Na terenie żwirowni w miejscowości Młyny, niedaleko Buska Zdroju w województwie świętokrzyskim, odnaleziono ludzkie szczątki oraz fragmenty odzieży. Sprawą zajmuje się prokuratura, a na miejscu od wczoraj pracują policjanci pod jej nadzorem. Jedna z hipotez zakłada, że szczątki mogą pochodzić z XIX-wiecznego cmentarza cholerycznego.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Ludzkie szczątki oraz fragmenty odzieży znaleziono na terenie na terenie kopalni kruszywa w miejscowości Młyny koło Buska Zdroju w Świętokrzyskiem. Kości zauważył pracownika żwirowni, który o znalezisku powiadomił kierownictwo zakładu.
Informacja o makabrycznym znalezisku trafiła do służb we wtorek około godziny 21:00. Mundurowi natychmiast udali się na miejsce, gdzie zabezpieczyli fragmenty kości oraz odzieży.
Jak informuje reporter RMF FM Paweł Konieczny, późnym wieczorem czynności zostały przerwane ze względu na niesprzyjające warunki.
W środę na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora, zabezpieczając obszar znaleziska. Zabezpieczone elementy zostaną poddane specjalistycznej ekspertyzie. Biegły ma ocenić, z jakiego okresu pochodzą szczątki.
Dochodzenie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Busku-Zdroju. Śledczy nie wykluczają, że odnalezione w żwirowni szczątki mogą pochodzić z XIX wieku i zostały przywiezione na teren zakładu kilkanaście miesięcy temu.
Sprawa może mieć związek z pracami ziemnymi i porządkowymi prowadzonymi w 2025 roku na cmentarzu w Szańcu. Proboszcz parafii ks. Marek Tazbir wyjaśnił, że w ubiegłym roku podczas robót operator maszyny budowlanej nieświadomie naruszył nieoznaczoną, XIX-wieczną mogiłę. Ziemia z tego terenu została wywieziona, a wraz z nią mogły trafić do żwirowni ludzkie szczątki.
W ubiegłym roku po ujawnieniu kości sprawę zgłoszono odpowiednim służbom. Zajmowały się nią policja i prokuratura. Ks. Tazbir podkreślił zebrane szczątki pochowano w przygotowanym grobie, a na cmentarzu stanął pomnik upamiętniający ofiary epidemii cholery z 1835 roku.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz potwierdził, że ubiegłoroczna sprawa została umorzona. Dodał jednak, że po wtorkowym zgłoszeniu w żwirowni ponownie pracują śledczy. Szczegóły dotyczące obecnego postępowania mają zostać przekazane po zakończeniu czynności.