​Miejscowość Dąbrówno położona w zachodniej części Mazur 10 kilometrów od Grunwaldu między dwoma jeziorami: Dąbrowa Wielka i Dąbrowa Mała. Miejsce od lat przyciągało wędkarzy. Właśnie - przyciągało. Bo z roku na rok wędkujących ubywa. Mieszkańcy Dąbrówna są przekonani, że za coraz gorszą sytuację odpowiada gospodarstwo, które od prawie trzydziestu lat dzierżawi jeziora.

REKLAMA

Nie ma ryb, więc nie ma wędkarzy

Reporterka RMF FM Magdalena Grajnert pojechała na miejsce i rozmawiała z mieszkańcami Dąbrówna i z wędkarzami, którzy przyjeżdżają tu łowić ryby.

Jeszcze parę lat temu nie było żadnego problemu, wystarczyło kilka razy zarzucić i była ryba - mówi naszej dziennikarce jeden z mężczyzn. Teraz pływamy od dwóch dni i nie mamy ani jednego szczupaka, trafiają się tylko pojedyncze okonie. Co prawda wędkarstwo uczy cierpliwości, ale nie po to się jedzie z Dolnego Śląska, żeby mieć takie wyniki - dodaje.

Kiedyś było dużo ryby, na jednym wypłynięciu można było ze dwadzieścia szczupaków złapać - zauważa inny wędkarz - W tej chwili to są pojedyncze sztuki. Naprawdę.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Z roku na rok ubywa wędkarzy w Dąbrównie

Wędkarzom wtórują mieszkańcy, którzy żyją z wynajmu pokojów turystom.

Kiedyś rzeczywiście mieliśmy dużo gości i większa część to byli wędkarze. W tym momencie już tak nie jest, po prostu przestali przyjeżdżać, wybrali sobie inne łowiska. Jednocześnie mówią, że to nie ma sensu, że szukają gdziekolwiek indziej, bo raz że nie ma ryb, a dwa że również opłaty za okres, który mogli tutaj łowić były bardzo wysokie - opowiadają.

Opłaty za łowienie ustala dzierżawca jeziora. W ubiegłym roku było to ponad 600 zł za rok.

To bardzo dużo, bo Wody Polskie wprowadziły 250 zł za rok w ramach programu "Nasze Łowiska" na terenie wszystkich obwodów rybackich w całej Polsce, a ta opłata uprawnia do łowienia w prawie stu obwodów. Nie ma co się dziwić, że ludzie szukają tańszych lokalizacji - tłumaczy jeden z mężczyzn.

Kolejnym problemem, o którym opowiadają łowiący w jeziorach, jest rozstawianie sieci.

Łowiska wędkarskie są obstawione sieciami. To nie jest tak, że jeden rok jest lepszy, a drugi gorszy. Każdego roku jest gorzej, powoli sięgamy dna. Ryby jest coraz mniej i tak będzie, jeśli ten dzierżawca dalej będzie to prowadził - mówi jeden z mieszkańców - Kilka lat temu stała łódka koło łódki. Wędkarze się wymieniali swoimi jakimiś sukcesami, pokazywali. A dzisiaj, jak widać, woda jest pusta.

Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM
Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM
Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM
Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM
Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM
Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM
Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM
Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM
Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM
Opis / Magdalena Grajnert / RMF FM

Koniec dzierżawy i sądowe zabezpieczenie

Kiedy umowa na dzierżawę wygasła, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie nie podpisało z dotychczasowym dzierżawcą nowej. Dzierżawca zdecydował się skierować sprawę do sądu, a sąd na czas postępowania udzielił zabezpieczenia. Zgodnie z nim, dotychczasowy zarządca akwenu może nadal nim zarządzać, do rozstrzygnięcia sprawy.

Jak ustaliła nasza dziennikarka, Wody Polskie od tej decyzji będą się odwoływać.

Decyzja sądu jest dla mnie niezrozumiała - mówi nam Dionizy Ziemiecki, dyrektor Departamentu Rybactwa Wód Polskich. Rozumiem, że ktoś jest komuś coś winien, nie chce oddać i sąd wydaje postanowienie o zabezpieczeniu dotyczącym zablokowania konta. Natomiast wody nikt nie weźmie w kieszeń i nie przeniesie gdzie indziej. Rozumiem, że ten obwód nie może być przeznaczony na konkurs, czyli oddany komuś innemu w użytkowanie. Natomiast kwestia nadal użytkowania tej wody przez dotychczasowego użytkownika, gdzie było wiele zastrzeżeń niewywiązywania się z umowy, to dla mnie jest dziwną decyzją sądu - dodaje dyrektor Ziemiecki.

Zbierają podpisy i chcą pomocy rządu

Mieszkańcy Dąbrówna są przekonani, że natura sama sobie poradzi z problemem, o ile nie będzie się jej przeszkadzać.

Wystarczy przestać te sieci rozstawiać i tyle ryb odławiać. A sieci nie dość, że rozstawiane są na całej szerokości jeziora, to nie są właściwie oznaczane i niebezpieczne, bo łódki czy rowery wodne mogą się w nie zaplątać - twierdzą mieszkańcy.

Ja powiem wprost, to jest zalegalizowane kłusownictwo, bo tego nie można inaczej nazwać - mówi jeden z mieszkańców.

To gospodarka rabunkowa - dodaje kolejny.

