Mama dziesięciorga dzieci przez 25 lat przetrzymywała kobietę jako niewolnicę w swoim domu w Tewkesbury w Wielkiej Brytanii. Biciem zmuszała niepełnosprawną intelektualnie ofiarę do pracy. Sprawa wyszła na jaw w 2021 roku. Amanda Wixon została uznana przez ławę przysięgłych winną sześciu zarzutów, w tym przymusowej pracy, bezprawnego pozbawienia wolności oraz napaści.
- Kobieta z niepełnosprawnością intelektualną była więziona i zmuszana do pracy przez ponad 25 lat.
- Ofiara była regularnie bita, głodzona, upokarzana i izolowana od świata zewnętrznego.
- Amanda Wixon została uznana za winną bezprawnego pozbawienia wolności, przymusowej pracy i spowodowania obrażeń ciała.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na stronę główną RMF24.pl
To historia, która brzmi jak ponury scenariusz filmu, a jednak wydarzyła się naprawdę - i to w XXI wieku. Przez ponad 25 lat począwszy od połowy lat 90. pozostająca anonimowa - dla jej dobra - kobieta z niepełnosprawnością intelektualną była więziona i wykorzystywana przez Amandę Wixon, 56-letnią matkę dziesięciorga dzieci. Miała być gościem na weekend, została - dosłownie - na dekady.
Kobieta była regularnie bita, głodzona, zmuszana do pracy i upokarzana na wszelkie możliwe sposoby.
Odmawiano jej jedzenia i możliwości mycia się przez wiele lat - relacjonował w sądzie prokurator Sam Jones.
Kiedy w marcu 2021 roku funkcjonariusze weszli do domu Wixon po anonimowym zgłoszeniu, zastali obraz nędzy i rozpaczy. Dom był przeludniony, ściany pokryte pleśnią, tynk odpadał, a ogród tonął w śmieciach. Sypialnię ofiary policjanci nazwali "celą więzienną", inne pomieszczenia były brudne i zagracone.
Nagrania z kamer policyjnych pokazały wychudzoną, przestraszoną, nieumytą kobietę ze śladami przemocy na ciele. Miała blizny na twarzy, a stopy pokryte były zgrubieniami od ciągłego klęczenia i sprzątania podłóg.
Ofiara przez lata była regularnie bita, miała wlewany do gardła płyn do mycia naczyń, a na twarz wybielacz. Wixon wielokrotnie goliła jej głowę na łyso - wszystko po to, by ją upokorzyć i złamać psychicznie.
Sąsiedzi, którzy od czasu do czasu widywali ją w ogrodzie, opisywali jako "wyglądającą jak ktoś z obozu koncentracyjnego". Jeden z nich widział, jak była bita miotłą. Mimo to nikt przez lata nie reagował.
Obrońca Amandy Wixon przekonywał w sądzie, że sytuacja była bardziej złożona; kobieta była zaniedbywana, ale nie maltretowana. Podkreślał, że wszyscy mieszkańcy domu żyli w skrajnej nędzy, dzieci nie były szczepione, nie chodziły do szkoły, miały popsute zęby i wszawicę.
Amanda Wixon została uznana za winną bezprawnego pozbawienia wolności, zmuszania do pracy przymusowej i spowodowania obrażeń ciała. Sąd ogłosi wyrok w marcu.