawione na klatach schodowych trzech budynków. Mężczyzna tłumaczył policjantom, że wyszedł na spacer, żeby przewietrzyć głowę i nagle wpadł na głupi pomysł podłożenia ognia. W jego ujęciu pomocna okazała się niezwykła pamięć do twarzy jednego z funkcjonariuszy.

REKLAMA

W pierwszym bloku mężczyzna podpalił stojące na korytarzu kartony, w innej klatce schodowej wózek. Zaprószony ogień robił dalej swoje. W każdym z pomieszczeń uszkodzeniu uległy ściany i instalacje elektryczne. Pokrzywdzeni oszacowali straty na blisko 48 tys. złotych.

W ujęciu sprawcy bardzo pomocna była czujność, umiejętność kojarzenie faktów i pamięć do twarzy jednego z dyżurnych węgorzewskiej komendy. Zanim policjant dotarł do pracy i objął stanowisko kierowania na jednym z osiedli zauważył znanego mu mężczyznę, który przemieszczał się bez celu. Kiedy odebrał zgłoszenie o podpaleniach, od razu skojarzył fakty. Wysyłając patrol przekazał kolegom opis podejrzanego.

Przypuszczenia dyżurnego potwierdziły się. Mężczyzna przyznał się do podpaleń w trzech klatkach schodowych i został zatrzymany.

Usłyszał zarzuty zniszczenia mienia. Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór. 30-latkowi za zniszczenie lub uszkodzenie mienia grozi do 5 lat pozbawienia wolności.