Licząca tysiąc mieszkańców miejscowość zebrała prawie tysiąc podpisów pod pismem, które wysłali do Wód Polskich, Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Infrastruktury.

Reporterka RMF FM dotarła do treści tego pisma:

"Jesteśmy gminą typowo turystyczną i jedynie w oparciu o racjonalną gospodarkę wodną widzimy możliwość naszego dalszego rozwoju. Takie rozwiązanie, w którym Wody Polskie prowadziłyby gospodarkę na tych jeziorach jest dla nas najbardziej satysfakcjonujące, gdyż stanowi gwarancję prawidłowego zarządzania i kontroli jeziorami.

W minionych latach wielokrotnie trafiały do gminy informacje odnośnie niewłaściwie prowadzonej gospodarki rybackiej przez Gospodarstwo Rybackie Ostróda. Z chwilą pojawienia się informacji o przejęciu przez Wody Polskie kontroli na tych akwenach - w maju 2023 roku, od razu spotkało się to z olbrzymim uznaniem i wdzięcznością wędkarzy oraz mieszkańców gminy Dąbrówno, którzy wielokrotnie informowali o nieprawidłowościach w działaniach prowadzonych przez Gospodarstwo Wodne Ostróda na jeziorach z w/w obozu rybackiego m.in.: sieci są rozstawione w miejscach, gdzie lokalni wędkarze obserwują okresowe tarła ryb, brak oznakowania sieci przez co są one niewidoczne i stwarzają realne zagrożenie dla turystów i wędkarzy korzystających z łodzi o napędzie elektrycznym (na jeziorach obowiązuje strefa ciszy), pozostawiane sieci ze śniętymi rybami, które rozkładają się i zatruwają środowisko naturalne. (...)

Dlatego jeszcze raz zwracamy się z prośbą o podjęcie wszelkich działań zmierzających do uniemożliwienia prowadzenia jakiejkolwiek działalności przez Gospodarstwo Rybackie Ostróda na naszych jeziorach, ponieważ jest to w dobrze pojętym interesie mieszkańców gminy Dąbrówno, a także samorządu gminnego, gdyż sprzyjało będzie rozwojowi turystyki i ochronie przyrody. Wierzymy w to, że wymiar sprawiedliwości weźmie pod uwagę aspekt społeczny, dobro mieszkańców, turystów oraz wędkarzy i uchyli postanowienie wydane przez Sąd, na mocy którego jeziora miałyby być zabezpieczeniem w procesie sądowym".

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Piotr Zwaliński, wójt gminy Dąbrówno

"Nie mamy sobie nic do zarzucenia"

Nasza dziennikarka skontaktowała się z Gospodarstwem Rybackim Ostróda, które zarządza jeziorami Dąbrowa Wielka i Dąbrowa Mała. Na pytanie, czy gospodarstwo ma sobie coś do zarzucenia, jeśli chodzi o sposób zarządzania jeziorem, odpowiedział dyrektor spółki, Wojciech Skorupa.

Nie mam sobie nic do zarzucenia, miałem kontrole z Urzędu Marszałkowskiego i z Wód Polskich, ostatnią w grudniu ubiegłego roku, i nie było żadnych problemów - wyjaśnia Wojciech Skorupa. Nie wiem, dlaczego Wody Polskie nie przedłużyły mi dzierżawy, pewnie od decyzji sądu będą się odwoływać. A ryby są, bez przesady - dodaje.

Gospodarstwo w ubiegłym roku pobierało 600 zł za możliwość całorocznego wędkowania. W tym roku, ponieważ dzierżawa nie została przedłużona, zezwolenie można wykupić maksymalnie na 2 tygodnie. Kosztuje 155 złotych.

Jak tłumaczy nam główny ichtiolog spółki, przedsiębiorstwo odławia i zarybia zgodnie z prawem. Z czego w takim razie wynika zauważana przez szczupaka mniejsza ilość szczupaków?

Nie mamy już prawdziwych zim, nie mamy pokrywy lodowej, nie mamy roztopów wiosennych, a to wszystko jest potrzebne gatunkom, które tam występują i mają problem z rozrodem - mówi Andrzej Grzeluk z Gopodartwa Rybackiego Ostróda. Tarło naturalne tego gatunku zmalało niemalże do zera, ale to nie znaczy, że my nic nie robimy. My wpuszczamy materiał zarybieniowy w zwiększonych ilościach w zależności od tego, ile go wyprodukujemy i jakie są warunki rozrodu ­- podkreśla Grzeluk.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Andrzej Grzeluk z Gopodartwa Rybackiego Ostróda

Ichtiolog spółki dodaje, że szczupak, który jest tak trudny do złapania, latem chowa się w najchłodniejszych miejscach.

Nie ma ochoty na żerowanie, czeka aż się ochłodzi, czyli od połowy października do pokrywy lodowej - dodaje Grzeluk. Jak wiemy, lato trwa coraz dłużej i jest coraz cieplejsze, więc te okresy, gdzie wędkarz łowił szczupaka w okresie sezonu letniego już się skracają. Szczupak będzie miał przynętę obok pyska, ale ze względu na samopoczucie, jego aktywność żerowania spada do zera. Stąd być może częściowo takie obserwacje wędkarskie mogłyby wskazywać, że go nie ma. On jest, ale ma coraz gorsze warunki bytowania - tłumaczy.