Prokurator Jerzy Ziarkiewicz, bliski współpracownik byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, od niemal roku czeka na decyzję w sprawie uchylenia immunitetu. Chociaż śledczy chcą mu postawić poważne zarzuty, postępowanie w Sądzie Najwyższym nie ruszyło z miejsca. Jak ustalił Sebastian Białach z Onetu, sprawę prowadzi sędzia, który prywatnie zna Ziarkiewicza i również jest kojarzony z obozem PiS.

REKLAMA

  • Prokurator Jerzy Ziarkiewicz, były szef Prokuratury Regionalnej w Lublinie, jest podejrzewany o przekroczenie uprawnień, poświadczenie nieprawdy i ukrywanie dokumentów śledczych.
  • Wniosek o uchylenie immunitetu trafił do sędziego Tomasza Demendeckiego, który zna się z Ziarkiewiczem.
  • Od niemal roku sprawa nie została rozpatrzona, a sędzia nie wyznaczył nawet terminu posiedzenia.
  • Prokuratura alarmuje o systemowej zapaści w Sądzie Najwyższym w zakresie rozpatrywania wniosków o uchylenie immunitetów.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Jerzy Ziarkiewicz, były szef Prokuratury Regionalnej w Lublinie, od lat uznawany jest za jednego z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry. Jego kariera nabrała tempa po 2015 roku, kiedy to Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę. To właśnie do kierowanej przez niego jednostki trafiały najtrudniejsze i najbardziej politycznie wrażliwe śledztwa, dotyczące m.in. polityków PiS czy głośnych afer gospodarczych.

W lutym 2025 roku Prokuratura Krajowa skierowała do Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego wniosek o uchylenie immunitetu Ziarkiewicza. Prokuratorom zależy na postawieniu mu zarzutów dotyczących przekroczenia uprawnień, poświadczenia nieprawdy oraz ukrywania dokumentów śledczych w prywatnym garażu. Sprawa dotyczy m.in. postępowań prowadzonych w Lublinie, w tym śledztw w sprawie "kilometrówek" europosła PiS Ryszarda Czarneckiego czy afery vatowskiej.

Sprawa utknęła w Sądzie Najwyższym

Mimo powagi zarzutów, postępowanie w sprawie uchylenia immunitetu Ziarkiewicza nie ruszyło z miejsca - ustalił Onet. Wniosek prokuratury trafił do sędziego Tomasza Demendeckiego, wykładowcy prawa na UMCS w Lublinie, który został wyznaczony do orzekania w Sądzie Najwyższym przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Okazuje się, że przez niemal 10 miesięcy od przydzielenia sprawy sędzia nie wyznaczył nawet terminu jej rozpatrzenia. Co więcej, podczas rozmowy z dziennikarzem Onetu Demendecki twierdził, że nic nie wie o tej sprawie, choć oficjalnie była ona już w jego referacie. Dopiero w kolejnej rozmowie po kilku dniach potwierdził, że akta rzeczywiście do niego trafiły, ale zostały przekazane do innej izby SN.

Systemowa zapaść i zarzuty o celową obstrukcję

Według Prokuratury Krajowej, problem z rozpatrywaniem wniosków o uchylenie immunitetów w Sądzie Najwyższym ma charakter systemowy. Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak w rozmowie z Onetem podkreślił, że zgodnie z przepisami, sąd powinien rozpoznać taki wniosek w ciągu 14 dni. W praktyce jednak sprawy te leżą nierozpatrzone przez wiele miesięcy, a nawet lat.

Sędziowie chcący zachować anonimowość, którzy wypowiedzieli się dla Onetu wskazują, że trudno uwierzyć, by orzekający sędzia przez tak długi czas nie zauważył nowej sprawy w swoim referacie. Pojawiają się głosy, że może to być celowa obstrukcja, mająca na celu przeciągnięcie postępowania i ochronę prokuratora przed odpowiedzialnością.

Kontrowersje wokół bezstronności sędziego

Dodatkowe wątpliwości budzi fakt, że sędzia Demendecki i prokurator Ziarkiewicz znają się. Według źródeł z Prokuratury Regionalnej sędzia bywał u Ziarkiewicza, gdy ten kierował lubelską prokuraturą, a ich relacje wykraczają poza zwykłą znajomość zawodową. Obaj byli też członkami komisji egzaminacyjnej do spraw aplikacji adwokackiej przy ministrze sprawiedliwości oraz studiowali prawo na UMCS - ustalił Onet.

Zgodnie z kodeksem postępowania karnego, sędzia powinien zostać wyłączony ze sprawy, jeśli istnieją okoliczności mogące budzić wątpliwości co do jego bezstronności. Sam Demendecki nie zaprzeczał znajomości z Ziarkiewiczem, choć twierdził, że nie mają relacji prywatnych.