Krakowska policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o skatowanie młodego królika. Zmaltretowane i porzucone zwierzę znalazła przypadkowa kobieta, w pobliżu Dworca Głównego.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Zatrzymany to 21-latek. Policja, korzystając m.in. z nagrań monitoringu, ustaliła, że może on odpowiadać za brutalne potraktowanie zwierzęcia.
W środę mundurowi udali się pod adres w centrum miasta, gdzie zastali podejrzanego. Początkowo twierdził, że nic nie wie na temat królika, jednak po chwili zmienił zdanie i przyznał, że jakiś czas temu opiekował się takim zwierzęciem.
Po przewiezieniu na komendę 21-latek przyznał się, że to on zmaltretował małego gryzonia, a później porzucił na ulicy obok domu. Policjanci znaleźli w jego mieszkaniu ostry przedmiot, którym zadano rany, a także marihuanę.
Mężczyzna trafił na konsultację medyczną. Może usłyszeć m.in. zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Grożą za to 3 lata więzienia.
O sprawie odnalezionego królika informowaliśmy dwukrotnie. Zwierzaka znalazła przypadkowa kobieta, w środę 11 lutego, w tzw. Ogrodzie Kasztanowym Krakowian.
Gryzoń, który szybko trafił pod opiekę Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (KTOZ), miał obcięte uszy, dużą ranę ciętą na grzbiecie, rany na wargach, złamane lub zwichnięte kończyny, zaropiałe oczy, odparzenia i zabrudzenia okolicy urogenitalnej, a także był bardzo wychudzony.
Lekarz stwierdził, że rany wskazują na celowe działanie, a nie np. atak innego zwierzęcia. Jego łapek nie udało się uratować, zostały amputowane.
Królik, któremu nadano imię Marcyś, trafił do nowego domu. Jego opiekunką została pani Kasia, która ma doświadczenie w opiece nad zajęczakami, również tymi niepełnosprawnymi.
KTOZ informował, że wyznaczono nagrodę w wysokości 13,5 tys. zł za wskazanie oprawcy Marcysia.