Jako polityczne określił prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zarzuty, postawione mu przez prokuraturę. Dotyczą one przekroczenia przez niego uprawnień w związku z przyznawaniem dotacji celowych dla podmiotu prywatnego na prace przy zabytkowej kamienicy w centrum miasta.

REKLAMA

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski odpiera zarzuty postawione mu przez prokuraturę.

Przypomnijmy, jak dowiedział się reporter RMF FM, prokuratura podejrzewa, że Majchrowski przekroczył uprawnienia w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Złamane miało zostać prawo w procesie przyznawania dotacji celowych na prace konserwatorskie i restauracyjne.

Prokuratura twierdzi, że prezydent preferencyjnie potraktował jeden z podmiotów, który starał się o prace konserwacyjne kamienicy należącej do tegoż podmiotu.

Chodzi o kamienicę na rogu ul. Wiślnej i Gołębiej.

Trzeba zwrócić uwagę na czas, w którym się to odbywa - podkreślał Jacek Majchrowski na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Według urzędującego prezydenta, zarzuty były przygotowywane od kilku miesięcy.

Proszę zwrócić uwagę, że to było przygotowywane w czasie, gdy jeszcze nie podjąłem decyzji o tym, że nie będę startował w wyborach, a więc miało to stanowić jakieś uderzenie we mnie i w osoby ze mną związane - mówił Majchrowski.

Przez wszystkie te lata, kiedy przyznawane były dotacje, przyznano około 400 dotacji. Żaden z podmiotów nie odwołał się od decyzji - mówię tych które nie otrzymały dotacji. Jeszcze jedna rzecz - rada miasta zawsze jednogłośnie ( z wyjątkiem jednego przypadku) przyznawała te dotacje. Więc ja nie bardzo widzę kwestii związanych z tym, że ja nie dopełniłem obowiązków, to było niedopełnienie obowiązków poprzez wykonywanie tych obowiązków - dodawał.

Prezydent podczas spotkania z dziennikarzami wyjaśniał, jak wygląda procedura rozpatrywania wniosków o przyznanie dotacji na renowację zabytków.

Te wnioski są rozpatrywane przez Komisję, która jest powoływana przeze mnie i składa się zarówno z merytorycznych pracowników wydziału, jak i osób z zewnątrz, ale także z przedstawicieli Rady Miasta. Ta komisja sprawdza kwestie formalne, a następnie kwalifikuje, czy wnioski spełniają kryteria, czy nie. Zawsze wniosków, które spełniają kryteria, jest więcej, znacznie więcej niż możliwości finansowych miasta - mówił Majchrowski.

Prezydent wyjaśniał, że komisja wskazuje, które podmioty spełniają warunki. Ja wydaje zarządzenie, przy czym, żeby zarządzenie zostało wydane, cały proces jest poprzedzony opiniami prawników, finansistów, ale także merytorycznych wydziałów. Następnie ten wniosek idzie do komisji kultury i do komisji budżetowej. Po opiniach tych komisji idzie do Rady Miasta, która podejmuje uchwałę o przyznaniu tych dotacji - tłumaczył.

Prezydent tłumaczył, że dotacja w wysokości 1 mln 190 tys. złotych na prace w kamienicy u zbiegu ul. Gołębiej i Wiślnej była przyznawana nie jednorazowo, ale przez kilka lat, rok po roku.

Nigdy nie rozpatrujemy sprawy patrząc na to, kto jest właścicielem - mówił Majchrowski. To był budynek w centrum miasta, w strefie UNESCO, w strefie pomnika historii, a więc budynek o najwyższych wartościach historycznych, dlatego też te dotacje dostawał, podobnie jak i inne podmioty.

Majchrowski dodał, że postępowanie w tej sprawie toczy się w prokuraturze od lat, a przygotowanie postanowienia o przedstawienie zarzutów trwa. Podkreślił, że jego zdaniem zarzuty mają charakter polityczny. Ja sądzę, że to miało działać w ten sposób, że jeżeli będę kandydował na prezydenta, to będzie kwestia, że facet z zarzutami kandyduje - mówił.

Pytany, dlaczego odmówił składania wyjaśnień prezydent Krakowa powiedział, że to przekłamanie mediów. Odmówiłem składania wyjaśnień w tym momencie, prosząc o uzasadnienie tego postanowienia i oświadczyłem, co jest ujęte w protokole, że złożę wyjaśnienia jak się zapoznam. Tam jest cały szereg aktów prawnych wymienionych. Muszę sobie to wszystko posprawdzać i zobaczyć, wtedy będę mógł merytorycznie się odnieść do zarzutów - powiedział.

Dziennikarze zwracali uwagę, że kamienica, która otrzymała dotację należała do rodziny jego zastępczyni. Nigdy nie analizuję i nawet nie interesuje mnie to, czyją własnością jest zabytek. Chodzi o budynek. Zresztą z tego co wiem, pieniądze zostały wykorzystane na remont tego budynku - mówił. Dopytywany, czy później wiedział już o tym odparł: W pewnym momencie widziałem.

Ja nigdy nie lobbuje za żadnymi wnioskami, zdaję się na wyniki pracy komisji - zapewnił Majchrowski. Dodał, że zwolnienie wiceprezydent Elżbiety K. nie miało nic wspólnego z tą sprawą.

Ani ja, ani nikt z mojej rodziny, ani z bliższych znajomych nie starał się o jakiekolwiek dotacje z miasta. Nigdy. Ja bym tego nie zrobił, ale czy ktokolwiek inny zrobił, to już jest nie moja sprawa - powiedział prezydent.

Śledczy uznali, że Jacek Majchrowski "naruszył zapisy aktów prawnych różnego rzędu w tym ustaw, a także statutu miasta, przyznając temu podmiotowi dotację celową". W rezultacie miasto wypłaciło firmie 1 mln 190 tys. zł w latach 2013-2019.

O sprawie pierwsza poinformowała WP.PL