"Wszędzie leżały porozrzucane rzeczy - plastiki z auta, ubrania i dziecięce zabawki. Wrak jeszcze parował" - mówili w czwartek w emocjonalnych zeznaniach strażacy, przesłuchiwani w procesie Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1. Jego obrończyni poinformowała o groźbach wobec jej klienta.

REKLAMA

  • W procesie Sebastiana M. oskarżonego o śmiertelny wypadek na A1, obrończyni poinformowała sąd o otrzymaniu gróźb pod adresem klienta.
  • W trakcie procesu zeznawali strażacy z OSP Wodzinek, którzy opisywali dramatyczny przebieg akcji ratunkowej.
  • Sebastian M. utrzymywał milczenie przez większość procesu, ale zapowiedział złożenie wyjaśnień na kolejnej rozprawie 12 marca.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Anonimowe wiadomości ws. Sebastiana M.

W czwartek, w kolejnym dniu procesu Sebastiana M. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, jego obrońca adwokat Katarzyna Hebda poinformowała sąd, że otrzymała na swój telefon anonimowe informacje w języku słowackim z groźbami pod adresem jej klienta.

21 lutego o godz. 9.55 i 9.57 otrzymałam na swój telefon anonimowe informacje z nieznanego numeru, napisane w języku słowackim. Brzmiały: "Dzień dobry. Sebastian M. został powieszony za swoją zbrodnię - powiedziała adwokat, przekazując sądowi skany tych wiadomości. Zapowiedziała też, że poinformuje o tym policję.

Sędzia Renata Folkman zdecydowała o pilnym przesłaniu do dyrektora aresztu śledczego, w którym przebywa Sebastian M., skanów tych wiadomości tekstowych z prośbą o pilne podjęcie działań w celu wyeliminowania wszelkich zagrożeń dla oskarżonego. Zarządziła też przesłanie informacji o tym do Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim.

"Tam już nic nie zrobicie"

W przedostatnim dniu przesłuchań świadków w procesie Sebastiana M. przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim zeznawali strażacy z OSP Wodzinek, którzy we wrześniu 2023 r. brali udział w akcji ratowniczej po wypadku na autostradzie A1. BMW prowadzone przez Sebastiana M. zderzyło się tam z Kią. Zginęły trzy osoby jadące tym autem - małżeństwo z pięcioletnim synem.

W emocjonalnych zeznaniach strażacy mówili, że kiedy dotarli na miejsce wypadku, ruch już był zablokowany, a samochód ugaszony.

Wrak jeszcze parował. Koledzy z OSP w Sierosławiu powiedzieli nam: "tam już nic nie zrobicie". Widzieliśmy trzy ciała w kabinie auta. Rozstawiliśmy parawan, żeby to wszystko zasłonić. Wszędzie leżały porozrzucane rzeczy - plastiki z auta, ubrania i dziecięce zabawki - zeznawali strażacy.

Od początku procesu Sebastian M. milczał, korzystając z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Podczas poprzedniej rozprawy (20 lutego) oświadczył jednak, że będzie chciał wystąpić przed sądem. Sędzia Renata Folkman zapowiedziała, że wysłucha oskarżonego na posiedzeniu sądu 12 marca. Wtedy też mają zeznawać ostatni świadkowie, których dotychczas nie udało się przesłuchać.

Wypadek na A1 koło Piotrkowa

Do wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic prowadzone przez Sebastiana M. BMW zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina - małżeństwo i ich pięcioletni syn - zginęła na miejscu.

Prowadzący BMW Sebastian M. po wypadku wyjechał z Polski, zanim prokurator zdołał go przesłuchać. Przez Niemcy i Turcję przedostał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie przebywał do maja 2025 r. Wtedy został sprowadzony do Polski na mocy umowy o ekstradycji. Od tego czasu decyzją sądu w Piotrkowie Trybunalskim Sebastian M. przebywa w areszcie tymczasowym.

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia.