W Sądzie Rejonowym w Olsztynie rozpoczął się proces 39-letniego kierowcy audi, który w listopadzie zeszłego roku miał spowodować wypadek na ulicy Bałtyckiej. W zderzeniu dwóch samochodów zginęło rodzeństwo - kobieta w wieku 23 lat i jej 25-letni brat.

REKLAMA

39-letniego Zbigniewa W. nie było na rozpoczęciu procesu, ale nie miał on takiego obowiązku.

Na sali sądowej był m.in. brat zmarłego rodzeństwa, który jest oskarżycielem posiłkowym. Pan Patryk wspominał, że jego siostra i brat mieli jechać nad jezioro pobiegać, a potem do kina. Sam najechał na ten wypadek, gdy wracał do domu. Rodzice zmarłego rodzeństwa z uwagi na zły stan psychiczny nie są w stanie uczestniczyć w procesie.

39-latkowi grozi 12 lat więzienia i wiadomo, że o taką, najwyższą karę, będzie wnioskować pełnomocnik rodziny. W sądzie odczytano dzisiaj wcześniejsze wyjaśnienia oskarżonego, który nie przyznaje się do winy. Mężczyzna nie pamięta chwili wypadku oraz tego, co działo się potem.

Jak doszło do tragedii?

Zdarzenie miało miejsce 11 listopada 2021 roku na ulicy Bałtyckiej w Olsztynie. Auto prowadziła kobieta, która zawracała na skrzyżowaniu. Na nagraniach z monitoringu, które wyciekły do Internetu, widać, że kobieta przepuściła wiele jadących prosto aut i gdy włączała się do ruchu uderzył w nią jadący z ogromną prędkością inny samochód. Na ten moment nie wiadomo, czy 23-latka rozpoczynając manewr widziała nadjeżdżający samochód. Auto, które prowadził 39-latek wyjechało zza zakrętu, do miejsca wypadku w linii prostej pokonało kilkadziesiąt metrów. Z wyliczeń biegłych wynika, że samochód, który uderzył w zawracające auto pędził z prędkością 190 km na godzinę.

Do wypadku doszło w terenie zabudowanym. Z taką prędkością 39-latek przejechał m.in. przez przejście dla pieszych i minął przystanek komunikacji publicznej. Chwilkę po tym, gdy doszło do wypadku 39-latek uciekł pieszo z miejsca zderzenia. Policja szukała go przez całą noc i cały piątek, w sobotę rano mężczyzna został zatrzymany po tym, gdy wychodził ze szpitala.