Kominiarz usłyszał zarzuty w związku z głośną sprawą w Chełmnie (woj. kujawsko-pomorskie), gdzie czadem zatruła się matka i jej troje dzieci. Mężczyzna prowadził przeglądy przewodów kominowych w kamienicy, gdzie doszło do tragedii.

REKLAMA

Kominiarz przyznał się do tego, że nie był w każdym mieszkaniu i nie sprawdził drożności przewodów kominowych na dachu. Potwierdził (prawidłowe działanie instalacji) pisemnym protokołem - powiedział dziennikarzowi RMF FM Krzysztofowi Zasadzie Mateusz Wiśniewski, szef Prokuratury Rejonowej w Chełmnie.

Kominiarz odpowie za poświadczenie nieprawdy w dokumencie.

Niebawem w domu, w którym doszło do tragedii, biegli mają przeprowadzić eksperyment, dzięki który pozwoli odpowiedzieć, dlaczego doszło do śmierci mieszkańców. Później w kamienicy pojawią się jeszcze inspektorzy nadzoru budowlanego, by sprawdzić, czy przebywanie wewnątrz jest bezpieczne.

Jeśli to potwierdzą, do swych mieszkań powrócą trzy rodziny, które musiały tymczasowo się wyprowadzić.

Tragedia i śledztwo

W ubiegłym tygodniu w jednej z kamienic w Chełmnie znaleziono ciała 39-letniej kobiety oraz jej trójki dzieci w wieku 2, 7 i 12 lat. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe, jednak życia rodziny nie udało się uratować.

To strażacy dokonali w mieszkaniu makabrycznego odkrycia. Wcześniej zostali zaalarmowani przez siostrę zmarłej kobiety.

Według wstępnych ustaleń, przyczyną śmierci mogło być zatrucie tlenkiem węgla. W związku ze sprawą tymczasowo aresztowano współwłaścicielkę mieszkania, której postawiono zarzut podżegania do podrobienia dokumentów dotyczących przeglądu pieca gazowego. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Zabezpieczono urządzenia gazowe oraz instalację w budynku, a wszyscy mieszkańcy kamienicy zostali ewakuowani.