"To przykład, że Karol Nawrocki nie będzie tak grzeczny jak Andrzej Duda. To go wyróżnia, że nie da się w ten sposób traktować. Jest to przekaz dla własnego elektoratu" - mówił w Radiu RMF24 ekspert ds. marketingu politycznego, Sergiusz Trzeciak. W ten sposób skomentował ostrą wypowiedź Karola Nawrockiego do jednego z dziennikarzy podczas konferencji prasowej.

REKLAMA

  • Karol Nawrocki podczas konferencji prasowej ostro odpowiedział dziennikarzowi, co wywołało liczne komentarze.
  • Według eksperta, takie zachowanie to jasny przekaz dla własnego elektoratu i pokazanie wyznaczenia granic dla nieprzychylnych mediów.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

"Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski" - te słowa Karola Nawrockiego wybrzmiały najmocniej z całej konferencji prasowej. Wystarczyła krótka chwila, żeby spotkanie z mediami zamieniło się w polityczny spektakl, który dziś analizują wszyscy - zarówno wyborcy, jak i eksperci od politycznego marketingu.

Dziennikarz TVN24 próbował dopytać prezydenta, czy przed spotkaniem z Viktorem Orbanem nie przeszkadza mu bliska relacja premiera Węgier z Władimirem Putinem. To właśnie rozzłościło Nawrockiego.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

"Spójne z wizerunkiem prezydenta boksera". Nerwowe zachowanie Nawrockiego

Emocje czy chłodna kalkulacja?

Ekspert ds. marketingu politycznego, Sergiusz Trzeciak, który był gościem Radia RMF24, nie ma wątpliwości: takie sytuacje w dzisiejszej polityce nie są jednoznaczne.

Jak stwierdził nasz rozmówca, z jednej strony w takich sytuacjach widać autentyczne emocje. Z drugiej nie możemy zignorować faktu, że podobne starcia idealnie pasują do permanentnej kampanii wyborczej. W bardzo podzielonym społeczeństwie każde słowo i każdy gest trafiają do określonej grupy ludzi - podkreślił.

Trzeciak zaznaczył, że dla jednych jest to dowód siły i postawienia granicy nieprzychylnym mediom. Dla innych natomiast jest to przekroczenie granic i uważają to za zachowanie, które nie przystoi głowie państwa.

Mam wrażenie, że prezydentowi puściły nerwy. Zauważmy, że to jest spójne z wizerunkiem prezydenta-boksera. Na szczęście w naszej polityce nie mamy do czynienia z rękoczynami, natomiast jest to niewątpliwie starcie słowne - powiedział rozmówca Bogdana Zalewskiego.

To też przykład, że prezydent nie będzie tak grzeczny, jak Andrzej Duda. To go wyróżnia, że nie da się w ten sposób traktować. Jest to przekaz dla własnego elektoratu. Pokazanie, że TVN, który nie jest lubianym medium w elektoracie Karola Nawrockiego, że to swego rodzaju nauczka - podkreślił Trzeciak

Polityka jako widowisko

Zdaniem eksperta można stwierdzić, że w przytoczonym fragmencie wydarzenie przypominało bardziej walkę bokserską niż konferencję prasową. Rozmówca Radia RMF24 zauważył, że prezydent najpierw odszedł i skonsultował się ze współpracownikiem, po czym wrócił i "wszedł do ringu", żeby odpowiedzieć dziennikarzowi. Jego gestykulacja i ton głosu budowały niemałe napięcie.

Warto zwrócić uwagę na to, że wbrew pozorom robienie widowiska z polityki jest dziś kluczowym aspektem. Jak zauważa Trzeciak, w erze mediów emocje sprzedają się lepiej niż przekaz merytoryczny. Konflikt - podkreślał - generuje zasięgi, co prowadzi do większych wpływów.

Oprac: Natalia Lason