Nowe taryfy za ciepło, zatwierdzone przez Urząd Regulacji Energetyki, pokazują, że najdroższe ogrzewanie jest w małych i średnich miastach. Przykładem niech będą trzy miasta w Łódzkiem: Łask, Skierniewice i Piotrków Trybunalski, gdzie jeden GJ kosztuje przeszło 200 zł. To drożej niż w Łodzi. Dlaczego tak się dzieje? Wyjaśnia ekspert od elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej.

REKLAMA

Gigantyczne podwyżki ciepła najbardziej dotykają mieszkańców małych i średnich polskich miast. Dodatkowo są niezwykle zróżnicowane, bo zależą od lokalnych warunków.

Na prowincji drożej

Najczęściej ceny ciepła są niskie w dużych miastach, ponieważ jest tam efekt skali. Jeżeli produkuje się dla miliona klientów, to można mieć niższą cenę, niż kiedy produkuje się dla tysiąca klientów - wyjaśnia ekspert od elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej prof. Władysław Mielczarski.

W Polsce są tysiące ciepłowni, które mają różną rozległość sieci i różne rodzaje paliwa. To także tłumaczy, dlaczego będziemy płacić inne stawki za ciepło, nawet jeśli mieszkamy w jednym mieście.

Przez wiele lat w Polsce taryfy za ciepło utrzymywały się na poziomie 30-40 złotych za GJ. Bardzo niskie i ludzie się do tego przyzwyczaili - zauważa prof. Mielczarski. Ale później przyszła gospodarka bardziej oparta o realne koszty i po drugie: koszty gwałtownie wzrosły ze względu na paliwo (głównie gaz).

Na początku 2021 roku gaz za jedną kWh kosztował 15-19 euro. Później poszybował do 300 euro za kWh, a dziś - kiedy uważa się, że cena jest niska i ustabilizowana - to około 80 euro za kWh.

Skutki tych różnych zmian najmniej odczuwają ci, którzy są przyłączeni do ciepłowni węglowej, a najbardziej ci, co mają ogrzewanie z ciepłowni gazowej.

Jest drogo, ale będzie jeszcze drożej i musimy się oswoić z tą myślą - tak gigantyczne podwyżki stawek za ciepło komentuje nasz ekspert. To cena, jaką musimy zapłacić za Zielony Ład - mówi prof. Władysław Mielczarski z Zakładu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej. Ciepło nie tylko będzie coraz droższe, ale też go nie będzie.

Profesor przypomina, że likwidowane są kopalnie i elektrownie węglowe, więc zostają odnawialne źródła energii, które działają tylko wtedy, gdy wieje wiatr lub świeci słońce.

Jest już dokument Ministerstwa Klimatu i Środowiska, który przewiduje, że po roku 2025 zabraknie nam około 600 godzin energii elektrycznej rocznie - mówi ekspert. Trzeba się liczyć z tym, że przez miesiąc nie będzie energii elektrycznej i cieplnej też. Brak prądu oznacza zatrzymanie pracy pomp, które doprowadzają ciepło do mieszkań.

Rekompensaty - lekarstwem?

Obowiązująca ustawa o rekompensatach za ciepło - zdaniem profesora - nie jest doskonała. Najlepszy byłby brak ingerencji na rynku ciepła. Nie będzie takiej ustawy, która by chroniła miliony osób i z której byliby zadowoleni wszyscy - zauważa profesor. Ta ustawa nie jest perfekcyjna, ale jest prosta i pokazuje dwie liczby: 150 i 103 złote (ustalone przez rząd koszty produkcji ciepła w ciepłowni gazowej i węglowej, powyżej których przysługują rekompensaty - przyp. red.) i tego trzeba się trzymać. Natomiast cała, dalsza manipulacja może to tylko pogarszać.

Profesor przypomina także, że za rekompensaty - na przykład dla ciepłowni gazowych, które mają duże koszty produkcji ciepła - płacimy wszyscy. I tak dopłacamy do ciepła mieszkańcom Łasku w Łódzkiem, w którym jeden GJ ciepła to koszt ponad 290 złotych.

Co się opłaca?

Najtańszym źródłem ciepła w Polsce jest węgiel, pomimo tego, że trzeba wnosić tzw. opłatę klimatyczną za emisję CO2 do atmosfery. Ciepłownie gazowe mają mniejszą (o około 30 proc.) emisyjność, ale z kolei gaz jest drogi.

Okazuje się, że panaceum na problemy z wysokimi cenami za ogrzewanie, nie jest nawet geotermia. Wykorzystanie gorących wód z głębi ziemi jest kosztowne, bo drogie są instalacje. Jednak ci, którzy już zainwestowali pieniądze w geotermię, teraz mają najniższe stawki za ciepło dla mieszkańców.

Najlepszym rozwiązaniem są pompy ciepła, które działają jak odwrócona lodówka. Wykorzystują energię, która jest w wodzie czy w otoczeniu i za pomocą prądu elektrycznego zamieniają to na ciepło. Pompy ciepła doskonale sprawdzają się przy zasilaniu w ciepło rozproszonych domów jednorodzinnych.