Donald Trump ogłosił w poniedziałek, że Stany Zjednoczone prowadziły dobre i owocne rozmowy z Iranem. Prezydent USA poinformował, że nakaże wojsku odroczyć wszelkie uderzenia militarne przeciwko irańskim elektrowniom i infrastrukturze energetycznej.

REKLAMA

  • Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone prowadzą rozmowy z Iranem.
  • Prezydent USA poinformował o decyzji odroczenia wszelkich uderzeń militarnych przeciwko irańskim elektrowniom i infrastrukturze energetycznej na pięć dni.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Donald Trump poinformował, że w ostatnich dwóch dniach USA prowadziły owocne rozmowy z Iranem. Amerykański prezydent dodał, że nakaże wojsku na pięć dni odroczyć wszelkie uderzenia militarne przeciwko irańskim elektrowniom i infrastrukturze energetycznej.

Ruch Trumpa nastąpił po groźbie Iranu, że zaatakuje elektrownie Izraela oraz te zaopatrujące bazy amerykańskie w regionie Zatoki Perskiej, jeśli USA zaatakują irańską sieć energetyczną.

Rozmowy z Iranem będą kontynuowane przez cały tydzień - stwierdził Trump w poście na portalu Truth Social. Jak dodał, wstrzymanie dalszych ataków zależy od sukcesu prowadzonych rozmów.

"W oparciu o (...) ton tych głębokich, szczegółowych i konstruktywnych rozmów, które będą trwać przez cały tydzień, poinstruowałem ministerstwo wojny (obrony - red.), aby odroczyło wszelkie ataki na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną o pięć dni pod warunkiem pomyślnego przebiegu trwających spotkań i dyskusji" - napisał prezydent USA na swoim portalu społecznościowym.

Tymczasem Agencja Fars, powołując się na oficjalne źródła, przekazała, że władze w Teheranie nie prowadzą z USA żadnej komunikacji - ani bezpośredniej, ani za pośrednictwem państw trzecich. "Nie odbyły się żadne negocjacje i żadne nie są w toku" - podkreślił natomiast wysoki rangą urzędnik ds. bezpieczeństwa w rozmowie z agencją Tasnim.

Iran zagroził USA

Rada Obrony Iranu ostrzegła w poniedziałek, że cała Zatoka Perska zostanie zaminowana w razie amerykańskiego desantu na irańskie wybrzeże lub wyspy.

Stany Zjednoczone starają się ponownie otworzyć cieśninę Ormuz dla dostaw surowców energetycznych. Przez cieśninę transportowana była jedna piąta światowej ropy naftowej, skroplony gaz oraz inne surowce. Obecnie przez cieśninę przepływa niewiele statków, choć Iran twierdzi, że pozostaje ona otwarta, ale nie dla USA, Izraela i ich sojuszników.

Amerykańska piechota morska mogłaby dokonać desantu, aby zająć wyspy lub terytorium Iranu i wesprzeć misję otwarcia cieśniny - zauważyła agencja AP. Izrael zasugerował również, że jego siły lądowe mogłyby wziąć udział w wojnie.

Płynące z Teheranu sygnały są częścią serii gróźb kierowanych w ciągu weekendu przez obie strony wojny. Trump napisał w mediach społecznościowych, że jeśli Iran nie otworzy dla wszystkich statków strategicznego szlaku wodnego, Stany Zjednoczone "zniszczą" infrastrukturę energetyczną Iranu. 48-godzinny termin na otwarcie cieśniny upływa w nocy z poniedziałku na wtorek.

Teheran odpowie atakiem

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oświadczył w poniedziałek, że jeśli Stany Zjednoczone zaatakują irańską infrastrukturę energetyczną, Teheran odpowie atakiem na elektrownie w regionie dostarczające prąd do amerykańskich baz, "a także na infrastrukturę gospodarczą, przemysłową i energetyczną, w której Amerykanie mają udziały". "Nie wątpcie, że to zrobimy" - napisał IRGC. "Jedyną możliwością dla państw niebędących wrogami, aby przejść przez cieśninę Ormuz, jest koordynacja z Iranem" - dodano.

Agencja Fars opublikowała listę obiektów, które Iran mógłby zaatakować. Znalazły się na niej zakłady odsalania wody oraz elektrownia jądrowa Baraka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w pobliżu granicy z Arabią Saudyjską.

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammed Bager Kalibaf powiedział, że w razie ataku Iran uzna za uzasadnione cele kluczową infrastrukturę w całym regionie, w tym zakłady energetyczne i odsalania wody, kluczowe dla zaopatrzenia w wodę pitną w krajach Zatoki Perskiej.

Były irański parlamentarzysta Ali Motahari powiedział w rozmowie z państwowymi mediami, że 48-godzinne ultimatum Trumpa dotycząca cieśniny Ormuz może być "pewnego rodzaju oszustwem" mającym na celu usprawiedliwienie działań przeciwko strategicznym miejscom. Faktycznym celem amerykańskiego prezydenta miałaby być "okupacja czterech wysp, w tym kluczowej Chark" - oświadczył. Zapewnił też, że w takim przypadku "wróg poniesie ciężkie straty". Przez wyspę Chark przechodzi 90 proc. irańskiego eksportu ropy naftowej.