Po 10 latach Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska stawia w rejonie boisk i siłowni pod chmurką w krakowskiej Olszanicy, stacje do pomiaru formaldehydu w powietrzu. Ten zimą uwalnia się z zanieczyszczanych przez lotnisko wód Potoku Olszanickiego. Przenikliwym, chemicznym smrodem zgniłej cebuli oddychają ludzie.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Ból głowy, mdłości, suchość oczu. To najczęstsze objawy, z jakimi zimową porą borykają się mieszkańcy krakowskiej Olszanicy. Przez lata - z różnym efektem i zaangażowaniem - badano jedynie wodę z potoku. Wykazywano w niej zanieczyszczenie pochodzące z lotniska w Balicach (to pochodzi z substancji używanej do odmrażania samolotów). Problem w tym, że nikt do niej nie wchodzi ani nikt jej nie pije, a substancje z niej uwalniając się przenikają do powietrza.

Do 16 lutego nikt oprócz mieszkańców powietrza nie sprawdzał. Według ich pomiarów z 26 stycznia, przy Potoku Olszanickim na ul. Powstania Styczniowego, stężenie formaldehydu w powietrzu wynosiło od 0,60 mg/m3 do ponad 0,90 mg/m3. Pomiar wykonano przy pomocy ręcznego miernika: Stacja Pomiarowa SP86 Webber. To 18 razy więcej niż poziom, który WHO uważa już za niebezpieczny - przyznaje Tomasz Fiszer ze Stowarzyszenia Nasza Olszanica.

Od poniedziałku formaldehyd w powietrzu bada również Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Urządzenie pomiarowe postawione zostało w rejonie boisk i siłowni przy ul. Majówny i Korzeniaka w Olszanicy. Bada jedynie formaldehyd. To jest urządzenie, które zostało zamontowane na zlecenie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie przez Centralne Laboratorium Badawcze. To jest urządzenie do badania stężeń, zanieczyszczeń formaldehydem powietrza w okolicach potoku - wyjaśnia Magdalena Gala z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie. Mobilna stacja badawcza WIOŚ ma stać w tym miejscu tydzień. Natomiast jeśli będzie taka potrzeba, to oczywiście przedłużymy okres pomiarów - zapewnia przedstawicielka inspekcji.

Czy inspektorat zamierza w Olszanicy zidentyfikować inne substancje w powietrzu, które powstają w wyniku utleniania chemikaliów używanych do odladzania samolotów? Na to pytanie nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Czekali na to 10 lat

Smród zgniłej cebuli połączony z zapachem odmrażacza do szyb towarzyszy mieszkańcom Olszanicy w sezonach zimowych od 2016 roku, czyli od 10 lat (z wyjątkiem okresu pandemii, kiedy lotnisko praktycznie nie funkcjonowało).

Cieszymy się, że w końcu po 10 latach WIOŚ przystąpił do pomiaru zanieczyszczenia powietrza formaldehydem. Mamy nadzieję, że te pomiary będą rzetelne i długotrwałe po to, żeby dokładnie wykazać problem. Wiadomo, te pomiary powinny być skorelowane z badaniami wody, z pogodą, temperaturą, ciśnieniem, wilgotnością, bo te wszystkie czynniki mają wpływ na to, jakie stężenie substancji trujących jest w wodzie, a przede wszystkim w tym momencie w powietrzu - przyznaje Tomasz Fiszer.

Ustalenie tego co dokładnie wydychają mieszkańcy, dlaczego boli ich głowa, dlaczego zbiera ich na mdłości, dlaczego wyprowadzają się z domu było dla nas kluczową kwestią - dodaje dr hab. inż., Mariusz Czop, profesor AGH. Pracownik Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska. Naukowiec jednak zaznacza, że ważne jest także poszukiwanie innych potencjalnie niebezpiecznych substancji. Formaldehyd nie jest jedyną, którą trzeba w tym miejscu badać - ocenia.

Czym jest formaldehyd?

