"W obecnych okolicznościach, jeśli chodzi o zasady, status tej Rady, bezpośrednie cele (...), Polska nie przystąpi do prac Rady Pokoju" - ogłosił premier Donald Tusk. Jednocześnie zapewnił, że relacje z USA pozostają dla polskich władz priorytetem. Dodał też, że jeśli zmieniłyby się okoliczności, "nie wyklucza żadnego scenariusza".

REKLAMA

  • Polska na razie nie wejdzie do założonej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju. Zapowiedział to premier Donald Tusk.
  • Szef rządu podkreślił, że Stany Zjednoczone pozostają najważniejszym sojusznikiem Polski.
  • Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl

"Sprawa jest delikatna"

Jeśli pan prezydent jako świadek zdecyduje się uczestniczyć w spotkaniu w Stanach Zjednoczonych 19 lutego (wtedy ma się odbyć inauguracyjne spotkanie Rady Pokoju - przyp. red.), oczywiście otrzyma od rządu pełne dossier na temat tego, jak postępować - zapowiedział Donald Tusk.

Sprawa jest i delikatna, i bardzo poważna. Dotyczy naszego najważniejszego sojusznika - mówił lider Koalicji Obywatelskiej. Jak dodał, zachowanie dobrych relacji między Europą i Stanami Zjednoczonymi oraz "nadzwyczajnie dobrych relacji polsko-amerykańskich" powinno być przedmiotem politycznego konsensusu.

W żaden sposób nie zrezygnujemy z naszego suwerennego prawa do wyrażania opinii, czasami do posiadania innej opinii na różne tematy niż nasz najważniejszy sojusznik - zastrzegł Tusk.

"Test odpowiedzialności, a nie gest lojalności"

Kwestia Rady Pokoju ma zostać poruszona na dzisiejszym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

To jest test odpowiedzialności państwa polskiego, a nie gest lojalności wobec Stanów Zjednoczonych. My tutaj powinniśmy podejść bardzo pragmatycznie. Jeśli powstaje ciało o charakterze międzynarodowym i zapraszającym jest prezydent Stanów Zjednoczonych, to powinniśmy bardzo uważnie rozważyć tę propozycję - mówił w poniedziałek w TV Republika rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego - Rafał Leśkiewicz.

Zdaniem Leśkiewicza, przystąpienie do Rady Pokoju nie sprawia, że Polska od razu będzie musiała wpłacić miliard dolarów. Dodał, że wielu specjalistów mówi o tym, że propozycja Trumpa zasługuje na uwagę.

Czym ma się zajmować Rada Pokoju?

Donald Trump zainaugurował Radę Pokoju podczas 56. Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Tłumaczył, że jest to gremium, które ma współpracować z Organizacją Narodów Zjednoczonych przy rozwiązywaniu konfliktów na świecie.

Oprócz Trumpa dokument założycielski Rady Pokoju podpisali m.in.: premier Węgier Viktor Orban i prezydent Argentyny Javier Milei, a także przedstawiciele Bahrajnu, Maroka, Armenii, Azerbejdżanu, Bułgarii, Indonezji, Jordanii, Kazachstanu, Kosowa, Pakistanu, Paragwaju, Kataru, Arabii Saudyjskiej, Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Uzbekistanu i Mongolii. Wśród członków-założycieli nie było Rosji ani Chin.

Dlaczego pomysł Trumpa jest kontrowersyjny?

Rada Pokoju budzi kontrowersje m.in. ze względu na fakt, że według części komentatorów jest tworzona jako alternatywa wobec ONZ. Przedmiotem sporu jest też lista osób zaproszonych przez Biały Dom - obok demokratycznie wybranych przywódców znajdują się też autokraci, tacy jak Władimir Putin czy przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka.