Brzmi jak żart, ale ratownikom Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nie jest do śmiechu. Ponownie wraca temat zbyt niskiego finansowania MOPR, co zmusiło zarząd do drastycznej decyzji o sprzedaży jednej z łodzi ratowniczych.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Jak mantra wraca temat zbyt niskiego finansowania Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Ratownicy każdego roku muszą startować w konkursach organizowanych m.in. przez Urząd Wojewódzki w Olsztynie.

Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Kwota ta od lat jest na podobnym poziomie.

Powinniśmy dostawać 2-3 miliony złotych na utrzymanie etatów, wymianę sprzętu, aby zapewnić bezpieczeństwo na szlaku. Dotacje, które otrzymujemy od urzędu wojewódzkiego to kwota niewiele ponad 500 tysięcy złotych i od kilku lat, kwota jest zmniejszana - mówi RMF FM Jarosław Sroka, szef Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Każdego roku ratownicy MOPR apelują do rządzących, że potrzebne jest rozwiązanie systemowe, podobne, jak finansowanie TOPR i GOPR. Do tego jednak potrzebna jest zmiana ustawy albo nowelizacja.

Ratownicy muszą sprzedać łódź

Za wspomnianą łódź ratunkową ratownicy chcą otrzymać ponad 200 tysięcy złotych.

To drastyczna decyzja, ale nie mamy innego wyboru. Musimy jakoś zapewnić pieniądze na bieżące wydatki, czyli np. wypłaty, które przypomnę, że od kilku lat są na poziomie najniższej krajowej. Mamy sygnały, że w tym roku żeglarzy na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich może być więcej, więc potrzebne będą nam dodatkowe etaty, na które nie mamy środków - dodaje Sroka.

Niestety brak pieniędzy w kasie ratowników negatywnie wpłynie na bezpieczeństwo na niektórych jeziorach.

MOPR nie ma pieniędzy na zakup nowych albo odnowienie boi kardynalnych, które każdego roku są rozstawiane na szlaku, aby oznaczać mielizny.

Ciężka, ale wymuszona decyzja. Nie zostanie oznaczonych kilka wypłyceń, kamieni. Nieoznaczona zostanie zatoka Łuknajno, Ptasi Róg na jeziorze Kisajno, a także mielizna na jeziorze Bocznym. Zdajemy sobie sprawę, że to może utrudnić żeglowanie, ale nie mamy pieniędzy, aby oznaczyć te miejsca - mówi szef MOPR.

Po informacjach RMF FM na temat absurdalnej sytuacji MOPR, wojewoda warmińsko-mazurski wysłał do ratowników pismo z informacją, że wszystkie środki przeznaczone w tym roku

na ratownictwo wodne zostały rozdysponowane. Ratownikom pozostaje więc apel o zmianę systemową finansowania.