Formaldehyd jest lotnym związkiem organicznym. Powstaje w środowisku wodnym w wyniku rozkładu mrówczanów. Następnie ma dużą tendencję do przenikania do powietrza. Emituje się, czy emanuje do powietrza, natomiast tam są jeszcze inne substancje. Niestety WIOŚ nie podejmuje tutaj żadnych działań, żeby je zidentyfikować, tylko bada formaldehyd, dlatego że ten znajduje się w pozwoleniu wodnoprawnym lotniska. To częsty błąd merytoryczny służb, które (nie badają - przyp. RMF FM) nic poza zakresem jakie wyznaczają im takie dokumenty - wyjaśnia Czop.

Kiedy ruszy planowana inwestycja lotniska?

Władze Kraków Airport zapewniają, że już tej wiosny powinna ruszyć inwestycja, która uwolni mieszkańców od smrodu. Jesteśmy już po rozstrzygnięciu przetargu. Wybraliśmy najkorzystniejszą ofertę, która wyniosła 99,5 mln zł netto. Ponieważ jeden z oferentów odwołał się do Krajowej Izby Odwoławczej, czekamy aktualnie na wynik rozprawy KIO. Mamy nadzieję, że sprawa zostanie szybko rozstrzygnięta i będziemy mogli niezwłocznie podpisać umowę z wykonawcą - przyznaje Monika Chylaszek, rzeczniczka Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków Airport.

Celem inwestycji jest przełożenie Potoku Olszanickiego, tak aby nie przepływał przez teren lotniska. Władze lotniska chcą również zbudować zbiorniki retencyjne na wodę opadową, która jest zanieczyszczona chemikaliami służącymi do odladzania samolotów, system rurociągów i opomiarowanych studni.

Jakość wody w nich ma być kontrolowana. Jeżeli wskaźniki pokażą, że woda opadowa jest zanieczyszczona, to będzie ona przekierowywana do Oczyszczalni Ścieków w Płaszowie - zapewnia rzeczniczka.

Jak zapewniają nas władze lotniska, pełny efekt inwestycji mieszkańcy krakowskiej Olszanicy odczują w sezonie zimowy 2028/2029.

Czy finalnie na lotnisku powstanie oczyszczalnia?

Nigdy wcześniej takich analiz nie prowadzono, natomiast nowy zarząd, który przejął dokumentację po poprzednikach, zdecydował, że po pierwsze nie będziemy teraz zaczynać procesu od nowa, tylko wykorzystamy istniejącą dokumentację, żeby jak najszybciej zrealizować tę inwestycję. Wyrzucanie dokumentacji do kosza i zaczynanie wszystkiego od nowa oznaczałoby, że mieszkańcy Olszanicy będą się z problemem borykać jeszcze przez kilka lat, a tą inwestycję jesteśmy w stanie zrobić szybko - wyjaśnia Chylaszek.

Przedstawicielka lotniska zapewnia, że zarząd nie odżegnuje się od pomysłu budowy oczyszczalni ścieków. Równocześnie powstają analizy, które pokażą, czy będzie to bardziej ekonomiczne rozwiązanie - przekazała.

Inwestycja lotniska nie przyniesie efektu?

Ekspert z AGH nie ma wątpliwości. Inwestycja lotniska nie przyniesie wystarczającego efektu. Dlatego, że lotnisko planuje dalszą rozbudowę. Będzie to większa ilość samolotów, jeszcze więcej tych chemikaliów i bez ograniczenia ładunku tych zrzucanych zanieczyszczeń do środowiska niewiele to pomoże. To znaczy ,obecnie już teraz lotnisko ma możliwość odprowadzania tych ścieków do kanalizacji i do oczyszczalni, a mimo to tego nie robi. Dalej odprowadza zanieczyszczoną wodę do potoku Olszanickiego i według naszych informacji nie zaprzestanie - wyjaśnia Czop.

Nie ma znaczenia, czy potok będzie przebiegał tu czy tam, jak i tak całość wód z lotniska będzie odprowadzana dokładnie w tym samym punkcie, czyli w punkcie pod autostradą do Potoku Olszanickiego. Stąd zmiana przebieg Potoku Olszanickiego nie ma dla nas żadnego znaczenia - podsumowuje.